JABŁONKÓW / Łacińskie hasło, które stało się dewizą dzisiaj już świętego Jana Pawła II, mogliśmy i my, wierni jabłonkowskiej parafii, kilkakrotnie słyszeć w kazaniach byłego proboszcza ks. Janusza Kiwaka. Co kryje się w tych paru słowach?

    „Totus Tuus – Cały Twój, Maryjo”. Tę teologiczną wizję odkrył Karol Wojtyła już w młodości, kiedy zmarła mu matka, a następnie zachowywał i pogłębiał przez całe życie. Wizja ta ma źródło w Ewangelii św. Jana, w biblijnym obrazie Chrystusa na krzyżu z Jego Matką u boku.

    Jan Paweł II wiedział, że z pomocą Matki Bożej można dokonać cudów. Jednym z nich było cudowne zachowanie jego życia podczas zamachu terrorystycznego 13 maja 1981 roku. Co ciekawe, to dzień objawienia Maryjnego w Fatimie.

    Do dziś w koronie figury Matki Bożej Fatimskiej jest umieszczona jedna z kul, które raniły go na placu św. Piotra. Dewizę tą możemy wyjaśnić jeszcze jednym łacińskim hasłem “Ad Jesum per Mariam” czyli „Do Jezusa przez Maryję”.

    Dziś przypomnimy sobie setną rocznicę urodzin Jana Pawła II i dlatego powracamy do różnych chwil i przeżyć związanych z Karolem Wojtyłą, których mogliśmy doświadczyć.

    Zgodnie z hasłem Jana Pawła II jabłonkowscy parafianie kilkakrotnie pielgrzymowali do różnych miejsc związanych z objawieniami Matki Bożej, by być bliżej niej, by prosić o pomoc, modlić się za jej wstawiennictwem.

    Głównym inicjatorem wszystkich wyjazdów był pielgrzym padre Janusz Kiwak. Kiedy zmarł Jan Paweł II, proboszcz Kiwak pojechał do Rzymu na jego pogrzeb.

    „Santo Subito! – Święty natychmiast!” – brzmiało wówczas na Placu św. Piotra 8 kwietnia 2005 roku. W ten sposób wierni Kościoła katolickiego domagali się od przyszłego papieża Benedykta XVI, aby jak najszybciej rozpoczął proces beatyfikacyjny Jana Pawła II.

    Sześć lat później, 1 maja 2011 roku, grupa pięćdziesięciu parafian uczestniczyła w beatyfikacji Jana Pawła II w Watykanie. Pamiętam ten dzień do dziś. Do Rzymu przybyliśmy już dzień wcześniej, by się zakwaterować i wypocząć po drodze, a równocześnie nabrać sił na nowy dzień, który rozpoczął się już o drugiej w nocy.

    Musieliśmy pojechać na peryferie Rzymu, by miejscowym metrem dotrzeć do Watykanu. Stacja metra była przepełniona, na szczęście bilety mieliśmy zakupione wcześniej, więc do metra wsiadaliśmy jako pierwsi. Nikt się nie zastanawiał, ile godzin będziemy musieli stać, nie ruszając się z miejsca.

    Wszystkie ulice prowadzące do Watykanu były przepełnione. Od trzeciej rano staliśmy w bocznej ulicy niemal cztery godziny do momentu, kiedy kolejki ludzi powoli zaczęły przesuwać się na Plac św. Piotra. Nie było możliwości nawet się odwrócić, zabrać przekąskę z plecaka. Myśl o skorzystaniu z toalet była nierealna.

    Nie każdy z nas miał szczęście być na placu. Niektórzy stali w bocznej ulicy przy telebimie, ja, pamiętam, stałam na ulicy Conciliazione, która łączy Plac św. Piotra z Zamkiem św. Anioła, również przed jednym z telebimów rozmieszczonych na tej ulicy. Spoza tłumów widać było kopułę Bazyliki św. Piotra i morze flag, przede wszystkim koloru biało-czerwonego.

    Mszę św. odprawianą przez papieża Benedykta XVI koncelebrowało kilka tysięcy kardynałów, arcybiskupów i biskupów z całego świata. Każdy czekał na moment ogłoszenia polskiego papieża błogosławionym i na odsłonięcie jego portretu beatyfikacyjnego.

    Ten moment nastał na początku uroczystości. W powietrzu zaczęły się unosić setki flag przede wszyskim polskich, ludzie bili brawo, cały Watykan się radował. Na odsłoniętym portrecie pojawiła się twarz uśmiechniętego papieża. W powietrzu unosiła się melodia „Barki”.

