Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
CIESZYN / Mimo dostawienia mnóstwa dodatkowych krzeseł, spora część słuchaczy pierwszego tegorocznego Spotkania Szersznikowskiego musiała przez cały wykład stać na schodach Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Tak ogromnym zainteresowaniem cieszył się wykład Jana Pawła Borowskiego „Cieszyn na uboczu szlaku Bolesławów. Albo o tym, dlaczego rotunda z Góry Zamkowej znalazła się na banknocie o nominale 20 złotych”, który odbył się w środę 28 stycznia.
Czym była Rotunda dla mieszkańców na przestrzeni dziejów
Prelegent swój wykład – jednak w mocno okrojonej, ledwie 20-minutowej wersji – wygłosił w ubiegłym roku na forum Kongresu Mediewistów Polskich, który odbywał się w Gnieźnie. Cieszyńskie spotkanie trwało z kolei ponad 1,5 godziny, a na samym początku Borowski wyjaśniał:
„Muszę państwa przeprosić, bo to nie będzie spotkanie, na którym będę opowiadał o historii badań archeologicznych, o historii Rotundy. O tym, jakie były jej losy, jak się zmieniała, czy płonęła, czy była rabowana, kto był księdzem, kto był altarzystą, kto go sponsorował – o tym wszystkim dziś nie będziemy mówić. Będę za to chciał opowiedzieć o tym, jak Rotunda była widziana na przestrzeni dziejów przez mieszkańców Księstwa Cieszyńskiego, przez historyków, od najdawniejszych kronik, jakie znamy. Jak bardzo była ona ważna dla ludzi – w ich rozumieniu przeszłości miasta, księstwa”.
Rotunda a początki Cieszyna
Jan Paweł Borowski na wstępie powoływał się na niezwykle cenną monografię wydaną w 2020 roku przez Muzeum Śląska Cieszyńskiego we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie. Osobą, która przyczyniła się do powstania książki „Rotunda na Górze Zamkowej w Cieszynie. Badania archeologiczne 1941-2017” (można ją pobrać tutaj) była Zofia Jagosz-Zarzycka – archeolożka cieszyńskiej placówki.
„Efektem wydania tej monografii jest stwierdzenie, że Rotundę datujemy raczej na drugą połowę wieku XII. Jej fundatorem nie mógł być więc Bolesław Chrobry czy Bolesław Śmiały, ale Mieszko Laskonogi – nasz protoplasta piastowskiej linii górnośląskiej – lub jego syn Kazimierz. Więc, na podstawie oglądu historyków i badań archeologicznych, naszą rotundę odmłodzono. Możemy przewrotnie stwierdzić, że teraz najstarszą budowlą romańską na Górnym Śląsku jest kościół świętego Jana Chrzciciela w Siewierzu, datowany na 1144 rok. Na pocieszenie dodam, że ta piękna budowla przez pewien moment też leżała w domenie książąt cieszyńskich. Tym się pocieszajmy”.
Borowski mówił też o pierwszych wzmiankach dokumentujących istnienie Cieszyna i innych badaniach historycznych z tym związanych:
„Jest ten słynny dokument, bulla papieża Hadriana IV z 1155 roku, gdzie papież potwierdza biskupowi wrocławskiemu uposażenie. Tam po raz pierwszy zostaje zapisana nazwa Cieszyn. To dość istotne, bo niektórzy badacze powołują się na tą pierwszą połowę XII wieku – to dobra data, by łączyć budowę z rozwojem kasztelanii i najstarszą wzmianką. Jest jednak jedno zastrzeżenie – profesor Jurek z Polskiej Akademii Nauk wykazał, że pewne części tego dokumentu są niczym innym, jak fragmentami interpelowanymi ze znacznie starszego pisma, w którym również Cieszyn się znalazł. Profesor Jurek wskazuje, że mógł on pochodzić z czasów Kazimierza Odnowiciela, a ostatnio nawet mówił o czasach Bolesława Chrobrego. Więc pierwsza fizycznie znana wzmianka o Cieszynie znajduje się na dokumencie z 1155 roku, ale pochodzi z nieznanego dokumentu z początków XI wieku. Mamy dowód, że już wtedy Cieszyn funkcjonował i działał jako ośrodek książęcy – oczywiście nie księcia cieszyńskiego, ale tego urzędującego w Gnieźnie”.
