Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
Już od 26. lat Władysław Kristen z MK PZKO w Czeskim Cieszynie-Mostach organizuje wycieczki do źródeł Olzy i wciąż cieszą się one zainteresowaniem. W tegorocznej wyprawie autokarowej wzięło udział trzydziestu seniorów, a najstarsza uczestniczka miała 87 lat.
Historia Jerzego Kukuczki wciąż potrafi wzruszyć
Wycieczka odbyła się we wtorek 9 września. Autokar należący do BTK „Ondraszek” z Cieszyna odjeżdżał spod Mostu Wolności w Cieszynie. Kierowcą oraz przewodnikiem był właściciel biura podróży Andrzej Słota, a opowieściami dzielił się też Władysław Kristen.
Uczestnicy wycieczki jechali przez Puńców, Trzyniec, Jabłonków do Istebnej, a pierwszym punktem była wizyta w Izbie Pamięci Jerzego Kukuczki. Tam przybyłych przywitała Cecylia Kukuczka – żona wybitnego polskiego himalaisty. W trakcie zwiedzania można było zobaczyć wiele pamiątek po zdobywcy wszystkich szczytów Himalajów i Karakorum. Także te przypominające o jego tragicznej śmierci: nieotwartą butelkę szampana, która czekała na Kukuczkę, gdy ten zdobędzie słynną południową ścianę Lhotse czy koszulkę nadesłaną przez jednego z szerpów, blisko związanego z Polakiem i mocno przeżywającego jego śmierć, na której wyszył nazwy wszystkich zdobytych ośmiotysięczników.
W rozmowie z naszą redakcją Kukuczka przyznała, że mimo tego, że mija w tym roku 36 lat od śmierci jej męża, wciąż zdarza jej się wzruszać na wspomnienie o tragedii. Śmierć jednego z najwybitniejszych polskich himalaistów porusza też wielu odwiedzających Izbę.
Kukuczka mówiła też, że izba w przyszłym roku zostanie powiększona o dodatkowe pomieszczenie. Warto też wspomnieć, że w Katowicach powstaje Centrum Himalaizmu im. Jerzego Kukuczki – w przedsięwzięcie jest zaangażowany syn himalaisty Maciej Kukuczka.
Miłym akcentem wizyty wycieczki było przekazanie Władysławowi Kristenowi przez Cecylię Kukuczkę jej książki „Listy z pionowego świata. Wspomnienia żony himalaisty”.
Przy źródełku nie zabrakło śpiewów i muzyki
Potem turyści udali się na Zaolzie – mowa o zwanym w ten sposób przysiółku Istebnej – gdzie po około 20-minutowym marszu odwiedzili źródełko rzeki przepływającej przez region. Nie zabrakło odśpiewania pieśni „Płyniesz Olzo” czy „Szumi jawor”, a na ludowych instrumentach zagrał Józef Broda – ustroński folklorysta, pedagog, multiinstrumentalista, a także ojciec Joszko Brody, Macieja Brody i Katarzyny Brody-Firli. Jedną z pieśni zadedykował Stefanii Bojdzie – najstarszej uczestniczce wyprawy, cieszyńskiej malarce, a także współautorce „Słownika biograficznego ziemi cieszyńskiej” (napisanego wraz z bratem, Józefem Golcem).
































