Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
GRÓDEK / W Gródku karnawał nie kończy się cicho. Kończy się z przytupem. Z inicjatywy Pawła Pilcha i Stanisława Wolnego już po raz drugi zorganizowano Bal Ostatkowy, który przyciągnął około 40 uczestników. I choć w metrykach widnieje słowo „senior”, na parkiecie królowała niesamowita energia.
Popołudnie rozpoczęło się dostojnym polonezem. Wystarczyły pierwsze takty, by parkiet natychmiast się zapełnił. Nie było długiego namysłu ani zachęcania – gdy zabrzmiała muzyka, wszyscy ruszyli do tańca. I tak już zostało do końca wieczoru.
Występ zespołu Bystrzyca
Organizatorzy zadbali o każdy szczegół. Na gości czekały kwiaty, kotyliony oraz bogata loteria fantowa, która dostarczyła wielu emocji. Jednak Bal Ostatkowy to nie tylko tańce i zabawa przy stołach.
Ciekawym punktem programu był występ Zespołu Folklorystycznego Bystrzyca, który przygotował część artystyczną pod hasłem Ewolucja. Publiczność mogła zobaczyć, jak zmieniały się style i formy taneczne na przestrzeni lat. Program bardzo się podobał i został nagrodzony gromkimi brawami.
Kiedy nie trzeba pilnować wnuków
– Kiedy organizowane są bale, często pilnujemy wnuków i sami nie mamy okazji do zabawy. Ten bal to przestrzeń tylko dla nas – mówił Stanisław Wolny.
Radość, śmiech i muzyka wypełniały salę do późnych godzin. Bal Ostatkowy w Gródku po raz kolejny pokazał, że dobra zabawa nie ma metryki. Wystarczy muzyka, chęć spotkania i parkiet, który od pierwszego tonu nie świeci pustkami. Karnawał został pożegnany dokładnie tak, jak powinien – tanecznym krokiem i z uśmiechem.







































