indi
E-mail: indi@zwrot.cz
FILIPKA / Tradycyjnie już, 31 grudnia, w ostatni dzień starego roku, członkowie i sympatycy Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Sportowyego „Beskid Śląski” w Republice Czeskiej spotkali się na szczycie Filipki.
Nieopodal wiaty turystycznej rozpalili ognisko. Opiekali na nim przyniesione przez siebie kiełbaski, grzali zmarznięte ręce w cieple płomieni, a serca w cieple przyjacielskiej atmosfery ludzi, których łączy wspólna pasja, jaką jest wędrowanie po górach.
O 12. wystrzeliły korki szampanów
Punktualnie o 12:00 w południe wystrzeliły korki szampanów. Po groniach niósł się śpiew. Były kolędy, a także piosenka świąteczna zaśpiewana na melodię niepisanego hymnu organizacji, jakim jest „Szumi jawor”.
Turyści przyszli na szczyt Filipki różnymi drogami. Każdy przyniósł jakieś wiktuały, które zapełniły znajdujący się w usytuowanej na szczycie Filipki wiacie turystycznej stół. Michał Kaleta i Dawid Szkandera mający funkcję „ogniskowych” dodatkowo przytaszczyli na szczyt po worku drewna opałowego na ognisko.
Musujące wino rozlewano do tego, co każdy sobie na szczyt przyniósł. Jedni przyszli z metalowymi garnuszkami, z którymi wędrują po górach przez cały rok, inni z kieliszkami. Najważniejsza była pełna życzliwości atmosfery spotkania ludzi, których łączy miłość do spędzania swego wolnego czasu na beskidzkich szlakach. Turyści życzyli sobie nawzajem głównie zdrowia i tego, by nogi nosiły ich nadal po górskich szlakach.
– Spotkaliśmy się tutaj w sylwestra już po raz szósty. Zaczęło się od tego, że przychodzili tutaj Jarka Ščerbová i Ota Sikora z Karwiny. Później zaczęli przychodzić Beskidziocy z wszystkich rejonów, a także harcerze. Dziś jest nas tu chyba blisko dwustu – mówi Wanda Farnik, wiceprezes „Beskidu” ds. turystyki.
(indi)






























































