Informacje dla Polaków w Czechach!     Sytuacja epidemiologiczna w RC 6 maja: 1 559 nowych zakażeń.

    JABŁONKÓW / Łacińskie hasło, które stało się dewizą dzisiaj już świętego Jana Pawła II, mogliśmy i my, wierni jabłonkowskiej parafii, kilkakrotnie słyszeć w kazaniach byłego proboszcza ks. Janusza Kiwaka. Co kryje się w tych paru słowach?

    „Totus Tuus – Cały Twój, Maryjo”. Tę teologiczną wizję odkrył Karol Wojtyła już w młodości, kiedy zmarła mu matka, a następnie zachowywał i pogłębiał przez całe życie. Wizja ta ma źródło w Ewangelii św. Jana, w biblijnym obrazie Chrystusa na krzyżu z Jego Matką u boku.

    Jan Paweł II wiedział, że z pomocą Matki Bożej można dokonać cudów. Jednym z nich było cudowne zachowanie jego życia podczas zamachu terrorystycznego 13 maja 1981 roku. Co ciekawe, to dzień objawienia Maryjnego w Fatimie.

    Do dziś w koronie figury Matki Bożej Fatimskiej jest umieszczona jedna z kul, które raniły go na placu św. Piotra. Dewizę tą możemy wyjaśnić jeszcze jednym łacińskim hasłem “Ad Jesum per Mariam” czyli „Do Jezusa przez Maryję”.

    Dziś przypomnimy sobie setną rocznicę urodzin Jana Pawła II i dlatego powracamy do różnych chwil i przeżyć związanych z Karolem Wojtyłą, których mogliśmy doświadczyć.

    Zgodnie z hasłem Jana Pawła II jabłonkowscy parafianie kilkakrotnie pielgrzymowali do różnych miejsc związanych z objawieniami Matki Bożej, by być bliżej niej, by prosić o pomoc, modlić się za jej wstawiennictwem.

    Głównym inicjatorem wszystkich wyjazdów był pielgrzym padre Janusz Kiwak. Kiedy zmarł Jan Paweł II, proboszcz Kiwak pojechał do Rzymu na jego pogrzeb.

    „Santo Subito! – Święty natychmiast!” – brzmiało wówczas na Placu św. Piotra 8 kwietnia 2005 roku. W ten sposób wierni Kościoła katolickiego domagali się od przyszłego papieża Benedykta XVI, aby jak najszybciej rozpoczął proces beatyfikacyjny Jana Pawła II.

    Sześć lat później, 1 maja 2011 roku, grupa pięćdziesięciu parafian uczestniczyła w beatyfikacji Jana Pawła II w Watykanie. Pamiętam ten dzień do dziś. Do Rzymu przybyliśmy już dzień wcześniej, by się zakwaterować i wypocząć po drodze, a równocześnie nabrać sił na nowy dzień, który rozpoczął się już o drugiej w nocy.

    Musieliśmy pojechać na peryferie Rzymu, by miejscowym metrem dotrzeć do Watykanu. Stacja metra była przepełniona, na szczęście bilety mieliśmy zakupione wcześniej, więc do metra wsiadaliśmy jako pierwsi. Nikt się nie zastanawiał, ile godzin będziemy musieli stać, nie ruszając się z miejsca.

    Wszystkie ulice prowadzące do Watykanu były przepełnione. Od trzeciej rano staliśmy w bocznej ulicy niemal cztery godziny do momentu, kiedy kolejki ludzi powoli zaczęły przesuwać się na Plac św. Piotra. Nie było możliwości nawet się odwrócić, zabrać przekąskę z plecaka. Myśl o skorzystaniu z toalet była nierealna.

    Nie każdy z nas miał szczęście być na placu. Niektórzy stali w bocznej ulicy przy telebimie, ja, pamiętam, stałam na ulicy Conciliazione, która łączy Plac św. Piotra z Zamkiem św. Anioła, również przed jednym z telebimów rozmieszczonych na tej ulicy. Spoza tłumów widać było kopułę Bazyliki św. Piotra i morze flag, przede wszystkim koloru biało-czerwonego.

    Mszę św. odprawianą przez papieża Benedykta XVI koncelebrowało kilka tysięcy kardynałów, arcybiskupów i biskupów z całego świata. Każdy czekał na moment ogłoszenia polskiego papieża błogosławionym i na odsłonięcie jego portretu beatyfikacyjnego.

    Ten moment nastał na początku uroczystości. W powietrzu zaczęły się unosić setki flag przede wszyskim polskich, ludzie bili brawo, cały Watykan się radował. Na odsłoniętym portrecie pojawiła się twarz uśmiechniętego papieża. W powietrzu unosiła się melodia „Barki”.

    Myślę, że każdy z nas czuł w tym momencie radość, wdzięczność, dumę. Byliśmy zmęczeni, głodni, ale zadowoleni z tego, że mogliśmy tam być i tworzyć część katolickiej historii.

    Na drugi dzień zwiedzaliśmy Rzym, jego główne zabytki i Watykan. W Bazylice św. Piotra mogliśmy się pomodlić obok wystawionej trumny z ciałem Błogosławionego, która po uroczystościach została przeniesiona z Grot Watykańskich do Bazyliki św. Piotra do kaplicy św. Sebastiana.

    Myślę, że wszyscy, którzy zdecydowali się pojechać, będą pamiętać to przeżycie na zawsze. W drodze powrotnej spotykaliśmy na autostradzie niezliczoną ilość polskich autokarów, zdawało się, że naród polski przeprowadził się na parę dni do Watykanu.

    Nikt z pielgrzymów wówczas nie myślał o tym, że za trzy lata znów będzie nam dane pojechać do Wiecznego Miasta. Po beatyfikacji rozpoczął się proces kanonizacyjny papieża. Przełomem stało się uznanie cudu przypisywanego wstawiennictwu bł. Jana Pawła II.

    I ja miałam to szczęście pojechać na kanonizację dwóch papieży, bo jak zdecydował papież Franciszek, razem z Janem Pawłem II był kanonizowany również Jan XXIII.

    Z inicjatywy organizatora, byłego proboszcza ks. Janusza Kiwaka, na tę uroczystość znów pojechał autokar biura podróży z Třebíča. Miejsca w autokarze zapełniły się natychmiast po ogłoszeniu informacji o możliwości wyjazdu z pielgrzymami z parafii jabłonkowskiej i trzynieckiej.

    Uroczystość kanonizacyjna odbyła się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego 27 kwietnia 2014 roku, w święto ustanowione przez papieża Polaka.

    Czekała nas taka sama podróż jak na beatyfikację. Droga do Watykanu metrem o godzinie drugiej w nocy, pięć godzin ścisku w ciemnej bocznej ulicy. Nikt nie wiedział, czy zdążymy się przedostać przynajmniej na główną ulicę Conciliazione. Totalny chaos.

    Pół godziny przed rozpoczęciem ceremonii szeregi pielgrzymów rozluźniły się. Znów staliśmy przed tym samym telebimem co ostatnio. Pamiętam, jak znajomi mówili mi, dlaczego jadę, że lepiej oglądać uroczystość w telewizji. Te słowa nie miały znaczenia.

    Było to wydarzenie bez precedensu: kanonizowani zostali dwaj papieże, a ponadto mszę kanonizacyjną odprawiali dwaj żyjący papieże – obecny Franciszek i emerytowany papież Benedykt XVI.

    Na drugi dzień odbyło się w Rzymie spotkanie z czeskim kardynałem Dominikiem Duką, biskupami i kapłanami, odprawiona została dziękczynna msza św. Po tym wydarzeniu mogliśmy, szczęśliwi, wracać do naszych domów.

    ZUZANA BYRTUSOWA

    Tagi: , ,

      Komentarze


      Czytaj również


      W Czeskiej Telewizji jutro można obejrzeć Kamerdynera
      Maj072021

      W Czeskiej Telewizji jutro można obejrzeć Kamerdynera

      Film  „Zaolzie – fenomen Z” dostępny w sieci
      Maj072021

      Film „Zaolzie – fenomen Z” dostępny w sieci

      Almanach poświęcony sezonom 2015-2020 Teatru Cieszyńskiego dostępny w sieci
      Maj072021

      Almanach poświęcony sezonom 2015-2020 Teatru Cieszyńskiego dostępny w sieci

      Dolański Gróm jednak odbędzie się w tym roku!
      Maj062021

      Dolański Gróm jednak odbędzie się w tym roku!

      PODCAST. Klub Kobiet, czyli Szkubaczki live o błędach, cz. 1
      Maj062021

      PODCAST. Klub Kobiet, czyli Szkubaczki live o błędach, cz. 1

      Wrona przerwała pomiary emisji spalin
      Maj062021

      Wrona przerwała pomiary emisji spalin

      Od poniedziałku otwarte szkoły, sklepy. Śluby i pogrzeby w plenerze do 30 osób
      Maj062021

      Od poniedziałku otwarte szkoły, sklepy. Śluby i pogrzeby w plenerze do 30 osób

      Konkurs ministra spraw zagranicznych na najlepsze publikacje promujące historię Polski
      Maj062021

      Konkurs ministra spraw zagranicznych na najlepsze publikacje promujące historię Polski

      REKLAMA
      REKLAMA

      ZWROT TV

      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach Zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie".

      Website Security Test