Beata Tyrna
E-mail: indi@zwrot.cz
CZESKI CIESZYN/ Gdy podczas pandemii śpiew w Czechach został zakazany, Beata Brzóska, nauczycielka w Polskiej Szkole Postawowej i dyrygentka chórów zaczęła pisać bloga. O tym, jak znalazła na to czas i czym się inspiruje, opowiada w wywiadzie dla Zwrotu.
Oprócz pracy w szkole zawsze była pani niezwykle aktywna w działalności pozaszkolnej. Prowadziła pani kilka chórów, których próby są obecnie zawieszone. Chyba trudno byłoby prowadzić tego typu zajęcia zdalnie, online… Więc nagle zyskała Pani mnóstwo wolnego czasu. Czym go pani zapełniła? Widziałam, że prowadzi pani bloga.
Aż tyle wolnego czasu nie zyskałam. Przygotowanie lekcji online jest dosyć czasochłonne, w dodatku każdego dnia gotuję obiad. I to też zabiera dużo czasu. Myśl o prowadzeniu bloga chodziła mi po głowie ze dwa lata, ale sprawy związane z chórem na tyle mnie absorbowały, że zajmowały większość mojego wolnego czasu. Przychodziłam ze szkoły do domu i właściwie wyglądało to tak: na pierwszym miejscu był chór, na drugim miejscu był chór, na trzecim chór…, a później ewentualnie można było pomyśleć o jakimś hobby.
Czyli jednak zdecydowanie blog wziął się z tego wolnego czasu, który powstał w luce po chórze. Ale widziałam, że jest tam też zakładka kulinarna, a więc to, co też musiało zacząć panią absorbować, udało się pani połączyć z pisaniem bloga.
Tak, ale nie chodzi tylko o wypełnienie wolnego czasu. Lubię, kiedy coś mnie dotyka od wewnątrz. Tym czymś może być śpiew, prowadzenie chóru, praca w ogródku, gotowanie, jakaś twórczość. To działa jak przyprawa – cynamon, goździki, curry. Dodaje codzienności jakiegoś smaku. Tego mi zaczęło brakować, więc pomyślałam o założeniu bloga. O tym, jak rozpoczęła się moja przygoda z blogowaniem, można przeczytać na blogu w artykule pod zakładką To i owo.
O czym przeczytamy na tym blogu?
Blog jest lifestylowy, o codziennym życiu: gotowaniu, pracy w ogródku, wycieczkach, zwiedzaniu, modzie. To, o czym piszę, dokumentuję zdjęciami. Dzielę się również swoimi refleksjami. Myślę, że każda kobieta może w nim znaleźć coś dla siebie.
Właśnie. A dlaczego blog jest tylko dla kobiet? Zaintrygowało mnie to, bo taka informacja umieszczona jest już nawet w nagłówku…
Jest po prostu na wskroś kobiecy! Faceci chyba nie zaczytują się w blogach lifestylowych. W internecie szukają jednej, konkretnej informacji. Ale być może zmienię kiedyś tych kilka słów w nagłówku…
A może właśnie jakiś mężczyzna chciałby znaleźć tam odpowiedź na nurtujące go pytanie, jak myślą kobiety?
To oczywiście nie jest zabronione, zapraszam, ale nie wiem, czy psychicznie wytrzyma…
A ten blog to zajęcie stricte hobbystycznie, czy może w przyszłości zamierza pani na nim zarabiać, coś promować?
Bloga założyłam z wewnętrznej potrzeby. Widzę w nim szansę osobistego rozwoju. Możliwość poszerzenia horyzontu. Pisanie porządkuje myśli. W szkole i na studiach lubiłam pisać wypracowania. Czasami, po zadaniu tematu, zanim zasiadłam do pisania, cały tydzień notowałam związane z nim myśli, a tekst poprawiałam i przerabiałam tak długo, aż byłam z niego całkowicie zadowolona!
Widziałam na Facebooku, że oprócz pisania bloga zajęła się też pani rękodziełem, samodzielnym tworzeniem najróżniejszych ozdób, których zdjęcia pojawiały się na pani profilu. Czy to całkiem nowa pasja?
Kiedyś było tak: gdy dziewczyna chciała się modnie ubrać, mieć na sobie coś oryginalnego, musiała sobie jakoś poradzić. Nie było tylu sklepów, towaru, ani też pieniędzy na widzimisię. Lubiłam uszyć sobie jakąś bluzkę, spodnie, nawet płaszcz! Robiłam swetry na drutach, zajmowałam się szydełkowaniem. Wiele nauczyłam się od babci, ale i koleżanek – w gimnazjum podczas przerw z zapałem dziergałyśmy sweterki.
Zaczęła Pani robić te wszystkie rękodzielnicze cudeńka, których zdjęcia teraz możemy oglądać na blogu, po przerwie trwającej od liceum dotąd?
Dziś nie mam czasu na ręczne robótki. Wykorzystuję w oryginalny sposób to, co już mam lub wpadnie mi w oko, np. w secondhandzie. Moją pasją jest przede wszystkim praca w ogrodzie.
Blog, Facebook, czy jest pani aktywna w jeszcze jakichś mediach społecznościowych?
Wraz z blogiem powstały też „produkty uboczne” – profil na Facebooku oraz Instagramie.
(indi)

Tagi: Beata Brzóska, blog, koronawirus, Taka Kropka
Komentarze