„Badania prof. Krzysztofa Jaworskiego z Wrocławia: Profesor Jaworski wrócił do słynnego dokumentu Dagome Iudex, czyli niejako testamentu Mieszka I, w którym określone są granice jego państwa. Nie jest ono nazwane Polską, raczej państwem gnieźnieńskim. Drodzy państwo, profesor pochylił się nad południową granicą i włączył w jej przebieg – bezsprzecznie – Cieszyn. To powrót do dyskusji o najdawniejszych dziejach miasta, bardzo ważna hipoteza, a w zasadzie pytanie. Czy jeśli Cieszyn był ważnym ośrodkiem uznania polskiej państwowości – chociaż leżącym na jej peryferium – to na terenie grodu znajdującego się na Górze Zamkowej nie mogło być żadnego innego kościoła drewnianego? To tylko pytanie, ale w historii warto je zadawać. Odpowiedź zostawiam moim bardziej utytułowanym kolegom”.
Narracje cieszyńskie w różnych podaniach
Sporą część wykładu prelegent poświęcił podaniom lokalnym poruszającym początki Cieszyna:
„W swej kronice Eleazar Tilisch postanawia nie tyle uatrakcyjnić historię, co udowodnić historię swoich panów. Księstwo Cieszyńskie było wówczas prowincjonalne – wykrojono z niego państwa stanowe frysztackie, frydeckie, strumieńsko-skoczowskie. Książęta byli coraz biedniejsi, mieli coraz większe wydatki. Dlatego Eleazar Tilisch dokonał rzeczy niezwykłej – udostojnił ich stwierdzając, że rządzą w najstarszym mieście na całym Śląsku. Musiał to jednak udowodnić. Znając kronikę Jana Długosza – funkcjonowała wtedy w rękopisie – dowiedział się, że Cieszyn funkcjonował w magicznej krainie Olzatii. Tylko to nie była Olzatia, a Holsztyn. Ten skojarzył mu się z Olzą. No i stworzył piękną historię, że w 804 roku po śmierci Leszka III – legendarnego polskiego władcy – jego synowie rozjechali się w różne strony i zakładali kolejne ośrodki. Jednym z nich miał być właśnie Cieszyn, założony przez Cieszymira w 804 roku. To nie pomyłka – do 810 roku jeszcze dojdziemy”.
„W 1625 roku ukazuje się kronika śląska Jakuba Schickfussa, który czyni jedną wielką rzecz – ustala datę początków naszego miasta na 810 rok. Zakłada, że skoro Leszek III umiera według Marcina Bielskiego w 804 roku, to musiało minąć trochę czasu, zanim Cieszymir założył gród, ściągnął osadników, wybudował rotundę i zamek. Poza tym, 810 rok jest okrągły, łatwiej policzyć rocznice, fajniej się świętuje”.
„Ephraim Naso, prawnik ze Świdnicy, planował opracowanie nowej historii Śląska i zbierał do niej materiały przez rozsyłanie ankiet do poszczególnych księstw i państw stanowych. Do naszego dotarła ona w 1663 roku i ma bardzo duże znaczenie. To bowiem czas, gdy Śląsk odbudowuje się po wojnie 30-letniej, a śledząc odpowiedzi możemy dowiedzieć się, jak te wydarzenia odbiły się na mieszkańcach. Okazuje się, że cieszyński magister zna kronikę Eleazara i odpowiada zgodnie z nią, że Cieszyn jest najstarszym miastem na Śląsku, założonym w 810 roku. Opisuje się tam, że miasto jest zniszczone, zabytków za bardzo nie ma, za wyjątkiem jednej budowli. Zamek był wtedy wprawdzie zniszczony przez oblężenie austriackie, które próbowało wygonić Szwedów, ale rotunda szczęśliwie się ostała. Wieża Piastowska też. To mieszkańcy, nie kronikarz, przyznają, że te budynki potwierdzają rodowód miasto. Mamy tu przykład świadomości mieszkańców Cieszyna o jego ’starożytności’„.
