Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
TRZYNIEC / We wtorek 2 grudnia biblioteka w Trzyńcu zmieniła się w miejsce pełne wspomnień, śmiechu i nostalgii. To właśnie tam odbyło się spotkanie autorskie z Ewą Szczerbową, znaną czytelnikom pod gwarowym pseudonimem Jewka Trzynczanka, podczas którego zaprezentowano jej najnowszą książkę „Pokryncóne chodniczki”.
Autorka opowiadała, skąd czerpie inspiracje do swoich historii – z podsłuchanych rozmów, rodzinnych wspomnień oraz codziennych sytuacji. „Pokryncóne chodniczki” to jej drugi zbiór opowieści pisanych gwarą. Pierwsza książka – „Jako sie tyn żiwot zmiynio” – ukazała się cztery lata temu i spotkała się z ciepłym przyjęciem czytelników. Obie publikacje do druku przygotowała Irena Cicha, która podczas spotkania podkreślała energię i zaangażowanie autorki.
Obrazki z dawnych lat
W najnowszym zbiorze Ewy Szczerbowej dominują opowieści napisane w latach 2021–2025. Nie brakuje w nich wspomnień z dawnych lat – o sąsiedzkich zwyczajach i zdarzeniach, które dziś mogą wydawać się nieprawdopodobne, choć wydarzyły się naprawdę. Autorka czerpie zarówno z własnych doświadczeń, jak i z historii przekazywanych jej przez innych. To opowieści raz zabawne, innym razem gorzkie, ale zawsze autentyczne.
Wspomniała również okres, który odcisnął ślad w wielu jej tekstach – przeprowadzkę ze wsi do miasta, kiedy jej mąż otrzymał mieszkanie w Trzyńcu. Choć dziś mówi o tym z uśmiechem, tamten moment nie należał do najłatwiejszych.
– Jo sie strasznie chciała stawiać, jo do bloku nie chciała iść, ale na stawiani muszóm być dwo. Mój nie chcioł miyszkać na dziedzinie, tóż żech musiała iść do miasta. Ciynżko żech se zwykała. Kiela razy jo wyleciała z nożym na siyń na pietruszke do polywki, nim żech sie opamiyntała, że w mieście nie rośnie – opowiadała ze śmiechem.
Właśnie z takich sytuacji – zwykłych, ale pełnych emocji i barwnych wspomnień – rodzą się jej opowiadania: czasem nostalgiczne, czasem pełne humoru, zawsze mocno osadzone w życiu.
Nasza gwara – to nasz skarb, nasza tożsamość
Autorka podkreśliła, że gwara to ważny element naszej kultury i tożsamości. To skarb, z którego powinniśmy być dumni, o który warto dbać i przekazywać go kolejnym pokoleniom.
– „Pokryncóne chodniczki” to dalszy wybór mojich felietonów, kiere żech napisała przez ostatnie roki. Pienknóm grafika zrobił pan Szpyrc z Cieszyna, brat św. pamięci pana Tonika Szpyrca. Piszym, bo to strasznie rada robiym, a strasznie rada móm naszóm gware. Moja mama była gawyndziarkóm i ludowóm poetkóm. Chcym, zależy mi na tym, aby nasza gwara przetrwała, bo to je naszo tożsamość i skarb, kiery trzeba pielęgnowc, aby sie nóm nie wytraciła. Coroz miynij ludzi mówi po naszymu, a to je wielko szkoda, bo z nióm zaniko kyns naszego świata i naszej tożsamości – podkreśliła.


















