CZESKI CIESZYN / Klub „Dziupla” szczelnie wypełnił się fanami Mymøsy – zespołu, który na wydanie swojej pierwszej płyty czekał 35 lat. W sobotę (3 października) zaolziańscy rockmani hucznie świętowali premierę długo wyczekiwanego krążka, wyprodukowanego w bardzo limitowanej edycji. Dość powiedzieć, że tylko jeden egzemplarz trafił do fana.

    Album (nie)wydany

    Składa się z sześciu piosenek i instrumentalnego epilogu, oferuje łącznie 26 minut muzyki. Debiutancki album zaolziańskiej grupy rockowej Mymøsa zatytułowany został przewrotnie „(Un)released”.

    – Na koncertach zawsze mówiliśmy, że zagramy piosenki z naszej niewydanej płyty. Dlatego gdy myśleliśmy o tytule, to „(un)released” samo nam przyszło do głowy – to taka płyta z archiwum, wydana-niewydana – wyjaśnia „Zwrotowi” Lech Bielan, lider, wokalista i gitarzysta kapeli.

    Albumu można posłuchać głównie w serwisach streamingowych, chociaż zespół zdecydował się wydać go także w bardzo limitowanym nakładzie winylowym – wyprodukowanych zostało 10 egzemplarzy. Osiem z nich trafiło do muzyków kapeli i ich bliskich, jeden został stłuczony (o czym za chwilę), a właścicielem jednego został zwycięzca licytacji przeprowadzonej na koncercie. Krążek został sprzedany za 3500 koron, a cały dochód został przekazany przez kapelę klubowi „Dziupla”, do którego jego członkowie mają wielki sentyment.

    Z Brukseli na Zaolzie

    Co ciekawe, egzemplarze płyty zostały wyprodukowane w Brukseli. – Mam kolegę, który jest producentem muzycznym, moim byłym nauczycielem. Mieszka w Brukseli, ma też sprzęt do produkcji płyt winylowych, dlatego zdecydowaliśmy się na taką „super limitowaną edycję” – wyjaśnia naszej redakcji Bielan.

    A co poczuł, gdy otrzymał zamówione egzemplarze? – Ciarki, ciepło płynące prosto z serduszka po całym kręgosłupie… – uśmiecha się ironicznie. – A tak serio, to towarzyszyło mi poczucie satysfakcji. Że udało się nam dokończyć coś niedokończonego – podkreśla muzyk.

    Nowy teledysk i licytacja

    Drzwi czeskocieszyńskiego klubu „Dziupla” otworzyły się w sobotę (3 października) o godzinie 18:00. Prowadzącym wieczór był Marek Szucs, menager Mymøsy, a zanim ta wyszła na scenę, w roli supportów wystąpili zaolziański młody raper Tobiasz Siwek i grupa PLuTO. Właściwe show rozpoczęło się o 20:30 premierą teledysku do utworu „Highway”. Klip nie został jeszcze opublikowany w sieci.

    Potem zaolziańscy rockmani przed szczelnie wypełnionym klubem zagrali cały album, a po odegraniu materiału przeprowadzili „chrzest” jednego z dwóch pozostałych winylowych wersji wydawnictwa. Ów „obrzęd” wykonano… młotkiem, wskutek czego album został uroczyście stłuczony.

    Ostatni egzemplarz został poddany licytacji zaczynającej się od symbolicznej kwoty stu koron czeskich. Zwycięzca wyłożył natomiast aż 3500 koron – suma ta, jak wspomnieliśmy, została przekazana klubowi „Dziupla”.

    Po licytacji Mymøsa zagrała jeszcze kilka innych piosenek, między innymi rockową aranżację wiersza Jana Brzechwy „Okulary” – za mikrofonem wystąpił manager Marek Szucs.

    Słowo komentarza: warto było czekać

    Może się wydawać, że 35 lat czekania na studyjny debiut to bardzo długi okres. Zaznaczyć jednak wypada, że mówimy o zespole założonym w 1991 roku przez trójkę przyjaciół z Polskiego Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego w Czeskim Cieszynie. Po szkolnym etapie działalności – w trudnej rzeczywistości lat 90. XX wieku – wszyscy z nich podjęli pracę, pozakładali rodziny i czasu na muzykę brakowało. Gdy jednak zeszli się po latach okazało się, że wciąż jest w nich pasja do muzyki, uśpiona przez cały ten długi czas.

    W kwietniowym „Zwrocie” ukazał się wywiad z Lechem Bielanem. Lider Mymøsy mówił mi wtedy, że o ile w młodości można było marzyć o karierze gwiazdy rocka, to teraz gra z zupełnie innego powodu.

    – Teraz gramy nie po to, by podbijać świat, a by zwyczajnie czerpać z tego radość. Ale to nie wszystko; gdy występujesz na scenie, nie ma znaczenia, czy jesteś na wielkim stadionie czy w małym klubie – zawsze czujesz pewną odpowiedzialność. Nawet, jeśli stoi przed tobą jeden fan, to chcesz, by się dobrze bawił, by wyszedł z koncertu szczęśliwy i zadowolony. Przecież ludzie, którzy przychodzą na nasze występy, poświęcają swój czas! Naszym obowiązkiem jest, by miło go spędzili – podkreślał.

    Przytaczam tę wypowiedź dlatego, że chrzest albumu „(Un)released” w pełni odzwierciedlał te słowa. To był wieczór, w trakcie którego grupka przyjaciół przyszła zagrać dla fanów piosenki z czasów szkolnych. Utwory te, przyprawione latami życiowych doświadczeń, stały się przez to bardzo dojrzałe. Warto było na nie czekać.

    ZWROT Ustaw "Zwrot" jako swoje źródło wiadomości
    DODAJ W GOOGLE

      Komentarze





      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Zadanie współfinansowane ze środków Kancelarii Senatu.