Studnia Trzech Braci a mit założycielski
Chociaż Rotunda przez wieki była wprost łączona z najdawniejszymi dziejami miasta, to od czasu pojawienia się legendy związanej ze Studnią Trzech Braci mit ten zaczął słabnąć. Borowski przybliżył okoliczności powstania tego podania:
„Mamy 1810 rok, wielki jubileusz założenia Cieszyna. Wtedy rotunda wciąż odgrywała ważną rolę, ale już niedługo. Nastał bowiem rok 1817, gdy do miasta przyjechał cesarz Franciszek I. To była wielka sprawa. Alojzy Kaufman, burmistrz miasta, oprowadzał po nim cesarza. Szli w kierunku browaru miejskiego, a władca zwrócił uwagę na „kałużę”. Kaufman chciał się popisać, bo miał pomysł na zmianę tej opowieści o najdawniejszych dziejach miasta. Opowiedział więc nową wersję – nieznaną cieszyniakom, nawet księdzu Szersznikowi, którego był uczniem. Zamiast więc Cieszymira i braci, synów Leszka III, pojawili się trzej bracia, którzy znaleźli tutaj źródełko z wodą i tak się cieszyli ze spotkania, że założyli miasto Cieszyn. W 810 roku, a nie 804 jak wcześniej. Cesarz był niezadowolony, że o wielkiej historii dawnego miasta, najstarszego na Śląsku, świadczy jakaś kałuża. Zachęcił do zbudowania jakiegoś pomnika”
„Studnia powstała w 1825 roku, a Kaufman swoją wersję podania włączył do swojej kroniki miasta. Wspomina w niej wprawdzie o rotundzie, no ale nacisk kładzie na studnię i to ona od tego momentu będzie poświadczać historii o początkach Cieszyna”.
Jak zaznaczał Borowski, niemiecka tablica znajdująca się na studni niepotrzebnie wzbudzała kontrowersje, a po II wojnie światowej została zniszczona.
„Znamy te trzy tablice, które wiszą na altanie przy Studni Trzech Braci. Jedna jest po łacinie, druga po niemiecku, a trzecia po polsku. Ta niemiecka została ostatnio szczęśliwie przywrócona, po jej zniszczeniu po II wojnie światowej – wtedy był pęd do niszczenia wszystkiego, co niemieckie. Tylko był to trochę strzał kulą w płot, bo ów niemiecki napis zasponsorowali… Polacy. Ludzie skupieni wokół Pawła Stalmacha. Chodziło im o to, by tą legendę – sprzyjającą przecież polskiej narracji, chociaż wymyśloną przez niemieckiego burmistrza – rozumiała niemieckojęzyczna grupa mieszkańców. By polską przeszłość „sprzedawać” Niemcom”.
Narodowe narracje o Cieszynie
Wykład dotyczył także różnych narodowych narracji historycznych na temat dziejów miasta.
„Albin Heinrich, przyjaciel księdza Szersznika, po jego śmierci w swojej historii Księstwa Cieszyńskiego relacjonuje ów mit o księciu Cieszymirze. Początkowo w rotundzie skłonny jest widzieć starożytną budowlę, która go potwierdza. Potem jednak, w pracy o swoich odkryciach archeologicznych na terenie Śląska Cieszyńskiego i Opawskiego, zmienia zdanie – uważa, że rotunda jest pozostałością germańskich wpływów. To trochę nacjonalistyczne spojrzenia, ale z kolei Gottlieb Biermann nie jest nacjonalistą. W swojej historii Śląska Cieszyńskiego rozprawia się z legendą o trzech braciach. Stwierdza, że nie ma żadnych dowodów na to, że Cieszyn został założony w 810 roku. Cieszyn był więc odzierany z mitu już wtedy, w XIX wieku. To za sprawą Biermanna na studni pojawił się napis, że to 'wiarygodne podanie'”.
