Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
Stało się już tradycją, że uczestnicy corocznych Spotkań Motocyklistów na Śląsku Cieszyńskim odwiedzają jedną z polskich szkół na Zaolziu. Nie inaczej było w przypadku 19. edycji wydarzenia – tym razem kierowcy jednośladów zawitali do Karwiny, gdzie przybliżali uczniom postać kapitana Henryka Flamego.
Przypomnieć o bohaterstwie
Spotkania motocyklistów od lat organizuje Mirosław Wenglorz, obecnie wiceprezes Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. Tegoroczna trasa podróży, odbywającej się między 20 a 24 maja, wiodła od Malerzowic Wielkich na Opolszczyźnie do Wisły. Jednym z przystanków była właśnie Karwina, do której w czwartek (21 maja) przyjechało około 40 uczestników. Witał ich dyrektor szkoły Tomasz Śmiłowski.
– Podróżujemy przede wszystkim szlakami kapitana Henryka Flamego, ps. „Bartek”. Chcemy przypomnieć o bohaterstwie jego samego oraz jego żołnierzy, którzy zostali wymordowani we wrześniu 1946 roku. Dziś rano byliśmy na otwarciu cmentarza wojennego w Kamesznicy, gdzie spoczęły szczątki 58 żołnierzy niezłomnych dowodzych przez kapitana Flamego. W uroczystościach wziął udział prezydent Karol Nawrocki – wyjaśnia „Zwrotowi” Krzysztof Lewandowski, kapelan Stowarzyszenia Rajdu Katyńskiego.
Henryk Flame a Karwina-Frysztat
Skąd zatem na trasie przejazdu pojawiła się Karwina-Frysztat? To właśnie tu bowiem urodził się kpt. Henryk Flame. – Z tego co słyszeliśmy, to domu, w którym się urodził, już nie ma, ale mamy dziś odwiedzić miejsce w którym stał. Rodzina Flame przeniosła się potem do Polski, na tereny dzisiejszych Czechowic-Dziedzic – mówi Lewandowski.
O polskim dowódcy wojskowym, pilocie Wojska Polskiego i żołnierzu niezłomnym mogli się dowiedzieć także uczniowie siódmej i ósmej klasy Polskiej Szkoły Podstawowej w Karwinie-Frysztacie. Historię bohatera przybliżał hisoryk Tomasz Greniuch.
– Henryk Flame urodził się 15 stycznia 1918 roku we Frysztacie, który wtedy był jeszcze samodzielną miejscowością. I chociaż niedługo później z rodziną przeprowadził się później do Czechowic – dziś części Czechowic-Dziedzic – to te zaolziańskie wątki odgrywają w jego życiorysie dużą rolę. Czechowickie tereny były bardzo uprzywilejowane – były tam kopalnie, była kolej, potrzebnych było wiele rąk do pracy. Właśnie dlatego w latach 20. i 30. XX wieku napływała tutaj z Zaolzia klasa średnia – przedstawiciele konkretnych zawodów. Przeważnie kolejarze, ze względu na węzeł kolejowy w Boguminie – opowiadał historyk.
Greniuch opowiadał także o zaolziańskich żołnierzach należących do Zgrupowania Oddziałów Leśnych Narodowych Sił Zbrojnych – antykomunistycznego ugrupowania partyzanckiego dowodzonego przez kpt. Flamego i zwalczanego przez polski Urząd Bezpieczeństwa.
– Wielu z tych żołnierzy ma swoje korzenie tutaj, na Zaolziu. Kilkunastu z nich zostało zamordowanych za kordonem, po stronie polskiej, ale swego czasu objeżdżałem zaolziańskie cmentarze. Znalazłem co najmniej trzy groby żołnierzy „Bartka”, którzy ujawnili się w 1947 roku i wrócili na Zaolzie. Zmarli w latach 80. i 90. Rozmawiałem nawet z lokalną ludnością – to były postaci znane w społeczności, ale nikt nie wiedział o ich partyzanckiej przeszłości. Nic w tym dziwnego – interesowała się tym także czeska bezpieka, więc publicznie nie wolno było o tym mówić – opowiadał historyk.















