Sylwia Grudzień
E-mail: sylwia@zwrot.cz
Teatr Miejscowego Koła PZKO w Milikowie przeżywa prawdziwie złoty czas. Ich spektakle – zwłaszcza „Ława” – przyciągają tłumy widzów, a bilety na przedstawienia w Domu Kultury „Trisia” znikają w zaledwie kilka minut. Sala licząca około 600 miejsc po raz kolejny została wyprzedana błyskawicznie.
Ogromne zainteresowanie to efekt sukcesu dwóch sztuk: „Ławy” autorstwa Dawida Haratyka w reżyserii Andrzeja Mazura oraz „Mój chłop się w lazniach zegził” Jewki Trzyńczanki w reżyserii Haliny Wacławek. Oba spektakle, które swoją premierę miały w Wielkanoc ubiegłego roku, od początku spotkały się z niezwykle żywym przyjęciem publiczności.
Wyprzedana Trisia
– Bardzo nas zaskoczyło to zainteresowanie naszymi spektaklami. Myślę, że trafiliśmy z właściwym spektaklem we właściwy czas. W reklamie pomogły nam również media – mówi Andrzej Mazur, reżyser.
„Ława” to błyskotliwa historia osadzona w realiach Huty Trzynieckiej, natomiast „Mój chłop się zegził” to pełna humoru opowieść o codziennym życiu i zawiłościach małżeńskich relacji. Początkowo spektakle grano w mniejszych salach, jednak zainteresowanie było tak duże, że w grudniu ubiegłego roku teatr zdecydował się wynająć dużą salę widowiskową w Trisii. Bilety wyprzedały się w kilka minut. Podobnie było przy kolejnych terminach w tym roku.
Na dużej scenie
– Już raz graliśmy w Trisii w grudniu. W lutym mamy aż cztery przedstawienia. Jeszcze się nigdy nie zdarzyło, żebyśmy mieli tyle spektakli w tak krótkim czasie – podkreśla Halina Wacławek, reżyserka „Mój chłop się zegził”.
Jak dodaje, obawy przed występem na dużej scenie szybko ustąpiły miejsca radości z entuzjastycznego przyjęcia. – To coś innego niż granie w małej sali domu PZKO, gdzie kontakt z publicznością jest bardzo bliski. W Trisii nie ma aż takiej bezpośredniości, dlatego korzystaliśmy z mikroportów. Ale ludzie i tak reagowali bardzo żywiołowo.
Zainteresowanie Czechów i Polaków
Teatr z Milikowa działa od lat 90. i od zawsze cieszył się popularnością, jednak obecnie grono jego sympatyków wyraźnie się poszerzyło – szczególnie o młodsze pokolenie. Na widowni zasiadają nie tylko przedstawiciele zaolziańskiej społeczności, ale również osoby narodowości czeskiej.
– Cieszymy się, że nawet Czesi, którzy raczej nie przyszliby normalnie na polski teatr, przychodzą nas oglądać. I mamy od nich bardzo dobre recenzje – mówi Wacławek.
Spektakle charytatywne
Teraz teatr postanowił wykorzystać swój sukces w szczytnym celu. Dwa najbliższe spektakle – 23 i 27 lutego – będą miały charakter charytatywny, a cały dochód z biletów zostanie przekazany potrzebującym.
Pomysł wyszedł od jednego z aktorów, Michała Czeczotki, który w „Ławie” gra Jureczka. – Na jednej z prób powiedział, że chciałby zrobić trochę dobra na tym świecie i zapytał, czy nie zagralibyśmy charytatywnie dla jego znajomej, która leży w śpiączce. W domu czekają na nią trzyletnie bliźnięta i ich tata, który opiekuje się nimi razem z babcią. To bardzo trudna sytuacja – opowiada Andrzej Mazur.
Drugą osobą, którą wesprze teatr, jest pani Zuzka – ratowniczka medyczna z Trzyńca, od kilku lat walcząca z chorobą nowotworową. Podczas przedstawień będzie można dodatkowo wesprzeć obie osoby, wrzucając datek do specjalnej skarbonki.
Będzie można kupić bilety w Trisii
Bilety na spektakl 23 lutego wyprzedały się w zaledwie dwie minuty. Sprzedaż wejściówek na ostatnie przedstawienie, które zostanie zagrane 27 lutego, odbędzie się w najbliższy poniedziałek o godzinie 14.30 w kasie Trisi. W ten sposób bilety będą mogły zakupić osoby starsze i niemające dostępu do internetu. Jak zdradził reżyser inscenizacji „Ława” Andrzej Mazur, podczas sprzedaży biletów w Trisii pojawi się również „Jurek” wraz ze swoimi kolegami w monterkach, aby osobiście spotkać się z widzami.
– Bardzo się cieszymy, że jest tak duże zainteresowanie naszymi przedstawieniami. Przepraszamy tych, którym nie udało się zdobyć biletu. Ostatnia szansa, by zobaczyć spektakl, jest właśnie teraz – dodaje Mazur.
Na tym jednak nie koniec. Zespół już przygotowuje się do kolejnej premiery, którą planuje wystawić w Wielkanoc. Jeśli zainteresowanie utrzyma się na obecnym poziomie, można być pewnym, że i tym razem bilety rozejdą się błyskawicznie.