„Gottlieb Biermann stwierdzał też w swoich dociekaniach, że brak jest dowodów na czeską obecność na tym terenie przed czasami Bolesława Chrobrego. Chrobrego uważa za właściwego twórcę państwa polskiego, koronowanego w 1005 roku – trudno powiedzieć, skąd taka pomyłka. Rotundę z kolei datuje już znacznie bardziej realnie – na XI wiek”.
„Mamy też narrację czeską, stojącą w kontrze. Franciszek Szlama był skłonny zaakceptować założenie Cieszyna w 810 roku, ale nie przez Cieszymira i jego braci, a Czecha, Lecha i Rusa. Pewien był też, że w rotundzie oddawano cześć Perunowi. W swojej pracy wciąż podkreślał ciągły związek Cieszyna z narodem czeskim”
„Vincent Prasek był dużo bardziej zachowawczy w swoich poglądach. Uważał, że Cieszyn stał się polski od 1094, gdy do kraju wraca Kazimierz Odnowiciel i opanowuje sytuację po najeździe Brzetysława. Nie mówi nic o obecności Bolesława Chrobrego i tym, że rotunda miała świadczyć o obecności Polaków w Cieszynie”
Powojenne badania Rotundy
Borowski mówił też o badaniach archeologicznych, które zapoczątkowała Alina Kietlińska w 1947 roku. To one przyczyniły się w dużej mierze do umieszczenia wizerunku rotundy na banknocie dwudziestozłotowym.
„Po 1945 roku Rotunda się coraz bardziej sypała, niszczała. W 1947 roku do Cieszyna przybywa Alina Kietlińska, jest też Helena Szołdrska, a także Władysław Filipowiak – to wielka postać polskiej archeologii, wieloletni dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie, autor prac na Wolinie. Co ciekawe, urodzony w Kiczycach. Kietlińska z kolei delegowana jest z ramienia Naczelnej Dyrekcji Muzeów, jako pracowniczka Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Jej pierwsze działania, jak sama pisze, są ratownicze. Mają zabezpieczyć konstrukcję”.
„Dwa lata później, w 1949 roku, polscy historycy spotykają się by przedyskutować kwestię badań średniowiecznych. Zbliża się przecież millenium chrztu Mieszka I i by przygotować się do niego, padł pomysł, by historycy zaczęli współpracować z archeologami – to się wcześniej nie zdarzało. Powstaje kierownictwo badań, na którego czele staje młody, świetnie rokujący historyk Aleksander Gieysztor. Ma on przygotować postulaty badawcze kierownictwa pod uroczystości. To jest władzom bardzo na rękę – by mieć historiograficzną podkładkę słowiańskości i przynależności do państwa Piastów ziem odzyskanych”.
„Punktem wyjścia były dawne kasztelanie. Mamy więc ten dokument z 1155 roku, wcześniejszą jeszcze lokalizację i to przekonało gremium, by do prestiżowych milenijnych badań włączyć Cieszyn. Kietlińska zyskała finansowanie, w 1949 roku wróciła i prowadziła badania do 1953 roku, gdy zapotrzebowanie na te badania się skończyło. Kietlińska przyjechała jeszcze raz w latach 60., gdy Rotunda była już po rekonstrukcji i nie zdecydowała się na powrót do pracy”.
„Dzięki badaniom Aliny Kietlińskiej, które „odmłodziły” Rotundę – nie była już z 810 roku, a XI wieku – inaczej przedstawiano legendę o trzech braciach. Mówiono o studni, ale podkreślano, że prawdziwa historia związana jest z Rotundą. To odbiło się szerokim echem i zasiało ziarno, by na banknocie 20 zł znalazł się wizerunek budynku”.







