Sylwia Grudzień
E-mail: sylwia@zwrot.cz
CIERLICKO / 94 lata po tragicznej katastrofie, w której zginęli Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura, na Żwirkowisku ponownie oddano hołd wybitnym polskim lotnikom. Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą na Kościelcu, a następnie uczestnicy złożyli kwiaty pod pomnikiem Lotnika. Tradycja upamiętniania tego wydarzenia i pionierów polskiego lotnictwa, zapoczątkowana przez świadków katastrofy, jest kontynuowana do dziś.
Tegoroczne uroczystości (10.09) miały, ze względu na nieokrągłą rocznicę, spokojniejszy i bardziej kameralny charakter. Nie zabrakło przedstawicieli najważniejszych polskich organizacji ani wyjątkowych gości, jednak tym razem szczególnie wyraźnie można było dostrzec tych, dla których Żwirkowisko od lat jest ważnym miejscem na osobistej mapie pamięci. Wielu z nich przyjeżdża tu od kilkudziesięciu lat. To właśnie tutaj poznawali historię Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. Dziś sami należą do grona tych, którzy tę pamięć przekazują dalej.
Ogromna fala żalu
O katastrofie sprzed 94 lat podczas uroczystości mówił Jan Przywara, opiekun Żwirkowiska i członek Miejscowego Koła PZKO Cierlicko-Kościelec. Przypomniał nie tylko okoliczności tragedii, ale także to, co wydarzyło się po śmierci pilotów – ogromną falę żalu, która połączyła Polaków po obu stronach granicy.
– Dziś tak samo Polaków łączy pamięć o ich czynach, a przede wszystkim o ich zwycięstwie w Challenge’u, ale także pamięć o ich tragedii. Ta pamięć jest wartością uniwersalną, cenną i niezwykle ważną. Trzeba ją pielęgnować – powiedział.

W uroczystości wzięli udział m.in. przedstawiciele władz gminy Cierlicko, Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego, Kongresu Polaków w RC, Związku Polskich Spadochroniarzy, Cieszyńskiego Bractwa Kurkowego, Klubu Kolarskiego PTTK „Ondraszek”, harcerze z 16. Drużyny Harcerskiej im. Żwirki i Wigury w Czyżowicach, burmistrz Cieszyna, a także wicekonsul RP w Ostrawie Marzena Karwowska, konsul honorowy Republiki Czeskiej w Rzeszowie Marek Osak i poseł RP Przemysław Drabek.
Wartę honorową pod pomnikiem pełnili harcerze z Drużyny Harcerskiej im. Żwirki i Wigury z Cierlicka (Harcerstwo Polskie w RC).
Niespodziewany przelot
W trakcie uroczystości nad Żwirkowiskiem przeleciało pięć samolotów, oddając w ten wyjątkowy sposób hołd pamięci lotników. Początkowo zaplanowane były dwa przeloty: Dariusza Cymerysa z Zaolziańskiego Stowarzyszenia Lotniczego im. Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury oraz Wojciecha Murzyna z Rybnika, prezesa Fundacji „Nasze Skrzydła”. Ostatecznie dołączyli do nich także inni piloci z Rybnika. Niespodziewany przelot był miłym zaskoczeniem nie tylko dla uczestników uroczystości, ale również dla samych organizatorów.

Na cierlickim niebie można było zobaczyć pięć maszyn: An-2 SP-AOF, pilotowany przez Wojciecha Murzyna, Artus Lighter 600 SP-ZAAB z Aleksandrem Rosołem za sterami, Aeroprakt A32 SP-SIBG, którym leciał Tomasz Linder, Bristell SP-SFTO Jacka Boraka oraz Corę Legato OK-CUA 02, pilotowaną przez Dariusza Cymerysa.
Na zaproszenie Dariusza Cymerysa Wojciech Murzyn miał przylecieć na Żwirkowisko sam. Stało się jednak inaczej.
– Wyszło to zupełnie spontanicznie. Kiedy szykowałem swój samolot do lotu, akurat wylądowali moi koledzy. Zapytali, co się dzieje, że szykujemy na wieczór tak duży samolot. Odpowiedziałem, że jest rocznica. Koledzy nie namyślali się długo i zapadła decyzja, że lecimy razem – opowiada Murzyn.
Dla lotników z Rybnika pamięć o Żwirce i Wigurze ma szczególne znaczenie. Jak podkreśla Murzyn, obaj lotnicy są dobrze znani w środowisku lotniczym. Byli pionierami polskiego lotnictwa, którzy przecierali drogę kolejnym pokoleniom pilotów.
Spontaniczny przelot może być początkiem nowej tradycji. Murzyn już dziś myśli o kolejnych rocznicach.
– Będę dbał o to, żeby co roku był jakiś przelot – zapowiada.
„Zbudujmy RAZEM RWD-6”
Autentycznego wzruszenia miejscem i uroczystością nie krył Marek Osak, konsul honorowy Republiki Czeskiej w Rzeszowie, zaangażowany w projekt „Zbudujmy RAZEM RWD-6”. Pomysłodawcą odbudowy repliki samolotu, na którym Żwirko i Wigura zwyciężyli w Challenge 1932, jest Damian Majsak, prezes Fundacji „Historia i Współczesność”.

– Damian Majsak przekonał mnie do tego pomysłu, mówiąc, że najwyższa pora przypomnieć Polakom, ale i Europie, i światu o naszych dwóch wspaniałych lotnikach. Bo jeśli my tego nie zrobimy, to w dobie wojny, dronów i samolotów F-35 pamięć o nich zaginie – mówił Osak, który objął projekt swoim patronatem.
Budowa repliki już trwa, podobnie jak produkcja silnika Verner Scarlett 9 w zakładzie w Šumperku. W styczniu przyszłego roku silnik ma zostać zaprezentowany w Domu Polskim Żwirki i Wigury w Cierlicku, a następnie trafić do Polski. Wydarzenie odbędzie się pod hasłem „Serce RWD-6 wraca do Polski”.
Projekt ma nabrać szczególnego znaczenia w 2027 roku, w 95. rocznicę zwycięstwa Żwirki i Wigury w Challenge. Gdy replika będzie gotowa, ma w asyście innych samolotów symbolicznie dokończyć lot do Pragi, przerwany katastrofą w Cierlicku w 1932 roku.














































