Beata Tyrna
E-mail: indi@zwrot.cz
CZESKI CIESZYN / Wiele znanych już wcześniej tym, którzy interesowali się postacią prof. Jana Szczepańskiego, ale także i nieznanych faktów z życia i kariery naukowej prof. Szczepańskiego mogli usłyszeć słuchacze MUR-u, którzy przyszli na wykład 3 października. Wygłosił go Kazimierz Kaszper, który opracowywał i przygotowywał do druku dzienniki profesora Jana Szczepańskiego.
Profesor Jan Szczepański pisał bowiem przez całe życie dzienniki, w których odnotowywał zarówno ważne dla historii fakty, ale także własne przemyślenia oraz opisy bardzo prozaiczne i przyziemne, jak fatalny wygląd przyznanego mu po wojnie mieszkania kwaterunkowego.
Prelegent, przybliżając słuchaczom postać profesora Szczepańskiego, nie mógł nie wspomnieć o realiach, w jakich wybitnemu, jak nazwał go w tytule wykładu, „ostatniemu mędrcowi XX wieku” przyszło żyć. Wiele, zwłaszcza spośród postaw, przekonań i wyznawanych przez Jana Szczepańskiego filozofii zdeterminowały trudne przeżycia II wojny światowej. W czasie wojennej tułaczki, na ziemiach austriackich, zaginął czteroletni syn państwa Szczepańskich. Odnaleźli go po sześciu tygodniach. Nic więc dziwnego, iż później wyznawał zasadę, że każdy pokój jest lepszy, aniżeli wojna. Dlatego też aprobował komunistyczną władzę, co niektórzy mają mu za złe. Jednak już w czasie dyskusji po wykładzie jeden ze słuchaczy zauważył, że przecież były takie czasy, że gdyby profesor Szczepański nie zachowywał się wobec władzy konformistycznie, to nie mógłby rozwijać się zawodowo i nie byłby tym wybitnym socjologiem, którym był. A przecież wniósł wiele pożytecznego do nauki.
Prelegent nakreślił nie tylko kontekst czasów, w jakich Szcepański żył, ale także jakie wówczas panowały trendy w nauce, zwłaszcza w socjologii. Zauważył, że spory wpływ na kształtowanie postaw Szczepańskiego miał Znaniecki. Warto także zauważyć rolę w życiu Szczepańskiego Juliana Przybosia. Ucząc w gimnazjum matematyczno-przyrodniczym w Cieszynie, był on wychowawcą klasy, w której przed wojną uczniem był Jan Szczepański. Najprawdopodobniej to wpływ wielkiego polskiego poety uwrażliwił Szczepańskiego na piękno nie tylko krajobrazu, ale także słowa.
– Profesor Szczepański pisał bardzo poetycko. Jego narracje są w prostej linii wywiedzione z poetyki awangardowej. Wydawać by się mogło, że człowiek o tego rodzaju wrażliwości nie pasuje do nauki, tym bardziej ścisłej, jaką jednak jest socjologia. A jednak osobowość synka z Brzeziny potrafiła się w tym odnaleźć i wykuć trwały ślad – mówił Kazimierz Kaszper. Wyjawił także, iż przed laty, szukając wzorców nauczycieli, którzy mieli wpływ na Jana Szczepańskiego, natknął się w jednym z archiwalnych numerów „Zarania Śląskiego” na wiersz Jana Szczepańskiego.
Opisując życie Jana Szczepańskiego, Kazimierz Kaszper zaczął od korzeni, od rodziców słynnego profesora. Nic dziwnego, korzenie bowiem były zawsze tym, co Jan Szczepański cenił bardzo. Napisał zresztą książkę, zbiór esejów, zatytułowany „Korzeniami wrosłem w ziemię”, który niewątpliwie pozwala czytelnikowi głębiej zrozumieć zarówno przywiązanie do Małej Ojczyzny, jak i wyniesione z agrarnej kultury przywiązanie do ziemi jako żywicielki.
– W „Korzeniach” Szczepański dał najtrafniejszy i najbardziej przemawiający do wyobraźni i do rozumu obraz chłopa – rolnika. Jest to najbardziej trafnie i celnie powiedziane, a zarazem zaspokaja potrzebę obiektywizacji świata. W „Korzeniach” pokazał, jak atrybuty planety Ziemia rzutują na myślenie człowieka, kształtują jego wiedzę – mówił prelegent. Jan Szczepański pochodził bowiem z rodziny rolniczej. Jego ojciec, Paweł Szczepański, kupił ziemię na Brzezinie w Ustroniu (obecne Zawodzie, tam, gdzie znajdują się charakterystyczne domy wczasowe i sanatoria – piramidy). Założył tam gospodarstwo rolne.
