CIESZYN / Muzeum Śląska Cieszyńskiego otrzymało w darze zabytkową kasę sklepową firmy National. Przekazał ją Czesław Kłoda. Otrzymana przez MŚC kasa była użytkowana na przełomie XIX i XX wieku przez cieszyńskiego mistrza piekarskiego Moritza Weidlicha.

    Moritz Weidlich był założycielem znanej piekarni na Nowym Mieście, która do dziś działa w tym samym lokalu. Później kasa trafiła do sklepu przy Rynku, a teraz do Muzeum. O nowym nabytku Muzeum porozmawialiśmy z Janem Pawłem Borowskim z Działu Historii, Numizmatyki, Kartografii i Techniki MŚC.

    Muzeum Śląska Cieszyńskiego otrzymało właśnie zabytkową kasę sklepową firmy National. Co to dokładnie za przedmiot?

    Kasa sklepowa, dziś powiedzielibyśmy kasa fiskalna, powstała na przełomie XIX i XX wieku, a więc u schyłku tak malowniczo opisywanej przez Mariusza Makowskiego La Belle Époque, brutalnie przerwanej I wojną światową.

    Kasa ta jest dosłownie produktem swoich czasów. Z jednej strony opatentowanym wynalazkiem amerykańskiej firmy National Cash Register, swego rodzaju profetyczną zapowiedzią nadchodzącej dominacji USA opartej także na maszynach liczących, również koncernu IBM, które w pół wieku przeistoczyć miały się w komputery.

    Z drugiej strony jest produktem utrzymanym w estetyce Art Nouveau, w krajach monarchii Habsburgów znanej także jako secesja. Widoczne są zatem liczne detale utrzymane w stylistyce secesyjnej – ornamenty roślinne pod postacią reliefów zdobią jej całą obudowę.

    Nasz obiekt przeznaczony został na rynek Austro-Węgier z szufladą dla jednego kasjera, choć bywały i takie, z których korzystać mogło 4 sprzedających. Firma NCR powstała w 1884 r. w mieście Dayton w Ohio (choć jej początki sięgają roku 1879) i działa do dziś produkując m.in. kasy fiskalne oraz bankomaty. Dawniej wytwarzała maszyny szyfrujące i deszyfrujące (w czasie II wojny światowej do łamania Enigmy) oraz komputery, będąc jeszcze początkiem lat 90. XX wieku ich 5. producentem na świecie.

    Kto przekazał kasę muzeum i w jakich okolicznościach trafiła do zbiorów?

    Kasa sklepowa jest darem dla muzeum, ofiarowanym przez cieszyńskiego kupca Czesława Kłodę, za co, chcę podkreślić, jesteśmy bardzo wdzięczni!

    Co wiadomo o historii tej konkretnej kasy? Gdzie była używana, zanim trafiła do muzeum?

    Jest to jeszcze przedmiotem muzealnych ustaleń, lecz szczęśliwie zachowana od spodu na szufladzie karta legalizująca użycie kasy informuje o jej sprzedaży przez niejakiego Karla Teůbnera cieszyńskiemu piekarzowi Moritzowi Weidlichowi, prowadzącemu słynną piekarnię w kamienicy na Nowym Mieście 25.

    Kim był Moritz Weidlich i jakie znaczenie miała jego piekarnia dla Cieszyna?

    Moritz Weidlich urodził się w roku 1863 w Lipowej (Lindewiese) w powiecie nyskim, skąd przybył do Cieszyna. W Cieszynie mieszkał do śmierci w roku 1925. Jego małżonką była Anna z domu Trombik. Oboje zostali pochowani w Cieszynie na cmentarzu komunalnym. Niestety ich grobowiec został zniszczony po II wojnie światowej w ramach walki z niemczyzną, choć jego fragmenty zachowały się do dziś.

    Moritz Weidlich był członkiem zarządu cieszyńskiego związku zawodowego młynarzy i piekarzy. Jest taka informacja prasowa z roku 1902, z dumą informująca o unowocześnianiu się cieszyńskich firm, w której czytamy, że mistrz piekarski Moriz Weidlich znacząco rozbudował swoją siedzibę na Nowym Mieście i wyposażył ją w najnowocześniejszy sprzęt. Ponadto „jak wiadomo piekarnia pana Weidlicha cieszy się doskonałą reputacją dzięki wyjątkowej wydajności i jest obecnie w czołówce najnowocześniejszych technologii”. Zapewne chodziło tu o zaplecze piekarnicze, to była piekarnia parowa, ale dużo mówi owa wzmianka o prężnej działalności piekarni.

