Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
Karolina Pielesz to absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Ostrawskim, obecnie kształci się na kierunku pedagogika wczesnoszkolna w „VOŠ Prigo” w Ostrawie. Z pasją pracuje z dziećmi, uwielbia gotować, tańczyć i spędzać czas z bliskimi. Relaks znajduje na spacerach z psem, ceniąc kontakt z naturą. Zdecydowała się zostać wolontariuszką na obozie dla dzieci z niepełnosprawnościami organizowanym przez stowarzyszenie „Nigdy nie jesteś sam”.
Co skłoniło Cię do tego, żeby zostać wolontariuszką na tym obozie?
Zdecydowałam się, bo chciałam spróbować czegoś nowego, ale też zrobić coś, co naprawdę ma sens. Wiem, jak ważne dla rodzin dzieci z niepełnosprawnościami jest takie wsparcie – to dla nich moment, by złapać oddech, mieć chwilę dla siebie. Od zawsze miałam potrzebę pomagania innym, a kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu na obóz organizowany przez stowarzyszenie „Nigdy nie jesteś sam”, poczułam, że to coś, co chcę zrobić. Chciałam wnieść coś dobrego, ale też lepiej zrozumieć świat i potrzeby tych dzieci.
To nie był pierwszy obóz, na który pojechałaś jako wolontariuszka. Co sprawia, że chcesz wracać?
Na obozy jeżdżę jako wolontariuszka od 2020 roku i za każdym razem czuję, że to było świetne doświadczenie. Wracam, bo ta praca daje mi dużo satysfakcji. Najbardziej cieszy mnie uśmiech uczestników – kiedy widzę, że są szczęśliwi, że coś im się podoba, wiem, że było warto. Te dzieci potrafią szczerze cieszyć się z najmniejszych rzeczy – to ogromnie motywuje. A do tego mamy fantastyczną ekipę wolontariuszy – wspieramy się nawzajem i tworzymy super zgraną paczkę. Dzięki temu nawet trudniejsze chwile są łatwiejsze do zniesienia.
Jak wygląda Twój dzień na obozie? Co sprawia Ci największą radość?
To zależy, czy to obóz z noclegiem, czy półkolonia. Na wyjazdach dzieci przyjeżdżają w poniedziałek, przekazujemy informacje od rodziców i zaczynamy pięć intensywnych, wspólnych dni. Każdy dzień ma podobny rytm: śniadanie, zajęcia (muzykoterapia, dogoterapia, spacery, sport, kreatywne aktywności), obiad, chwila odpoczynku i kolejne atrakcje. Wieczorem kolacja i spokojniejszy czas – bajki, planszówki, przygotowanie do snu.
Na półkoloniach dzieci są z nami od 8:00 do 18:30 – program jest bardzo podobny. Najwięcej radości daje mi zadowolenie dzieci. Kiedy słyszę, że coś im się podobało albo widzę błysk w oczach – to największa nagroda.
Czy uczysz się czegoś od uczestników obozu?
Oj, bardzo dużo. Przede wszystkim cierpliwości, pokory i radości z małych rzeczy. Te dzieci pokazują, że naprawdę niewiele trzeba, żeby być szczęśliwym. Są niesamowicie dzielne – mimo trudności każdego dnia idą dalej. To uczy mnie też wdzięczności i tego, żeby zwolnić i doceniać to, co mam.

Jakie momenty najbardziej zapadły Ci w pamięć?
Jest ich mnóstwo. Każdy uśmiech, każde „fajnie tu” – to się naprawdę pamięta. Szczególnie wzruszające są chwile, kiedy rodzice przyjeżdżają po dzieci i mówią, że odpoczęli, że czują się spokojniejsi. Wtedy wiem, że ten obóz był ważny nie tylko dla dzieci, ale też dla ich rodzin.
Co daje Ci wolontariat – emocjonalnie, życiowo, wewnętrznie?
Bardzo wiele. Daje mi poczucie sensu i realnego wpływu. Wiem, że to, co robię, ma znaczenie. Uczy mnie szacunku, empatii i pokory wobec codziennych zmagań innych ludzi. No i czuję ogromną wdzięczność, że mogę być częścią czegoś tak ważnego. To doświadczenie, które zostaje w sercu.
Czy coś Cię zaskoczyło podczas pobytu na obozie?
Za pierwszym razem – tak! Byłam zestresowana, bo nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ale szybko poczułam, że jestem w dobrym miejscu. Wolontariusze mnie świetnie przyjęli, pomogli się odnaleźć. A największym zaskoczeniem była siła i pozytywna energia dzieci – mimo wielu trudności potrafiły się cieszyć każdą chwilą. To naprawdę zmienia spojrzenie na świat.
Dlaczego takie obozy są ważne – i dla uczestników, i dla wolontariuszy?
Dla dzieci to przede wszystkim czas radości, relacji i poczucia, że są akceptowane takimi, jakimi są. To też zmiana środowiska, która choć bywa wyzwaniem, daje im nowe doświadczenia i wspomnienia. Dla nas – wolontariuszy – to lekcja empatii i odpowiedzialności. I ogromna dawka satysfakcji, bo naprawdę widać, że nasza obecność coś zmienia.
Czy ten obóz zmienił coś w Twoim patrzeniu na świat lub ludzi?
Zdecydowanie. Zobaczyłam, jak wiele mamy, a jak rzadko to doceniamy. Doceniłam też siłę rodzin tych dzieci – ich codzienność to mnóstwo wyzwań, ale też ogrom miłości. To doświadczenie nauczyło mnie patrzeć na innych z większym zrozumieniem. I utwierdziło mnie w przekonaniu, że każda osoba – niezależnie od swoich ograniczeń – ma ogromną wartość i zasługuje na szacunek.
Jak byś zachęciła innych do zostania wolontariuszem?
Warto! Wolontariat to coś więcej niż pomaganie – to sposób na rozwój, poznawanie wspaniałych ludzi i robienie rzeczy, które mają znaczenie. Jeśli chcesz poczuć, że jesteś częścią czegoś ważnego, to po prostu spróbuj. W naszym stowarzyszeniu nikt nie zostaje sam – zawsze możesz liczyć na wsparcie. A ten uśmiech dziecka, które cieszy się z małej rzeczy… to coś, czego nie da się zapomnieć.