– Cała rodzina zaczęła prowadzenie gospodarstwa od ciężkiej pracy wyzbierania kamieni z gruntu, by dało się go uprawiać. Szczepański tam właśnie, jako mały chłopak, doświadczył tego osobliwego zbliżenia z gruntem, na kolanach, zbierając kamienie. Właśnie na roli, zbierając kamienie, kosząc, grabiąc, sadząc, nauczył się rozróżniać to, co naprawdę ważne. Stąd także wyniósł swoje największe założenie życiowe, że o sensie życia człowieka decyduje jego praca – wyjaśniał Kazimierz Kaszper, dodając, że nawet później, gdy był już sławnym naukowcem, rektorem wyższej uczelni, nigdy nie zrezygnował z wysiłku fizycznego. I to nie tylko służącym wyłącznie zdrowiu i przyjemności aktywności takich jak spacery, bieganie, chodzenie po górach, ale także z fizycznej pracy na roli. Co roku przyjeżdżał do Ustronia pomagać ojcu przy żniwach. Znana jest opowieść, jak to jako rektor na uczelni podczas wakacji przyjechał na rodzinne Brzeziny i pracował przy żniwach. W Ustroniu badania prowadzili w tym czasie studenci socjologii. Zagadnęli zapracowanego na roli górala, wypełniając kwestionariusz badań socjologicznych, a na koniec dopytywali, co będzie robił po żniwach. „A nic szczególnego, tak sobie rektoruję” – odparł rektor w roboczym ubraniu, z rolniczymi narzędziami w ręku.
Jan Szczepański do wszelkich obowiązków podchodził bardzo sumiennie. Po części wynikało to zapewne także, oprócz jego cech charakteru, z wychowania w tradycji wyznania ewangelickiego. Choć na temat wyznania i religii publicznie nigdy się nie wypowiadał, co ceniły ówczesne władze komunistyczne, a o religii nie ma też ani słowa w jego zapiskach, etos pracy i porządku wyniesiony z ewangelickiego domu całe życie towarzyszył profesorowi.
– Czytając dzienniki Szczepańskiego, zaskoczyło mnie, że profesor Szczepański rokrocznie podsumowuje swoje dokonania i zastanawia się, jak dojść do lepszych wyników. Stara się wykorzystywać maksymalnie każdą minutę dnia. Wyliczał w planie dokładnie, ile czasu poświęci na wykłady, pisanie, ile na sprawunki domowe. Od dziecka miał świadomość konieczności wykorzystania każdej chwili – mówił Kazimierz Kaszper. – Dla mnie to odkrycie było druzgocące. Uświadomiłem sobie, jak wiele czasu w życiu ja zmarnowałem.
Omawiając działalność prof. Szczepańskiego, Kazimierz Kaszper zwrócił uwagę na wątki zaolziańskie. Jan Szczepański był gorącym patriotą. Choć widział, że otaczający go świat nie jest idealny, to uważał, że każdy pokój jest lepszy niż wojna. Ale w 1958 roku już bardziej krytycznie notował w swoich dziennikach o potrzebie podnoszenia poziomu oświaty, ale też konieczności zachowania wartości kultury. W latach 1967, 1968 ogarnęły go refleksje na temat socjalizmu, a jego notatki stały się krytyczne. Jego stosunek do inwazji wojsk układu warszawskiego na Czechosłowację był bardzo negatywny, co mocnymi słowami odnotował w swoich dziennikach w dniu wkroczenia wojsk.
– Kiedyś, gdy gościłem u profesora Szczepańskiego, po długiej rozmowie zaczął mówić o rzeczywistości społecznej. Był wtedy członkiem Rady Państwa. Jego opinie na temat panującego systemu były tak straszne, że wiedząc, że, wracając, będę przekraczał granicę, ze strachu wyłączyłem magnetofon. Na temat inwazji w 1968 roku mówił, że Gomułka popełnia karygodny błąd, który zaważy na zawsze na polityce i stosunkach polsko-czeskich – wspominał Kazimierz Kaszper. (indi)
Tagi: Jan Szczepański, Kazimierz Kaszper, MUR, wykład