Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
0 punktów w dwóch meczach i bilans bramkowy 1-6 – FK Czeski Cieszyn zalicza ciężki powrót po 18. latach do rozgrywek 4. ligi. W pierwszym domowym meczu sezonu przegrał w sobotnie (9 sierpnia) przedpołudnie z TJ Břidličná 0:2.
Pierwsza połowa pod znakiem czerwonych kartek
Od początku meczu to goście mieli przewagę. W pierwszych pięciu minutach stworzyli sobie już dwie dobre okazje do strzelenia gola, ale ani Zifčák, ani Adamovský nie zdołali pokonać dobrze dysponowanego Richarda Mrozka. Emocje na trybunach wzbudziło jednak przede wszystkim zdarzenie z 17. minuty, gdy Hluchý ostro sfaulował wychodzącego na dobrą pozycję Ludka Macečka i sędzia się nie wahał – wyciągnął czerwony kartonik. Gospodarze od tego momentu grali w przewadze.
To przyniosło zmianę obrazu gry – piłkarze znad Olzy coraz odważniej atakowali rywali. Dobre okazje mieli po rzutach wolnych Potůček czy Matuszek czy Gibiec, który odważnie zszedł ze skrzydła, ale brakowało im skuteczności.
Nie brakowało z kolei ostrej gry i na dwie minuty przed przerwą z boiska wyleciał właśnie Stanislav Potůček, który bezpardonowo zaatakował Musila w środku pola. Na przerwę więc obie drużyny schodziły z wynikiem 0:0 i w składach dziesięcioosobowych.
Goście potwierdzają przewagę
Po wznowieniu gry w równych składach to znów goście z Břidličnej zaczęli przeważać nad miejscowymi. Nie minęło dużo czasu, jak potwierdzili to bramkami, a ich bohaterem został Petr Zifčák. Najpierw w 51. minucie wyszedł sam na sam z Mrozkiem i pewnym płaskim strzałem posłał piłkę do siatki, a po raz drugi pokonał bramkarza gospodarzy w 68. minucie.
Piłkarze z Czeskiego Cieszyna nie byli w stanie odpowiedzieć na te trafienia i zeszli z boiska pokonani.
„Mają doświadczonych zawodników, zasłużenie wygrali”
Po meczu porozmawialiśmy z trenerem FK Czeski Cieszyn, Petrem Sostřonkiem. – Mecz nam się nie udał, w dużej mierze przez czerwoną kartkę, którą dostaliśmy pod koniec pierwszej połowy. W drugiej przeciwnik grał bardzo dobrze, odpowiedzialnie i potwierdził to bramkami. Widać było, że mają doświadczonych zawodników, którzy potrafią dobrze wyjść na pozycję, utrzymać się przy piłce. Zasłużenie wygrali – komentował sobotni mecz.
Szkoleniowiec przyznał też, że jego zespół w obu spotkaniach nowego sezonu tracił bramki po bardzo prostych błędach. – Musimy wyciągnąć lekcję, pracować dalej. To dopiero początek, mamy jeszcze 28 meczów, także bez paniki – zaznacza.
Zapytaliśmy też o potencjalne wzmocnienia składu. – Trudno powiedzieć, bo zawodnicy, którzy chcieliby tu przyjść, chcą dużych pieniędzy. My ich nie mamy i nie zamierzamy przepłacać. To amatorskie rozgrywki – owszem, na trochę wyższym poziomie, ale to nie powód by przepłacać – zaznaczył Sostřonek.
Pierwszy domowy mecz na poziomie 4. ligi przyciągnął na trybuny ponad setkę widzów, a na trybunach i wokół boiska można było usłyszeć także sporo rozmów w języku polskim. Nasza fotogaleria poniżej:



























