Publikujemy ciąg dalszy korespondencji Mateusza Lipowskiego z Korei. Linki do poprzednich odcinków znajdziesz tutaj.

    Półwysep koreański był kiedyś podzielony na kilka mniejszych królestw, z których najbardziej znane to Goguryeo (tak dla ciekawości, z niego wywodzi się nazwa późniejszego królestwa Goryeo, od niego zaś wzięła się na zachodzie używana nazwa Korea.

    Sami Koreańczycy używają jednak dla swego państwa innych nazw – ci na północy Joseon, ci na południu Hanguk), Baekje oraz Silla. Królestwo Silla istniało tysiąc lat i jako pierwsze zjednoczyło w VII wieku cały półwysep. Stolica tego mocarstwa znajdowała się w Gyeongju, mieście, które postanowiłem odwiedzić zaraz po powrocie z wycieczki na Ullŭng-do i Dokdo.

    Do Gyeongju udało mi się dotrzeć późnym wieczorem. Niemal przejechałem przystanek. Koleżanka z Wietnamu i kolega z Uzbekistanu, którzy jechali w tym samym autobusie, na szczęście zorientowali się, gdzie jesteśmy, prędzej ode mnie i tylko dzięki nim zdążyłem w ostatniej chwili wyskoczyć z autobusu na chodnik.

    W internecie znalazłem adres najbliższego jjimjilbangu, złapałem taksówkę i pojechałem się wyspać. Jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że w budynku, w którym miał być mój jjimjilbang, znajduje się tylko restauracja. W dodatku już zamknięta. Udało mi się jednak zagadać sprzątaczkę, która właśnie myła tam podłogę i z jej pomocą znalazłem w mapach inny jjimjilbang, usytuowany nieco poza miastem, trochę ponad 5 kilometrów daleko. Moja taksówka już odjechała, zadzwoniłem więc do rodziny, żeby czas szybciej zleciał, i wyruszyłem piechotą.

    Kolejne niespodzianki

    Do celu dotarłem około wpół do pierwszej rano. W tym samym czasie zaczął padać śnieg. Już się nie mogłem doczekać rozgrzania się w saunie. Byłem pewny, że teraz już się nie może wydarzyć nic niespodziewanego. A jednak… Gdy chciałem zapłacić, karta nie działała. Udało mi się jednak dogadać z kierownikiem, że jutro poszukam w mieście bankomat, wrócę i zapłacę gotówką. Otrzymałem piżamę, ręczniki, kluczyk od szafki i hurra do jacuzzi. Po drodze z jacuzzi do sauny „kupiłem” sobie puszkę coli na dług. Kiedy wyszedłem z hanjeungmaku, tradycyjnej koreańskiej sauny, przypominającej nieco bardzo duży kamienny piec, odkryłem sauny ziołowe, z których, rzecz jasna, także skorzystałem.

    Gdy poszedłem położyć się do snu, odkryłem, że chociaż materace i poduszki są w cenie wstępu, za koc trzeba zapłacić. Poprosiłem więc kierownika o dorzucenie kocu na listę rzeczy, za które zapłacę jutro. On zaś zaproponował mi, że zawiezie mnie do bankomatu teraz, bym nie musiał jutro wracać.

    Wskoczyliśmy do samochodu, przejeżdżali puste ulice miasta i szukali bankomatu. Po drodze rozmawialiśmy o podróżach. Rozbawiło go, że ja już zobaczyłem Ullŭng-do dwa razy, podczas gdy on, Koreańczyk, ani razu. Zapewniał mnie jednak, że jednego dnia na pewno tę wyspę odwiedzi. Bardzo mi także polecał odwiedzenie Jeju, na którym spędził z żoną podróż poślubną i mówił, że jego córka poleciała na podróż poślubną do Pragi. Nasza misja zakończyła się sukcesem, wreszcie byłem w stanie zapłacić, otrzymałem koc i poszedłem spać.

    Przed poludniem skorzystałem jeszcze z jacuzzi i saun, po czym wyruszyłem do miasta. Za dwanaście godzin w tym jjimjilbangu, colę i koc zapłaciłem tylko 300 koron. Jeśli dobrze pamiętam, tyle w Ołomuńcu kosztowały dwie godziny w zwykłej saunie.

    Zabytki z epoki królestwa Silla

    Ze względu na historię miasta postanowiłem poświęcić całość jego zwiedzania na zabytki z epoki królestwa Silla. Zobaczyłem dawne pogrzebisko – olbrzymie mogiły, tak stare, że w wypadku wielu z nich nie wiadomo, kto pod nimi spoczywa. Ci, których udało się zidentyfikować, to królowie i ważni generałowie. Ciekawym faktem jest, że z jedną z mogił łączy się legenda trochę podobna do tej o rycerzach śpiących pod Czantorią. Duch pod nią pogrzebanego króla ponoć w czasie zagrożenia państwa potrafi powołać do jego obrony armię bambusowych rycerzy.

    Do jednej z mogił można było wejść. Ze względu mnóstwa złota i biżuterii przyjmuje się, że także ona była miejscem ostatniego odpoczynku jednego z dawnych króli. Którego, to niewiadomo. W środku można było zobaczyć repliki artefaktów znalezionych we wnętrzu tego grobowca oraz tablice informacyjne wyjaśniające, jak bardzo rozwiniętym i bogatym państwem Silla była. Uprawiała handel nie tylko z sąsiadami, ale również z państwami arabskimi, a nawet z niektórymi krajami śródziemnomorskimi.

    Kolejnym zabytkiem, który zobaczyłem, to Cheomseongdae – najstarsze obserwatorium astronomiczne w całej Azji. Astronomia pełniła bardzo ważną funkcję w polityce Silly, szukano dzięki niej odpowiedzi na pytania związane z przyszłością państwa. Później udałem się w kierunku byłego kompleksu pałacowego Donggung, który został zbudowany na życzenie króla Munmu zaraz po tym, jak podbił resztę królestw Półwyspu koreańskiego (pałacu już nie ma, zostało tylko duże sztuczne jezioro z wysepkami), przeszedłem Gyo-dong, dzielnicę hanoków (tradycyjne domki koreańskie) i wyruszyłem spowrotem do akademika.

    Najpierw spróbowałem złapać stopa, ale że było zimno i szybko nadchodził zmrok, po chwili zrezygnowałem i skorzystałem z autobusu. Po paru godzinach w autobusie i paru minutach w taksówce mogłem wreszcie położyć się w moim łóżku i odpocząć po czterech dniach wyczerpującego podróżowania.

    Tagi: ,

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      REKLAMA Walizki
      REKLAMA
      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023-2024.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego.