Ziemia w swym całorocznym ruchu obiegowym po orbicie okołosłonecznej znalazła się dziś o godzinie 13:36 najdalej od Słońca w tzw. afelium. W momencie tym odległość od Słońca wynosiła ponad 152 milionów kilometrów.
Błędne jest powszechne przekonanie, że Ziemia najbliżej Słońca znajduje się prawie w środku lata. Orbita Ziemi wokół Słońca nie jest idealnie okrągła. Jej kształt jest zbliżony do elipsy, co powoduje, że odległość naszej planety od najbliższej nam gwiazdy nieustannie się zmienia.
Na początku stycznia znajduje się najbliżej Słońca i przechodzi przez peryhelium swojej orbity. Odległość Ziemi od Słońca wtedy wynosi 147,1 miliona kilometrów. Zaś na początku lipca przechodzi przez afelium, drugi skrajny punkt orbity okołosłonecznej Ziemi, kiedy to znajduje się najdalej od Słońca i odległość ta wynosi 152,1 milionów kilometrów.
I choć mogłoby się tak wydawać, to jednak odległość Ziemi od Słońca nie ma żadnego wpływu na pory roku. Zmienność pór roku jest związana z nachyleniem osi naszej planety do płaszczyzny jej orbity okołosłonecznej. Gdy Ziemia jest pochylona półkulą północną w stronę Słońca, mamy u nas lato a na południowej półkuli panuje zima. I odwrotnie: kiedy do Słońca skierowana jest południowa półkula, to u nas panuje zima, a na południowej części globu ziemskiego panuje lato.

Eliptyczny kształt orbity naszej planety ma wpływ tylko na długość poszczególnych pór roku. Ziemia, będąc bliżej Słońca, porusza się nieco szybciej niż w najbardziej odległych miejscach orbity. Dlatego właśnie pory roku nie są tej samej długości na obu półkulach. U nas skraca się zima, a lato wydłuża o około pięć dni. Na półkuli południowej to zima jest dłuższa od lata.
Przejście Ziemi przez afelium orbity okołosłonecznej oznacza, że od tego momentu będziemy się przybliżać do naszej gwiazdy. Jednak różnice odległości między Ziemią i Słońcem przez cały rok w skali astronomicznej są na tyle niewielkie, że niczego niezwykłego nie zaobserwujemy i ma to znikomy wpływ na temperaturę panującą na naszej planecie.
Roman Strzondała