Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
Koło wyciągu raz jeszcze się zakręciło. Spod ziemi ruszył, na ostatnią, niewiele ponad kilometrową podróż, samotny wózek z czarnym złotem. Kilka minut później cenny i historyczny urobek kopalni ČSM w Stonawie wyjechał z szybu, witany muzyką orkiestry górniczej i sztandarami. 4 lutego 2026 zostanie zapamiętany jako dzień, w którym kończy się blisko 250-letnia historia górnictwa w całym Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim.
Wyjątkowe przedpołudnie z… polską poezją
To było bardzo sentymentalne, a dla wielu wzruszające przedpołudnie. Wąska przestrzeń przed tak zwanym nadszybiem stonawskiej kopalni szczelnie się wypełniła górnikami i ich bliskimi. Wszyscy przyszli, by pożegnać miejsce, które zapewniało byt całym pokoleniom przez dekady. Na samym początku uroczystości na scenę wszedł Wojciech Pielka – polski były górnik, który przez 12 lat pracował w Polsce, a przez kolejnych 30 właśnie w Stonawie. Wyrecytował wiersz swojego autorstwa, napisany po polsku. Rozpoczynał się słowami:
„Nie trzeba rozliczać przeszłości,
Ilością wydobytych ton.
Ostatni raz już słońce wzeszło,
górnictwa oznajmiając zgon”.
W części artystycznej wydarzenia zaprezentował się także karwiński chór Permonik.
Przyjechał minister, hejtman, wyświetlono wystąpienie prezydenta
W trakcie uroczystości wyświetlono także krótkie wystąpienie prezydenta Petra Pavla (w trakcie którego słychać było głośne gwizdy i buczenie zgromadzonych), a głos zabrał również czeski minister pracy i spraw socjalnych Aleš Juchelka.
– Każdy z nas zna kogoś, kto pracował pod ziemią. Dziś nie zamykamy tylko jednej kopalni – dziś kończy się epoka, która z pewnością zapisze się w dziejach Republiki Czeskiej. Jest mi dziś ciężko na sercu. Przez 250 lat z głębi ziemi wydobyto ponad 124 miliony ton węgla. Wyciągano go z miejsc, do których zwykły człowiek nigdy by nie zajrzał – z głębokości nawet 1300 metrów pod ziemią. To nie tylko liczby. To miliony szycht, niezliczone ludzkie historie. Górnictwo nigdy nie było tylko zawodem. To profesja, która zaczynała się zjazdem pod ziemię, a kończyła na nadziei, że wszyscy wrócą na powierzchnię – podkreślał.
Do Stonawy przyjechał także hejtman Kraju Morawsko-Śląskiego, Jozef Bielica. – Mi też jest smutno i ciężko, bo pokolenia naszych przodków pracowały tutaj, by ich bliskim żyło się lepiej. By ich dzieci i wnuki miały lepszą przyszłość. Ja na tej kopalni zaczynałem swoją pracę 33 lata temu, ale nie będę zgrywał wielkiego górnika – przygoda ta skończyła się dla mnie po czterech latach, gdy obrałem inną drogę kariery. Nigdy jednak nie zapomniałem o swoich korzeniach i ogromnie doceniam pracę tych, którzy tutaj przepracowali całe życie, a nawet tylko kilka szycht. Szanuję wasz trud, który sprowadził dobrobyt na nasz kraj i region – zaznaczał.
Dyrektor zameldował zamknięcie kopalni
W ubiegłym roku stonawska kopalnia wydobyła 1 161 000 ton węgla. W styczniu tego roku – ostatnim miesiącu działalności – 45 000 ton. Wózek z ostatnim urobkiem wyjechał w samo południe z przodka 463 204/1. Pracę wydobywczą kończyła grupa pod przewodnictwem polskiego nadsztygara Krzysztofa Miedzińskiego. OKD – spółka prowadząca kopalnie w Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim – w ostatnim czasie zatrudniała około 2300 pracowników, z czego blisko połowa to byli Polacy.
– Wywieźliśmy ostatni wózek węgla z kopalni ČSM. Zakończyliśmy wydobycie zarówno tutaj, jak i w całej spółce OKD oraz Republice Czeskiej – powiedział na koniec Karel Blahut, dyrektor kopalni OKD ČSM-Północ, do Romana Sikory, dyrektora generalnego całej spółki.




