    Myślę, że każdy z nas czuł w tym momencie radość, wdzięczność, dumę. Byliśmy zmęczeni, głodni, ale zadowoleni z tego, że mogliśmy tam być i tworzyć część katolickiej historii.

    Na drugi dzień zwiedzaliśmy Rzym, jego główne zabytki i Watykan. W Bazylice św. Piotra mogliśmy się pomodlić obok wystawionej trumny z ciałem Błogosławionego, która po uroczystościach została przeniesiona z Grot Watykańskich do Bazyliki św. Piotra do kaplicy św. Sebastiana.

    Myślę, że wszyscy, którzy zdecydowali się pojechać, będą pamiętać to przeżycie na zawsze. W drodze powrotnej spotykaliśmy na autostradzie niezliczoną ilość polskich autokarów, zdawało się, że naród polski przeprowadził się na parę dni do Watykanu.

    Nikt z pielgrzymów wówczas nie myślał o tym, że za trzy lata znów będzie nam dane pojechać do Wiecznego Miasta. Po beatyfikacji rozpoczął się proces kanonizacyjny papieża. Przełomem stało się uznanie cudu przypisywanego wstawiennictwu bł. Jana Pawła II.

    I ja miałam to szczęście pojechać na kanonizację dwóch papieży, bo jak zdecydował papież Franciszek, razem z Janem Pawłem II był kanonizowany również Jan XXIII.

    Z inicjatywy organizatora, byłego proboszcza ks. Janusza Kiwaka, na tę uroczystość znów pojechał autokar biura podróży z Třebíča. Miejsca w autokarze zapełniły się natychmiast po ogłoszeniu informacji o możliwości wyjazdu z pielgrzymami z parafii jabłonkowskiej i trzynieckiej.

    Uroczystość kanonizacyjna odbyła się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego 27 kwietnia 2014 roku, w święto ustanowione przez papieża Polaka.

    Czekała nas taka sama podróż jak na beatyfikację. Droga do Watykanu metrem o godzinie drugiej w nocy, pięć godzin ścisku w ciemnej bocznej ulicy. Nikt nie wiedział, czy zdążymy się przedostać przynajmniej na główną ulicę Conciliazione. Totalny chaos.

    Pół godziny przed rozpoczęciem ceremonii szeregi pielgrzymów rozluźniły się. Znów staliśmy przed tym samym telebimem co ostatnio. Pamiętam, jak znajomi mówili mi, dlaczego jadę, że lepiej oglądać uroczystość w telewizji. Te słowa nie miały znaczenia.

    Było to wydarzenie bez precedensu: kanonizowani zostali dwaj papieże, a ponadto mszę kanonizacyjną odprawiali dwaj żyjący papieże – obecny Franciszek i emerytowany papież Benedykt XVI.

    Na drugi dzień odbyło się w Rzymie spotkanie z czeskim kardynałem Dominikiem Duką, biskupami i kapłanami, odprawiona została dziękczynna msza św. Po tym wydarzeniu mogliśmy, szczęśliwi, wracać do naszych domów.

    ZUZANA BYRTUSOWA

    Tagi: , ,

      Komentarze


      Czytaj również


      Morderstwa, śluby i kaprysy pogody przed laty (19)
      wrzesień262021

      Morderstwa, śluby i kaprysy pogody przed laty (19)

      Nowy dom z mieszkaniami w Trzanowicach
      wrzesień262021

      Nowy dom z mieszkaniami w Trzanowicach

      Fascynujący świat grzybów – część pierwsza, muchomory
      wrzesień262021

      Fascynujący świat grzybów – część pierwsza, muchomory

      Wyjątkowe igrzyska. Polacy z Czech przywieźli najwięcej medali!
      wrzesień252021

      Wyjątkowe igrzyska. Polacy z Czech przywieźli najwięcej medali!

      PROJEKT: NORWID
      wrzesień252021

      PROJEKT: NORWID

      Olimpiadę Stowarzyszeń wygrało MK PZKO z Gródku!
      wrzesień252021

      Olimpiadę Stowarzyszeń wygrało MK PZKO z Gródku!

      Dzisiaj można zobaczyć wnętrza uratowanego przed wyburzeniem dworca Frysztat
      wrzesień252021

      Dzisiaj można zobaczyć wnętrza uratowanego przed wyburzeniem dworca Frysztat

      Jak wyglądał ostatni dzień zmagań sportowych w Pułtusku?
      wrzesień252021

      Jak wyglądał ostatni dzień zmagań sportowych w Pułtusku?

      REKLAMA
      REKLAMA reklaama

      ZWROT TV

      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2021.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie.

      Website Security Test