Karolina Filipczyk ma dopiero 18 lat, ale już doskonale wie, jak ważne jest poświęcanie swojego czasu i energii innym. Uczennica Polskiego Gimnazjum w Czeskim Cieszynie, pasjonatka tańca, sportu i podróży, kolejny rok z rzędu postanowiła część wakacji spędzić w wyjątkowy sposób – jako wolontariuszka na obozie dla dzieci z niepełnosprawnościami, organizowanym przez stowarzyszenie Nigdy nie jesteś sam.

    W rozmowie opowiada, co daje jej takie doświadczenie, skąd bierze siłę do działania i dlaczego pomaganie stało się dla niej czymś więcej niż jednorazową przygodą.

    Co skłoniło Cię do tego, żeby zostać wolontariuszką na tym obozie?

    O wolontariacie na obozie „Nigdy nie jesteś sam” usłyszałam od koleżanki, która opowiadała o nim z dużym entuzjazmem. Jej relacja mnie zaintrygowała – brzmiało to jak coś naprawdę wyjątkowego. Pomyślałam: „Dlaczego by nie spróbować?”. Lubię podejmować nowe wyzwania i przełamywać własne bariery, więc się zgłosiłam. Tak się zaczęła moja przygoda.

    Czy to Twój pierwszy raz w roli wolontariuszki?

    To już mój piąty raz jako wolontariuszka na tym obozie.

    Co sprawia, że chcesz angażować się ponownie?

    Byłam już po raz piąty jako wolontariuszka na tym obozie. Przyznam szczerze – co roku mam momenty zawahania, czy znów się na to pisać. Wiem, że to będzie intensywny czas – fizycznie i psychicznie. Ale potem zawsze mówię sobie: warto. Ten tydzień daje mi taką dawkę wdzięczności za wszystko, co mam, że trudno to ująć w słowa. Choć po powrocie jestem wykończona, to nowe doświadczenia i świadomość, że mogłam komuś realnie pomóc – wynagradzają wszystko.

    Jak wygląda Twój dzień na obozie? Co sprawia Ci największą radość?

    Dzieci zazwyczaj wstają bardzo wcześnie – więc my też. Trzeba się szybko ogarnąć i przygotować dziecko do dnia. Potem schodzimy na wspólne śniadanie, po którym zaczyna się program – różne gry, zabawy, warsztaty, często organizowane przez nas – asystentów – albo przez panią Renię Czader.
    Po obiedzie kolejna porcja aktywności, a wieczorem kolacja i jeszcze czas na wspólne śpiewanie, muzykowanie, rysowanie. Dzieci często zasypiają wcześniej, wtedy kąpiemy je i pomagamy w wieczornej toalecie.

    A potem… chwila wytchnienia dla nas – asystentów. Spotykamy się, dzielimy wrażeniami, przygotowujemy plan na kolejny dzień, czasem się po prostu śmiejemy i rozmawiamy.

    A co daje mi największą radość? Oczywiście wygodne łóżko po całym dniu (śmiech), ale przede wszystkim świadomość, że dziecko, którym się opiekuję, czuje się bezpieczne i zaopiekowane.

    Czego uczysz się od innych uczestników?

    Przede wszystkim cierpliwości, empatii i… elastyczności. Każde dziecko jest inne i potrzebuje indywidualnego podejścia. Bardziej doświadczeni wolontariusze wiele mnie nauczyli – jak się komunikować z dziećmi z niepełnosprawnościami, jak tłumaczyć, wspierać, pomagać.
    Ale chyba najważniejszą lekcją było dla mnie zrozumienie, że nie mogę dźwigać całego świata na swoich barkach. Nie zmienię ich sytuacji, ale mogę sprawić, że ten tydzień będzie dla nich radosny, pełen uśmiechu i dobrej energii.

    Jakie momenty najbardziej zapadły Ci w pamięć?

    Na pewno początki – pierwszy obóz był dla mnie ogromnym wyzwaniem. Wszystko było nowe, nie wiedziałam, czego się spodziewać, bywały momenty zwątpienia. Ale dałam radę – i jestem z siebie dumna.
    Najtrudniejsze sytuacje to te, gdy pojawiały się problemy zdrowotne. Raz trzeba było szybko podać leki – udało się, sytuacja została opanowana. Innym razem dziecko, którym się opiekowałam, czuło się coraz gorzej, a nawet pielęgniarka nie wiedziała, co robić. Byliśmy zmęczeni, niewyspani, a strach o dziecko był ogromny. Ostatecznie mama je odebrała i wszystko skończyło się dobrze, ale to były naprawdę ciężkie chwile.

    Co daje Ci wolontariat – emocjonalnie, życiowo, wewnętrznie?

    Przede wszystkim ogromną wdzięczność za to, co mam. Zyskałam doświadczenie, którego nie da się zdobyć w żadnej szkole. Poznałam niesamowitych ludzi. I – co najważniejsze – zmieniłam się jako człowiek. Mam w sobie więcej pokory, więcej miłości, więcej zrozumienia – nie tylko dla innych, ale i dla siebie.

    Czy coś Cię zaskoczyło podczas pobytu na obozie?

    Oj, wiele rzeczy. Ale chyba najbardziej zaskoczyło mnie, jak bardzo wymagająca jest ta praca. To nie jest tylko „pomaganie” – to pełne zaangażowanie 24/7. To emocje, odpowiedzialność, ogromne pokłady energii. I mimo że bywa ciężko – warto.

    Dlaczego takie obozy są ważne – i dla uczestników, i dla wolontariuszy?

    Dla dzieci to szansa na samodzielność, na relacje z innymi, na bycie w środowisku, które nie jest rodziną. Uczą się współżycia w grupie, nowych sytuacji, radzenia sobie bez najbliższych. A dla nas, wolontariuszy? To lekcja życia. Empatii, cierpliwości, pokory. No i ogromna radość, kiedy widzisz uśmiech dziecka, które wcześniej było zamknięte w sobie. To bezcenne.

    Czy ten obóz zmienił coś w Twoim patrzeniu na świat?

    Zdecydowanie. Uświadomiłam sobie, że większość naszych codziennych problemów to drobiazgi. Czasem ludzie kłócą się o bzdury, narzekają, zamiast cieszyć się tym, co mają – zdrowiem, sprawnością, wolnością. Mam wrażenie, że wiele osób nie docenia swojego życia tylko dlatego, że nie miało okazji zobaczyć innej perspektywy. Ja ją zobaczyłam – i jestem za to bardzo wdzięczna.

    Jak zachęciłabyś innych do zostania wolontariuszem?

    Myślę, że to powinno wypływać z serca. Trzeba poczuć, że chce się coś dać z siebie innym. Ale jeśli ktoś się waha – mogę tylko powiedzieć: spróbuj. To trudna, wymagająca praca, często niedoceniana – ale to, co się z niej wynosi, jest bezcenne. Nowe spojrzenie na życie, przyjaźnie, wiedza, doświadczenie… i serce pełne dobrych emocji. Polecam z całego serca.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego