Magda Walach
E-mail: magda@zwrot.cz
CZESKI CIESZYN / W niedzielę 31 czerwca odbył się koncert dziecięcego zespołu śpiewaczego „Cieszynianka“. Sala na „Strzelnicy“ wypełniła się po brzegi rodzicami, dziadkami oraz sympatykami i absolwentami chóru.
Wydarzenie zatytułowane „Niezwykłe Zwierzaki“ było nie tylko występem kończącym rok szkolny, ale przede wszystkim pożegnaniem Marii Szymanik, ze sceną, swoimi podopiecznymi i publicznością. To był ostatni koncert po czterdziestoletniej działalności dyrygentki. Jej dorobek został nagrodzony owacjami na stojąco.
Koncert rozpoczął się filmikiem podsumowującym 40-letnią działalność dyrygentki. Na ekranie pojawiły się archiwalne nagrania z występów przeplatane wspomnieniami Marii Szymanik.
– Moja przygoda z „Cieszynianką” rozpoczęła się 40 lat temu. Śpiew był zresztą moją pasją już od najmłodszych lat. Śpiewałam wszędzie, w domu, w autobusie, w pociągu. Kiedy po maturze rozpoczęłam pracę w przedszkolu przy ulicy Moskiewskiej, śpiewałam dzieciom do snu, podczas przebierania się czy mycia zębów. Po roku przyszła od pań z czeskocieszyńskich przedszkoli propozycja prowadzenia „Cieszynianki“. Po krótkim namyśle przyjęłam propozycję i zostałam na następnych 40 lat – wspominała.
Próby początkowo odbywały się w przedszkolu na osiedlu Rozwój. Kiedy urodził się pierwszy syn Marii Szymanik, zdecydowała się przenieść je do swojego mieszkania. Specjalnie na potrzeby zespołu jej mąż wykonał składane stopnie, które pomieściły aż 55 małych śpiewaków i używane są do dziś.
Najpiękniejsze wspomnienia
„Cieszynianka“ przygotowywała kilka koncertów rocznie. Szczególne miejsce w pamięci dyrygentki zajmuje koncert „Kolorowe kredki” oraz widowisko sobótkowe przygotowane w ogrodzie przedszkola przy ulicy Moskiewskiej.
– Brały w nim udział wszystkie moje zespoły: kółko dramatyczne, teatrzyki, zespół tańca scenicznego i oczywiście „Cieszynianka”. Sama się dziś dziwię, jak udało się opanować taką masę dzieci – przyznała Maria Szymanik.
Nie zabrakło również anegdot o mniej udanych występach.
– Mogłam się dwoić i troić, a i tak nic z tego nie wychodziło. Ja swoje, a dzieci swoje. Dziś wydaje się to zabawne, ale wtedy pot spływał mi po plecach i miałam ochotę zniknąć ze sceny – opowiadała dyrygentka, wywołując śmiech na widowni.
Wspominała także osoby, które przez lata współpracowały z zespołem. Szczególnie akompaniatorów, którzy towarzyszyli chórkowi podczas występów. Dodała również, że zespół dwa lata temu obchodził swoje 50-lecie, kiedy to na scenie wraz z małymi śpiewakami pojawili się także aktorzy Teatru Lalek „Bajka“ oraz byli absolwenci zespołu.
Koncert o niezwykłych zwierzakach
Film zakończył się piosenką „Kolorowe kredki”. To właśnie do tego utworu na scenę weszli obecni mali śpiewacy. Dzieci z przedszkola przy ulicy Moskiewskiej oraz ich starsi koledzy od pierwszej do trzeciej klasy Szkoły Podstawowej w Czeskim Cieszynie. Koncert składał się z ośmiu utworów poświęconych niezwykłym zwierzętom.
Dzieci śpiewały między innymi o flądrze, która chciała być bardzo mądra, Kaczce Dziwaczce, małej pchle, która wciąż tańczyła cza-czę, muszce, rozbrykanych żabkach, starym pająku krzyżaku, bananowej krowie i kreciku ogrodniku, który miał okulary i buty nie do pary.
Przy fortepianie dzieciom towarzyszyła Maryla Mendrek, a koncert prowadzili Sebastian Mendrek i Sofia Szymanik. Mali wykonawcy zostali nagrodzeni gromkimi brawami i owacjami na stojąco.
Liczne podziękowania
Po koncercie przyszedł czas na podziękowania. Maria Szymanik zwróciła się przede wszystkim do swoich podopiecznych i rozdała im przygotowane prezenty.
Dziękowała również konferansjerom, współpracownikom, nauczycielkom, przyjaciołom oraz wszystkim osobom, które przez lata pomagały jej tworzyć historię „Cieszynianki“. Podziękowała także osobom, które pomagały jej godzić działalność w zespole z życiem rodzinnym, w tym swoim synom. Szczególne podziękowania skierowała do swojej mamy.
– Przez 40 lat mnie wspierała, szyła kostiumy, a nawet na dzisiejszy koncert skracała mi sukienkę. Chciałabym mieć tyle energii, co moja mama – mówiła.
Gratulacje skierowane do pani dyrygent
Następnie sytuacja się odwróciła i słowa uznań, podziękowań oraz gratulacje płynęły do pani dyrygent.
– Dziękujemy za tę niesamowitą energię i ogrom pracy, którą włożyłaś w rozwój zespołu – podkreślił, zapraszając publiczność do wspólnego śpiewania „Sto lat” Marek Grycz, dyrektor Polskiej Szkoły Podstawowej i Przedszkola w Czeskim Cieszynie.
W imieniu nauczycielek czeskocieszyńskich przedszkoli głos zabrała Jadwiga Fajkus, dziękowała za cierpliwość, zaangażowanie, uśmiech i za to, że rozśpiewała dzieci. Słowa uznania popłynęły również od rodziców i absolwentów zespołu. Wspominano także działalność Marii Szymanik w ośrodku „Eden” dla młodzieży z niepełnosprawnością, gdzie z powodzeniem pracowała z dziećmi wymagającymi szczególnej opieki.
Poszukiwany nowy dyrygent
Choć był to koncert pożegnalny, Maria Szymanik ma nadzieję, że historia „Cieszynianki” nie zakończy się wraz z jej odejściem.
– Apeluję, żeby ktoś przejął pałeczkę i kontynuował tę działalność. Nie trzeba być wirtuozem ani wielkim muzykiem. Trzeba po prostu lubić dzieci i lubić śpiewać. Te dwie rzeczy wystarczą. No i odrobina cierpliwości. Naprawdę warto, żeby „Cieszynianka” śpiewała dalej i żebyśmy mogli spotkać się na jej sześćdziesięcioleciu – podkreśliła.
Po oficjalnej części uczestnicy zostali zaproszeni na wspólny raut. Przy kawie, domowych wypiekach i rozmowach wspominano minione lata i dzieci, które dzięki Marii Szymanik po raz pierwszy odkryły radość wspólnego śpiewania.




























