Redakcja
E-mail: redaktor@zwrot.cz
Wciąż trwa dyskusja wokół tematu finansowania czeskich mediów publicznych. Przepisy, które próbuje wprowadzić rząd premiera Andreja Babiša, mogą także wpłynąć na losy programów i audycji skierowanych do polskiej społeczności w Republice Czeskiej.
Wprowadzone zmiany
Obecnie czeskie media publiczne mają w ustawach wyraźnie określony obowiązek tworzenia i rozpowszechniania programów oraz zapewniania zrównoważonej oferty audycji dla wszystkich grup mieszkańców, z uwzględnieniem m.in. pochodzenia etnicznego lub narodowościowego oraz tożsamości narodowej. To właśnie na tej podstawie od lat funkcjonują programy poświęcone mniejszościom narodowym, w tym mniejszości polskiej. Studio telewizyjne w Ostrawie nadaje wiadomości w języku polskim, działa także polska redakcja Czeskiego Radia w Ostrawie.
W propozycji zmian te konkretne zapisy znikają. Zamiast obowiązku tworzenia zrównoważonej oferty programowej uwzględniającej pochodzenie etniczne, narodowościowe i tożsamość narodową pojawia się jedynie ogólniejsze sformułowanie o „uwzględnianiu potrzeb mniejszościowych grup mieszkańców”.
Pytanie, czy tak sformuowany przepis jest wystarczająco precyzyjny. – W obowiązującej ustawie relacja mediów i mniejszości jest jasno określona, nadawcom przyznaje się odpowiednie prawa w kontekście pochodzenia narodowościowego i etnicznego poszczególnych grup. Nowy projekt praktycznie ignoruje te zapisy – wskazuje w rozmowie ze „Zwrotem” Ivana Šuláková, przewodnicząca Syndykatu Dziennikarzy Czeskiej Republiki, a także członkini Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy.
Jak dodaje, Czeska Telewizja i Czeskie Radio są praktycznie jedynymi mediami ogólnokrajowymi, które interesują się życiem mniejszości narodowych. – Kto będzie pokazywał potrzeby tych ludzi, skoro ani reszta społeczeństwa, ani też politycy nie będą się o nich dowiadywać? – zastanawia się Šuláková.
Cięcia budżetowe a polskie audycje
Projekt zmian w finansowaniu mediów publicznych w Czechach wzbudza wiele kontrowersji – pisaliśmy o nich tutaj i tu – ponieważ wiąże się ze znacznymi cięciami w budżetach. Stąd pojawia się obawa – czy nawet jeśli zapis dotyczący mniejszości zostanie uwzględniony, to czy Czeskie Radio i Czeska Telewizja będą miały fundusze, by go realizować?
– Oczywiście, że mogą ich nie mieć. Przecież Czeska Telewizja ma stracić około miliarda koron, a Czeskie Radio około 400 milionów koron, co się będzie wiązać ze zwolnieniami nawet setek ludzi i ściąganiem z anteny różnych audycji. Polskich być może też, chociaż motywacją czeskiego rządu nie jest raczej sytuacja mniejszości narodowych – mówi w rozmowie z naszą redakcją Janusz Konieczny, zaolziański analityk Partii Piratów.
Opozycja zapowiada walkę
– Ta ustawa jest źle napisana od początku do końca. Zrobimy wszystko, by nie została podjęta – zapowiada w rozmowie z naszą redakcją poseł Bogusław Niemiec (SPOLU). – W ostatnich dniach rozmawiałem z przedstawicielami Kongresu Polaków i PZKO. Jako opozycja będziemy się starali możliwie jak najbardziej spowolnić procedury legislacyjne – dodaje.
Zaolziański polityk bardzo emocjonalnie podchodzi do sprawy. – Tę ustawę pisało AI! Jest w niej masa błędów. Gdyby zaczęła obowiązywać, Czeska Telewizja i Czeskie Radio mogłyby zbankrutować. Tym bardziej nie będą miały możliwości, by pokazywać to, co dzieje się na Zaolziu. Trudno mi jest zrozumieć, jak tak skonstruowany projekt można w ogóle procedować. W trakcie ostatnich obrad Izby Poselskiej był nawet moment, w którym koalicja rządząca musiała się lekko wycofać, bo opozycja wysłała około 250 zgłoszeń poprawek – opowiada Niemiec.
Z prośbą o wyjaśnienie sytuacji zwróciliśmy się również do Ministerstwa Kultury Republiki Czeskiej. Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.



