Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
JABŁONKÓW / Miniony weekend w Jabłonkowie na długo pozostanie w pamięci uczestników duchowego wydarzenia Dni OdNowy. Rekolekcje prowadzone przez ojca Adama Szustaka OP przyciągnęły tłumy – nie tylko z Zaolzia, ale również z Polski, Czech i Słowacji. Z Izabelą Jachnicką, organizatorką Dni OdNowy w Jabłonkowie, rozmawiamy o tym, jak powstała ta niezwykła inicjatywa, co ją wyróżnia i dlaczego warto było czekać trzy lata na ojca Adama Szustaka.
Jak długo trwały przygotowania do Dni OdNowy?
Przygotowania ruszyły pół roku temu. Wtedy odbyło się pierwsze spotkanie organizacyjne z osobami, które chciały się włączyć w organizację. W kościołach ogłosiliśmy, że planujemy takie wydarzenie i zaprosiliśmy wszystkich chętnych do współpracy.
Kto był pomysłodawcą całego wydarzenia i skąd w ogóle wziął się pomysł na Dni OdNowy w Jabłonkowie?
Pomysł zrodził się w zespole „Ślubak” – to grupa muzyczna z Jabłonkowa, która jak sama nazwa wskazuje, gra głównie na ślubach. Z czasem jednak zaczęliśmy angażować się też w życie parafii. Wielu młodych ludzi z naszej okolicy jeździ na chrześcijańskie festiwale w Polsce i na Słowacji, gdzie program nie ogranicza się tylko do modlitwy – są koncerty, spotkania, warsztaty. I pojawiło się pytanie: dlaczego nie moglibyśmy zorganizować czegoś takiego również u nas? No i od marzenia przeszliśmy do działania.
Dlaczego zdecydowaliście się zaprosić właśnie ojca Adama Szustaka?
Ojciec Adam towarzyszy wielu młodym ludziom z naszego regionu na co dzień – czy to przez poranne „Wstawaki”, czy przez jego rekolekcje i filmy na YouTube. Jeździliśmy już na jego wydarzenia do Bielska-Białej czy Krakowa. Wiedzieliśmy, że przyjmuje każde zaproszenie – trzeba było tylko napisać przez Langustę na Palmie, czyli organizację odpowiadającą za jego kalendarz. Udało się! Czekaliśmy trzy lata na ten termin, ale jesteśmy przekonani, że warto było.
Czy od początku planowaliście, że rekolekcje będą otwarte także dla osób niewierzących?
Tak, to był jeden z naszych głównych celów – żeby każdy, niezależnie od wiary, wieku, narodowości czy miejsca zamieszkania, mógł przyjść i poczuć się częścią tej wspólnoty. Co więcej – już sam zespół organizacyjny to piękny owoc OdNowy. To około 70 osób, które wcześniej się nie znały. Połączyła nas wspólna praca, modlitwa, planowanie – po prostu relacja. I to jest niesamowite.

Jakie były największe wyzwania przy organizacji wydarzenia?
Oczywiście, nie obyło się bez trudności – jak przy każdym dużym projekcie. Ale dzięki życzliwości miasta Jabłonkowa, Centrum Informacyjnego Jacki, PZKO Jabłonków i wielu pomocnych osób, udało się pokonać przeszkody. Musieliśmy też zadbać o finansowanie – pisaliśmy projekty, szukaliśmy sponsorów. Ale było też dużo łaski – zarówno tej Bożej, jak i tej ludzkiej.
Spodziewaliście się tak dużej frekwencji?
Frekwencja i zainteresowanie wydarzeniem przerosły nasze oczekiwania. Przyjechali nie tylko mieszkańcy najbliższej okolicy czy różnych zakątków Zaolzia, ale także goście z Polski, Czech i Słowacji. To pokazuje, że temat poruszany podczas spotkania rezonuje szerzej i budzi ciekawość ponad granicami. Oczywiście, zaproszenia trafiły do parafii w całym regionie – od Istebnej, przez Cieszyn, po miejscowości na całym Zaolziu – ale ogromne wsparcie dali nam też media społecznościowe i prasa.
Co według ciebie było najmocniejszym punktem programu?
Trudno wskazać jeden konkretny moment, bo cały program był naprawdę dobrze przemyślany. Największym zainteresowaniem cieszyły się oczywiście konferencje, Msze Święte i spotkania w kościele – to one stanowiły serce wydarzenia. Ale zależało nam na tym, żeby OdNowa była czymś więcej niż tylko duchowym przeżyciem. I myślę, że to się udało. Ogród zamienił się w przestrzeń spotkania – była strefa jedzenia z plackami z blachy, pyszną kawą i domowymi wypiekami, strefa relaksu, modlitwy… Wielu uczestników chwaliło sobotnie warsztaty – od tańca i arteterapii, przez spotkania dla kobiet, po rzeźbiarstwo i bębnienie dla mężczyzn. Nie zapomnieliśmy też o najmłodszych – program dla dzieci okazał się strzałem w dziesiątkę. Najbardziej cieszy nas to, że rodziny mogły spędzić ten czas razem, a każdy znalazł coś dla siebie.
Czy planujecie, by Dni OdNowy miały swoją kontynuację w przyszłości?
Zobaczymy. Na razie zależało nam, żeby dobrze przeżyć ten czas i nacieszyć się wspólnotą. Ale nie ukrywamy – pojawiło się sporo głosów, że warto byłoby kontynuować takie wydarzenia. Reakcje uczestników były bardzo pozytywne, wiele osób dziękowało i pytało o kolejną edycję. To daje do myślenia. Na razie potrzebujemy chwili odpoczynku… a potem – kto wie! Może Dni OdNowy jeszcze powrócą.
Przeczytaj też naszą relację z wydarzenia:



