indi
E-mail: indi@zwrot.cz
Do naszej redakcji dotarła bardzo smutna wiadomość. W sobotę zmarł Ing. Piotr Sztuła, prezes Miejscowego Koła Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego Karwina-Darków.
Piotr Sztuła urodził się 20 lutego 1954 roku w Karwinie. Do PZKO wstąpił w 1969 roku. Aktywnie zaczął pracować w Klubie Młodych. W latach 1970–1979 był członkiem Zespołu Pieśni i Tańca „Olza” Zarządu Głównego PZKO.
W latach 1994–1998 był członkiem ZG PZKO. Z Miejscowym Kołem Karwina-Darków był związany od 2002 roku. W 2003 roku został wybrany do zarządu koła, a w 2005 roku objął funkcję prezesa.
Za swoje poświęcenie i działalność został uhonorowany przez ZG PZKO Brązową, Srebrną i Złotą Odznaką PZKO oraz wpisem do Złotej Księgi Zasłużonych PZKO.
Prezes, który wszystko załatwiał
— W czasie jego prezesury miejscowe koło zaczęło się borykać z rosnącym wandalizmem w świetlicy znajdującej się w opustoszałej z powodu szkód górniczych części Darkowa. Trzeba było usuwać jego skutki i naprawiać zniszczenia. W 2018 roku koło musiało opuścić swoją siedzibę z powodu likwidacji budynku. Dzięki jego staraniom rozpoczęło działalność w nowej siedzibie, Domu PZKO w Karwinie-Frysztacie — wspomina Marian Sztuła, brat zmarłego.
O tym, jakim był człowiekiem i prezesem, opowiada Irena Muchowa z MK PZKO Karwina-Darków. — Byliśmy jak rodzina. Jesteśmy już małym kołem. Piotr był z nami przez wiele lat. On nie chciał być prezesem. Przed nim prezesem był jego wujek, Staś Sztuła. W końcu udało się go namówić. Najpierw mówił, że nie będzie się angażował. A później zaangażował się najbardziej. A teraz go nie ma. Trudno nam w to uwierzyć. Wszyscy będziemy o Piotrze pamiętać. Był dobry i będzie go bardzo brakowało — mówi Irena Muchowa.
— Mieszkał w Darkowie jako dziecko. Nasze domy stały niedaleko od siebie. Później chodził tu do szkoły. Ożenił się i mieszkał w Cieszynie. Po latach wrócił do swojego domu. Mieszkał z mamą, kiedy była już bardzo chora. I tutaj został — dodaje Muchowa.
— Wszystko załatwiał, co było trzeba. Czy w urzędzie, czy w konsulacie. To była jego specjalność. Kiedy przygotowywaliśmy program, brał na siebie sprawy organizacyjne. To, co było konieczne, załatwiał Piotr. To był wspaniały człowiek. Wszystkim będzie go strasznie brakowało. Mówi się, że każdego można kimś zastąpić, ale drugiego takiego Piotra będzie bardzo trudno znaleźć. Jako prezes zawsze ogarniał całą pracę. Potrafił czasem powiedzieć coś ostro, ale mówił od serca i wszyscy to przyjmowali — wspomina Muchowa.
Jak dodaje, jego śmierć jest dla środowiska MK PZKO Karwina-Darków ogromnym ciosem.
— Do dzisiaj nie możemy tego zrozumieć. Wciąż nie możemy tego pojąć. Cały czas myślimy o Piotrze. Zarząd, chór, wszyscy w Darkowie i we Frysztacie. Będzie go nam strasznie brakowało. Nie wiemy, jak to będzie u nas dalej, bo wszyscy jesteśmy już starsi. Musimy to omówić dopiero po pogrzebie. Ciężko się o tym wszystkim mówi — przyznaje Irena Muchowa.
Kochał rower i narty
Piotr Sztuła był człowiekiem bardzo aktywnym. Kochał turystykę rowerową. Jeździł na rowerze sam, z rodziną, a kiedy poprosiła go grupa, był jej przewodnikiem.
— Był strasznie fajnym człowiekiem. Nauczył obie wnuczki i wnuków od starszego syna jeździć na nartach i na rowerach. A jego życie skończyło się kilka metrów od domu… Mieli teraz zaplanowany wyjazd. Miał przyjechać brat z Gródku ze szwagierką. Wszystko mieli zaplanowane i zarezerwowane. Za dwa tygodnie mieli jechać na rowerach, bo Piotr to kochał. Szwagierka mówiła, że oni nieraz spadali z roweru, a on nigdy. Był ostrożny — mówi Muchowa.
Piotr Sztuła zmarł na skutek obrażeń po wypadku, jakiego doznał kilka dni wcześniej na rowerze.
Śpiew był jego drugą pasją
Drugą, obok turystyki kolarskiej, pasją Piotra Sztuły był śpiew. Wspomina o tym Danuta Siderek, kierownik Kameralnego Zespołu Śpiewaczego „Ta Grupa”.
— Był wspaniałym tancerzem i wyśmienitym śpiewakiem. Był byłym tancerzem zespołu „Olza”. Na ostatnim jubileuszu, we wrześniu 2025 roku, tańczyliśmy razem i śpiewaliśmy razem w chórku. Właśnie po tym jubileuszu zaczęłam namawiać go, żeby włączył się do naszego zespołu śpiewaczego „Ta Grupa”. Na początku się wahał, ponieważ chcieli go już włączyć do chóru „Lira” w Karwinie, a on był przecież prezesem PZKO w Karwinie. Po wielu namowach udało się i zaczął przychodzić na próby — mówi Danuta Siderek.
Jak podkreśla, Piotr Sztuła bardzo szybko stał się ważną częścią zespołu. — To był nasz beniaminek, najmłodszy członek zespołu. Był naprawdę świetny. Miał wspaniały, piękny głos i potrafił bardzo ładnie śpiewać. Poza tym był bardzo odpowiedzialny. Zawsze przygotowywał się do prób i pierwszy umiał słowa, bo powtarzał je sobie w domu — mówi Siderek.
Pierwszym występem Piotra Sztuły z „Ta Grupą” był Festiwal Pieśni Bożonarodzeniowej i Pastorałek w Cieszynie. Później występował już właściwie na każdym występie zespołu. Ostatni raz wystąpił w Senacie Republiki Czeskiej w kwietniu tego, 2026 roku.
— Był przyjacielski, serdeczny. Jego śmierć to wielka tragedia. Bardzo mnie to dotknęło. Przez trzy dni chodziłam jak bez duszy, bez głowy. Wiązaliśmy z Piotrem wielkie nadzieje w „Ta Grupie”. Przygotowywał się do solówki. Liczyłam na niego jako śpiewaka w naszym zespole i jako przyjaciela. Brak mi słów — mówi Danuta Siderek.
Spacer po Darkowie z opowieścią Piotra Sztuły
Piotr Sztuła był także przewodnikiem podczas spaceru z prezesem MK PZKO Karwina-Darków. Relacja z tego spaceru ukazała się w cyklu „Spacery z prezesami miejscowych kół PZKO”, publikowanym co miesiąc na łamach naszego miesięcznika, w numerze 8/2025.





