ORŁOWA-LUTYNIA / W sobotę 20 czerwca przy Domu PZKO w Orłowej-Lutyni odbyły się tradycyjne Wianki. Dawniej dziewczyny wiły podczas nich wianki i puszczały je na pobliskim stawie. Dziś organizatorzy nie mają już dostępu do wody, ale z wydarzenia nie zrezygnowali. W ogrodzie za Domem PZKO zebrało się około setki osób – członków i sympatyków Koła, okolicznych mieszkańców.


    Jak wyglądają Wianki bez stawu? Rozmawiamy z Arturem Heinzem, prezesem MK PZKO Orłowa-Lutynia.

    Skąd wziął się pomysł na organizowanie imprezy „Wianki” w ogrodzie Domu PZKO w Orłowej-Lutyni?

    Ta impreza odbywa się corocznie tutaj, w Orłowej-Lutyni. Jest organizowana już od dziesiątek lat i pozostaje w repertuarze naszego Koła.

    Ale impreza odbywa się w ogrodzie waszego Domu PZKO, w którym nie ma żadnej rzeki ni stawu. Czym więc dziś są Wianki?

    Nie jest pani pierwszą osobą, która zadaje to pytanie. Aktualnie z tej imprezy została właściwie tylko nazwa. Kiedyś odbywała się w innym miejscu, gdzie wianki rzucano do wody. Tutaj obecnie nie ma takiej możliwości.

    A rozważaliście przeniesienie tej imprezy w jakież miejsce z dostępem do wody?

    Ten temat był już omawiany podczas zebrań zarządu, ale nie jest to proste. Bardziej kierujemy się w stronę zmiany nazwy imprezy, choć aktualnie jeszcze przy niej pozostajemy. Jest bardzo dobrze rozpowszechniona, ludzie ją znają, więc na razie nie planujemy takich zmian. Jesteśmy natomiast otwarci na większe zmiany, na przykład w programie.

    Co zatem znalazło się w tegorocznym programie?

    W programie wystąpiły Niezapominajki, a później do tańca i śpiewu gra Richard Mračna.

    Jak więc wyglądają przygotowania do takiej imprezy?

    To dosyć pokaźna impreza, prawdopodobnie największa w naszym Kole. Zaangażowanych jest bardzo dużo ludzi. Można to zobaczyć choćby po stoiskach, które tutaj mamy. Cały zarząd pełni dziś różne funkcje, ale nie tylko zarząd. Pomagają nam także członkowie Miejscowego Koła, bo sami nie dalibyśmy rady.

    Co przygotowano dla uczestników Wianków?

    Są stryki, mięso ogniste ze strykami, kołacze, napoje wszelakie, wyskokowe i niewyskokowe.

    Wianki są ostatnią dużą imprezą przed wakacjami. Po wakacjach mamy w planie jeszcze Kobzol Fest, a później prelekcję połączoną ze świniobiciem. To nasza tradycyjna listopadowa impreza. Potem będzie koncert adwentowy i na ten rok to będzie wszystko.

    Organizację wszystkich imprez omawiamy na zarządach, które odbywają się co dwa tygodnie. Wianki wymagają dużej organizacji, bo nie jest to mała akcja.

    Czy trudno angażować do pomocy członków, sympatyków i miejscowych mieszkańców?

    Nie jest to proste, ale mamy dużo sympatyków i członków, którzy chętnie nam pomagają. Nasze Koło ciągle żyje. W tygodniu odbywa się ping-pong, działa chór i Klub Kobiet Ola. Mamy dużo członków i członkiń, którzy są zdolni pomagać przy imprezach i chętnie to robią. Bardzo im za to dziękuję.

      Komentarze





      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego