Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
NYDEK / Jeszcze niedawno trenowała na beskidzkich trasach jako dziewczyna z Nydku. Dziś jej nazwisko pojawia się w olimpijskich zestawieniach, a ona sama szykuje się do najważniejszego startu w swojej dotychczasowej karierze.
Anna Milerska, wychowanka klubu SKI MOSTY, a obecnie zawodniczka Dukli Liberec, wywalczyła nominację olimpijską po sezonie pełnym wyzwań, konsekwentnej pracy i sportowej cierpliwości.
O pierwszych emocjach po ogłoszeniu składu, przygotowaniach do igrzysk, łączeniu treningów z nauką oraz o tym, jak długa droga prowadzi z beskidzkich tras na olimpijskie areny, rozmawiamy tuż przed jej wyjazdem na igrzyska.
Ania, jakie były Twoje pierwsze myśli, kiedy dowiedziałaś się o nominacji olimpijskiej?
Byłam naprawdę zaskoczona. Udział w igrzyskach olimpijskich to coś, o czym marzy każdy sportowiec, ale kiedy rzeczywiście otrzymałam wiadomość, poczułam jednocześnie radość i odpowiedzialność. To nie tylko szansa, lecz także zobowiązanie – trzeba dać z siebie wszystko, bo takie okazje nie zdarzają się często.
Czy nominacja była dla Ciebie zaskoczeniem, czy raczej zwieńczeniem planów i ciężkiej pracy?
Chyba trochę jednym i drugim. Sezon był trudny, a liczba startów ograniczona, dlatego nie zakładałam, że znajdę się w składzie olimpijskim. W tym sensie nominacja była dla mnie przede wszystkim zaskoczeniem.
Jak przygotowywałaś się do startu na tak wielkiej imprezie?
Przed olimpiadą uczestniczyliśmy w obozie przygotowawczym. Równolegle miałam sesję egzaminacyjną, dlatego wolne chwile między treningami poświęcałam nauce. Teraz mogę już w pełni skoncentrować się na startach olimpijskich.
Jak dziś patrzysz na swoją sportową drogę – od treningów w Nydku do startu na igrzyskach olimpijskich?
To ogromna satysfakcja i motywacja. Pokazuje, że wielki sport nie zaczyna się tylko w dużych miastach czy profesjonalnych ośrodkach. Pasja, systematyczność i codzienna praca w każdej, nawet małej miejscowości, mogą zaprowadzić daleko. Nydek zawsze będzie moim punktem wyjścia – tam nauczyłam się wytrwałości i pracy, które procentują dzisiaj.
Co dla Ciebie znaczy sam start na igrzyskach?
Oczywiście sam udział to niesamowite przeżycie i ogromne doświadczenie, ale także wyzwanie. Wiąże się ono z pewnym zobowiązaniem, bo przecież nie każdy dostaje taką szansę. Moim celem będzie dać z siebie wszystko i wykorzystać tę okazję najlepiej, jak potrafię.
Wiemy, że nie weźmiesz udziału w ceremonii otwarcia igrzysk.
Już w sobotę czeka mnie pierwszy start – skiatlon, dlatego muszę skupić się na przygotowaniach do zawodów. Trochę tego żałuję, bo ceremonia otwarcia to z pewnością wyjątkowe przeżycie, jednak na igrzyska jedziemy przede wszystkim po to, by startować i rywalizować.
Anna Milerska przebywa w olimpijskim miasteczku razem z kadrą biegaczek i biegaczy od 2 lutego. Jak podkreśla, czuje się dobrze i z niecierpliwością czeka na pierwszy start. Chce dać z siebie maksimum i skupić się na rywalizacji, licząc także na dobrą atmosferę na trasach oraz obecność kibiców, których wsparcie zawsze dodaje energii.
W sobotę 7 lutego Anna Milerska z Nydku zadebiutuje na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026, startując w skiatlonie – biegu na 10 km techniką klasyczną i 10 km stylem dowolnym. Zawody rozpoczną się o godz. 13.00.