    Czy wiadomo, w jaki sposób kasa trafiła później do sklepu przyrynkowego?

    Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale pan Kłoda prowadził tam kilka dekad temu sklep papierniczy, dziś to siedziba PZU.

    Co taki dar oznacza dla rmuzeum? Dlaczego tego typu przedmioty są ważne w opowieści o historii miasta?

    Darowany obiekt wzbogaca naszą możliwość opowieści o dawnym Cieszynie czasów La Belle Époque. Jest jednak nie tylko świadkiem tamtych czasów, Cieszyna, którego już nie ma, lecz przedmiotem łączącym nas z mieszkańcami, o których pamięć miała zniknąć nawet poprzez akt skucia napisów na ich nagrobku. Oczywiście można też spojrzeć na kasę jako na dekoracyjny przedmiot czasu secesji, będący inżynieryjnym osiągnięciem, co także świadczy o rozwoju cieszyńskiego handlu, jego nowoczesności.

    Czy kasa wymaga konserwacji, czy jest w stanie pozwalającym na ekspozycję?

    Kasa wymaga drobnych zabiegów konserwacyjnych, oczyszczenia, lecz jest bardzo dobrze zachowana. Otrzymaliśmy ją rozebraną na części, dlatego zamierzamy wykorzystać ten stan, bowiem umożliwi nam to wyeksponować ją podczas nadchodzącej Cieszyńskiej Nocy Muzeów (22 maja) obok drugiego, niemal identycznego egzemplarza znajdującego się w zbiorach Muzeum w taki sposób, że zwiedzający będzie miał unikalną możliwość zajrzenia do środka i zapoznania się tym samym z jej skomplikowanym mechanizmem. Po tym wydarzeniu kasa zostanie złożona.

    Czy nowy nabytek zostanie włączony do stałej ekspozycji?

    Ponieważ szykujemy się do budowy nowej, drugiej ekspozycji stałej, być może będzie to miejsce na tę drugą kasę. Dziś jeszcze tego nie powiemy.

    Czy muzeum często otrzymuje takie dary od mieszkańców regionu?

    Wciąż dary stanowią podstawową drogę nabywania obiektów muzealnych przez Muzeum Śląska Cieszyńskiego, choć zdarza się to już rzadziej niż dawniej. Wpływ na taki stan rzeczy zapewne ma fakt, że przedmiotów sprzed I wojny światowej zwyczajnie ubywa, lecz także znaczenie często ma ich wartość i zainteresowanie na rynku antykwarycznym. Tym więcej doceniamy gest Czesława Kłody, który przekazał nam nieodpłatnie w darze przedmiot cenny nie tylko w sensie historycznym czy muzealniczym, lecz także materialnym.

    W ostatnich miesiącach otrzymaliśmy choćby strzelbę-cieszynkę, wykonaną przez Jerzego Wałgę, którą do naszych zbiorów przekazał Leonard Kopiec, pochodzący z Zebrzydowic, oraz tabliczkę numeracyjną z czasów austriackich, która wisiała niegdyś na kamienicy przy Villenstrasse 15 (dziś to ul. Sienkiewicza), a którą podarował nam Paweł Mrógała, sołtys Cisownicy. Od państwa Suchoniów otrzymaliśmy kilkadziesiąt fotografii Emanuela Berki w postaci szklanych klisz, z kolei bielski lekarz, prof. Janusz Sirek podarował nam dwie pocztówki wydane przez Eduarda Feitzingera – jedna z cmentarzem żydowskim, druga z elewacją synagogi.

    Co powinny zrobić osoby, które mają w domu stare przedmioty po rodzinie i zastanawiają się, czy mogą one mieć wartość historyczną? Czy warto w takiej sytuacji skontaktować się z muzeum?

    Oczywiście, że warto skontaktować się z muzeum. Z chęcią przyjmiemy obiekty przeszłości, szczególnie związane z historią Śląska Cieszyńskiego. Taka jest rola muzeum: gromadzić te przedmioty, dbać o nie, także pod względem merytorycznym, i przechować dla następnych pokoleń. Ważne by cząstki naszej historii zostały tu na miejscu, na ziemi, która i tak wystarczająco dojmująco została zniszczona i rozgrabiona podczas ostatniej wojny światowej. Serdecznie prosimy o to państwa, rozważcie muzeum jako miejsce przekazania swoich pamiątek.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego