Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
CIESZYN / Muzyka, tańce, śpiewy, regionalne jadło, harce i swawole – ostatni dzień karnawału świętowano w Cieszynie hucznym… pogrzebem. We wtorek (4 marca) w karczmie Pod Czarnym Kogutem tradycyjnie odprawiono Pogrzeb Basów.
Bilety rozeszły się jak świeże bułeczki
Trzydziesta czwarta edycja wydarzenia rozpoczęła się tradycyjną mszą świętą w kościele pw. św. Marii Magdaleny w Cieszynie. Modlono się w intencji Kazka Urbasia i innych nieżyjących już muzyków z regionu.
O godzinie 20:00 uczestnicy przenieśli się do karczmy, gdzie zostali powitani przez przedstawicieli cieszyńskiego Domu Narodowego – dyrektora Adama Cieślara oraz Klaudiusza Zawadę i Agnieszkę Pawlitko. Pogrzeb Basów w restauracji „Pod Czarnym Kogutem” odbywał się po raz pierwszy i trzeba przyznać, że cieszył się dużym zainteresowaniem – bilety wyprzedały się na pniu. Dla zgromadzonych „żałobników” zagrały kapele Torka i Wałasi z Istebnej, Maliniorze z Brennej oraz Bacówka z Beskidu Żywieckiego. Parkiet kameralnej izby restauracji szybko się zapełnił tańczącymi parami.
Satyryczny i prześmiewczy pogrzeb
Zabawa trwała do północy, gdy odprawiono obrzęd Pogrzebu Basów. Warto przypomnieć, że są to ludowe instrumenty smyczkowe, które są symbolem karnawałowej zabawy. Wedle zwyczaju – który ponad 30 lat temu reaktywował nieżyjący już Kazimierz Urbaś z „Torki” – w przeddzień Wielkiego Postu instrumenty należy pochować, by pogrążyć się w wielkanocnej zadumie.
W rolę farorza (przyp. red. – księdza) po raz kolejny wcielił się cieszyński radny Jakub Skałka. Kondukt pogrzebowy obszedł cały budynek karczmy, kilkukrotnie zatrzymując się na „modlitwę”. Ta oczywiście miała charakter satyryczny i miała w prześmiewczy sposób podsumować miniony rok.
Fotorelację z wydarzenia można obejrzeć poniżej:






















