Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
Co to był za konkurs! W poniedziałek (16 lutego) Polska zdobyła czwarty medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, a to za sprawą drugiego miejsca Pawła Wąska i Kacpra Tomasiaka w rywalizacji duetów w skokach narciarskich.
Świetne skoki i odwołana ostatnia seria
W konkursie na dużej skoczni we włoskim Predazzo rywalizowało siedemnaście reprezentacji. W pierwszej z trzech serii Paweł Wąsek skoczył 133,5 metra, a Tomasiak 135,5 metra, co dawało Polakom trzecie miejsce za Austrią i Słowenią. Kluczowa dla konkursu okazała się druga seria, w której reprezentacji Polski poszło jeszcze lepiej – Wąsek skoczył 129,5 metra, a Tomasiak 135,5 metra, co dało im awans na drugą lokatę.
Po rozpoczęciu finałowej serii mocno pogorszyły się warunki atmosferyczne na skoczni – zaczął wiać bardzo mocny wiatr, a także nasiliły się opady śniegu, przez co skoczkowie osiągali dużo wolniejsze prędkości na progu i lądowali dużo bliżej. Wobec tego dyrekcja zawodów postanowiła przerwać konkurs, a oficjalnymi wynikami były te po dwóch seriach.
Czwarty medal dla Polski i trzeci w skokach
Polacy zajęli więc drugie miejsce, przed „złotymi” Austriakami i za Norwegami, którzy zdobyli brązowe medale. To dla Polski trzeci medal w skokach narciarskich – pozostałe dwa zdobył indywidualnie Kacper Tomasiak, na normalnej skoczni wywalczając srebro, a na dużej brąz. Czwarty krążek dla kraju wywalczył panczenista Władimir Semirunnij.
Co ciekawe, Tomasiak jest pierwszym polskim skoczkiem w historii, który zdobył trzy medale na jednych igrzyskach. – Nigdy o tym nie myślałem, ale ten medal wywalczyliśmy w zawodach drużynowych – musiałem go zdobyć z Pawłem, więc to także jego zasługa – mówił na gorąco po konkursie w wywiadzie dla Eurosportu.
– Dziękujemy za doping i wsparcie. To także medal dla was, kibiców – dodawał pochodzący z Ustronia Paweł Wąsek.



