Halina Szczotka
E-mail: halina.szczotka@zwrot.cz
Chargé d’affaires Ambasady RP w Pradze Barbara Tuge-Erecińska od wczoraj przebywa na Zaolziu. W sobotę wzięła udział w uroczystościach upamiętniających tragedię w Żywocicach. Zapowiedziała również swoją obecność na Gorolskim Święcie. W rozmowie mówi o znaczeniu pamięci historycznej, współpracy z Polakami w regionie i swoich wrażeniach z wizyty.
Przyjechała Pani na Zaolzie nie po raz pierwszy?
To prawda, nie jestem tutaj pierwszy raz, choć po raz pierwszy odwiedzam region jako chargé d’affaires Ambasady RP. Wcześniej byłam na Zaolziu w 2013 roku – towarzyszyłam wówczas marszałkowi Bogdanowi Borusewiczowi i delegacji podczas spotkania z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą. Reprezentowałam wtedy Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą. Można więc powiedzieć, że to powrót po kilkunastu latach – tym razem jednak nie tylko na kilka godzin, lecz na dłużej. Jestem tu już od wczoraj.
Co udało się Pani już zobaczyć, a co jeszcze przed Panią?
Najpierw złożyłam wizytę w Konsulacie Generalnym RP. Bardzo zależało mi na tym, by nie tylko spotkać się z panem konsulem Stanisławem Bogowskim – którego już znam oczywiście, ale także poznać cały zespół konsulatu, porozmawiać z pracownikami, dowiedzieć się więcej o ich codziennej pracy, wyzwaniach, a także warunkach, w jakich funkcjonują. Zależy mi na dobrej współpracy i chcę wiedzieć, w jakich obszarach ambasada może realnie ich wesprzeć.
To spotkanie miało więc przede wszystkim charakter roboczy i organizacyjny – dotyczyło naszej wewnętrznej współpracy, funkcjonowania urzędu i możliwych usprawnień.
Poza tym wspólnie z panem konsulem udało nam się również zobaczyć nieco okolicy. Dziś odwiedzamy Żywocice, a w planach mamy jeszcze kilka miejsc pamięci. Przewidziany jest również przyjazd do Czeskiego Cieszyna. No i oczywiście jutro – wielkie święto! Gorolski Święto, na które już bardzo się cieszę.
Wróćmy jeszcze do wizyty z 2013 roku – co szczególnie utkwiło Pani w pamięci?
Najbardziej zapamiętałam niezwykłą aktywność lokalnej społeczności – mnogość organizacji i stowarzyszeń, nawet jeśli były to poszczególne koła w ramach jednej struktury. Odwiedziliśmy wówczas kilka Domów PZKO – nie pamiętam już dokładnie które, ale doskonale pamiętam ciepłe przyjęcie i… wyśmienity obiad. Atmosfera była naprawdę serdeczna.
Pamiętam też dobrze spotkanie w konsulacie, podczas którego pan marszałek Borusewicz był dość intensywnie dopytywany o możliwość sfinansowania budowy przedszkola w Gnojniku. Po powrocie do Warszawy otrzymałam polecenie sprawdzenia, czy da się zrealizować ten projekt w ramach konkursów dotacyjnych.
To, co mi wtedy najbardziej zostało w głowie, to autentyczne zaangażowanie ludzi, bardzo aktywna społeczność, serdeczność – no i wspomniane, świetne jedzenie.
Czy podczas tej wizyty planuje Pani również spotkania z przedstawicielami Polaków mieszkających na Zaolziu?
Tak, oczywiście. Konsul Bogowski podejmował próby zorganizowania takiego spotkania już teraz, jednak mamy świadomość, że okres wakacyjny nie sprzyja tego typu inicjatywom – wiele osób jest poza regionem. Wczoraj miałam okazję spotkać się z wiceprezydentem Karwiny, panem Andrzejem Bizoniem i rozmawialiśmy m.in. o projektach takich jak Zielona Szkoła czy innych inicjatywach.
Zakładam, że jutro – podczas Gorolskiego Święta – również będę miała okazję porozmawiać z przedstawicielami społeczności polskiej. Natomiast planuję zorganizować szersze, bardziej formalne spotkanie w październiku – w ramach rady konsultacyjnej przy kierowniku placówki dyplomatycznej w Pradze.
Wybieram ten termin, ponieważ planowane są zmiany kadrowe – zarówno w Ostrawie, gdzie swoją funkcję obejmie nowa pani konsul generalna, jak i w Pradze, gdzie nastąpi zmiana na stanowisku szefa Wydziału Konsularnego. Październik wydaje się więc odpowiednim momentem – także dlatego, że we wrześniu w Warszawie odbędzie się narada konsulów ds. Polonii, poświęcona nowej ustawie dotyczącej Polonii i Polaków za granicą.
Będzie już też po jesiennych wyborach parlamentarnych w Czechach, więc będzie to również dobra okazja, by zastanowić się wspólnie, co możemy robić razem – i jak skuteczniej współpracować.
Spotykamy się dziś w Żywocicach. Jakie wrażenia wywarły na Pani dzisiejsze uroczystości i całe to wydarzenie?
Jestem głęboko poruszona i wzruszona. Uroczystość została zorganizowana w sposób niezwykle godny – z dużym szacunkiem dla pamięci ofiar i z ogromnym zaangażowaniem wielu środowisk.
Jestem pod wrażeniem, że mimo iż nie obchodzimy dziś okrągłej rocznicy – to 81. rocznica tragedii – władze miasta, regionu, organizacje społeczne, harcerze, wojsko oraz mieszkańcy tak licznie i aktywnie włączyli się w upamiętnienie tych dramatycznych wydarzeń.
To nie tylko hołd dla ofiar – Polaków i Czechów – zamordowanych z niewyobrażalnym okrucieństwem. To także bardzo aktualne przesłanie. Szczególnie dziś, gdy za naszą wschodnią granicą znów giną cywile, znów popełniane są zbrodnie wojenne, a historia – niestety – się powtarza.
Od lat mówimy: „Pamiętamy, by to się nigdy nie powtórzyło”. Ale to się niestety powtarza.



