CZESKI CIESZYN / Od jakiegoś czasu uwagę wchodzących z Czeskiego Cieszyna do Cieszyna mostem Wolności przyciąga mural inspirowany obrazem Jana Matejki „Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem”. Wykonał go Maciej „Kamer” Szymonowicz – polski artysta z Bielska-Białej, który ozdobił już w ten sposób niejedną ścianę. O uroczystym „odsłonięciu” muralu pisaliśmy tutaj.

    Natomiast o tym, jak mural powstawał oraz o innych muralach Maciej „Kamer” Szymonowicz opowiada w wywiadzie dla naszej redakcji.

    Jak długo powstawał ten mural?

    Realizacja całego przedsięwzięcia trwała trzy tygodnie, ale z racji, że był listopad i czasem padał deszcz lub deszcz ze śniegiem, zdarzało się, że miałem po kilka dni przestoju w pracy. Mural malowałem więc kilkanaście dni.

    Rozmiary malowidła są ogromne…

    Tak, 140 metrów kwadratowych ściany to spory format i spore wyzwanie, by przenieść na taką powierzchnię, tak szczegółowy obraz.

    A jakimi farbami i jaką techniką malujesz tak wielkie obrazy?

    Moim narzędziem pracy jest farba w spreju. Murale maluję przede wszystkim techniką graffiti. To moja ulubiona technika, zgłębiam ją od 27 lat. To moja estetyka i prawda, w której wyrosłem. Ta forma twórczości jest mi najbliższa.

    Tylko niektóre, większe elementy muralu, np. podkład lub tło (w tym przypadku niebo), maluję przy pomocy pędzla lub wałka.

    Robisz sobie wcześniej na ścianie szkic?

    Robię. Szkic to podstawa, rozplanowanie muralu, uchwycenie proporcji i perspektywy. W tym przypadku wykorzystałem projektor. Powierzchnia malowidła jest ogromna, więc zrobienie szkicu z wykorzystaniem projektora bardzo ułatwiło i przyspieszyło mi pracę. A na czasie nam zależało.

    Dopiero później, jak wykonam szkic, to wypełniam tło, nanoszę kolory na kolejne elementy, cieniuję i pracuję nad detalami.

    Ile tego typu murali już namalowałeś?

    Około dwudziestu. Murale maluję dopiero od 2014 roku. Wcześniej, od 1996 roku, malowałem już graffiti związane z kulturą hip-hop. Kiedy dowiedziałem się, że jest taka forma wypowiedzi artystycznej jak mural, bardzo bliska moim zainteresowaniom, marzyłem o tym, by także spróbować. I tak się stało. Często malujemy wspólnie z żoną Katką, z którą w 2010 roku założyliśmy duet „Etnograff”, a w 2019 roku zainicjowaliśmy autorski projekt „Szlak Beskidzkich Murali” – otwartą dla wszystkich galerię murali zlokalizowaną w beskidzkich wsiach.

    Wyprowadziliśmy więc sztukę muralu z przestrzeni miejskiej w przestrzeń wiejską. Każdy mural na szlaku nawiązuje do lokalnych, regionalnych tradycji. Przede wszystkim góralskich, bo ta kultura nas dotyka i inspiruje. Przykładowo w Zawoi jest mural, portret malarki ludowej, prymitywistki Doroty Lampart. W Szczyrku na amfiteatrze mural nawiązuje do polskich i słowackich tradycji pasterskich związanych z kulturą wołoską, w Lipowej i Jeleśni namalowaliśmy także kilka murali. Na Śląsku Cieszyńskim w Istebnej mural przedstawia muzykantów góralskich – gajdoszy, a w Jaworzynce hafciarkę i haft krzyżykowy.

    W Zaolziańskiej części Sląska Cieszyńskiego to jest pierwszy wasz mural?

    Mieliśmy taki mały epizod w Jabłonkowie. Prowadziliśmy tam, kilka lat temu w Domu Kultury „Jacki” warsztaty „Etnograff”. Wtedy namalowaliśmy wspólnie z młodzieżą mały mural. A na bocznej ścianie przy okazji, spontanicznie, namalowałem portret nieżyjącego już muzykanta, Pawła Zogaty, gajdosza, który grywał w niedalekiej Herczawie oraz Jabłonkowie.

    Częściej tworzysz reprodukcje konkretnych obrazów, czy może swoje prace autorskie?

    Akurat portret gajdosza z Herczawy nie był reprodukcją, nawet nie wiem, czy muzykant ten został kiedykolwiek wcześniej uwieczniony przez jakiegoś artystę w formie obrazu. To raczej niszowa postać, związana z lokalnym środowiskiem góralskim. Portret namalowałem za pomocą szablonu wykonanego na podstawie fotografii. Później na ścianie stworzyłem tło i kompozycję. Jest to już więc nowe dzieło, które poprzez współczesną, niezależną sztukę graffiti, umieszczoną w przestrzeni publicznej, przywołuje tę historyczną postać. Przypomina zapomniane historie związane z lokalnym dziedzictwem kulturowym, lub po prostu wywołuje wśród przechodniów zainteresowanie, prowokuje pytania, daje odpowiedzi. Ma więc poza funkcją estetyczną walor edukacyjny.

    Zdarza się sporadycznie, że maluję mural, będący reprodukcją, kopią obrazu, np. ludowego (Kino Janosik, Żywiec) lub tak jak teraz obrazu Jana Matejki. Jednak większość prac, które znajdują się na Szlaku Beskidzkich Murali, to prace autorskie, projektu Etnograff lub współlokatorskie, ponieważ do współpracy na szlaku zapraszamy także zaprzyjaźnionych muralistów. Namalowaliśmy też kilka murali – wycinanek. Projektuje, a dosłownie rzecz ujmując wycina je z papieru Katka. Później wspólnie malujemy je na ścianie.

    Ten czeskocieszyński jest więc wyjątkowy?

    Była to faktycznie wyjątkowa, niecodzienna sytuacja, inna niż moje autorskie murale, chociażby dlatego, że w przypadku tych drugich mam o wiele większą swobodę pracy. W tej sytuacji, mimo tego, że mural jest kadrem, fragmentem, obrazu, to podczas malowania musiałem odwzorować wiernie ogrom szczegółów, skrupulatnie skopiować wszystkie detale namalowane przez mistrza Jana Matejkę. Poza tym, oczywiście od początku zdawałem sobie sprawę, że finał będzie próbą, nieuniknioną konfrontacją mojej – samouka pracy z dziełem mistrza. Taka sytuacja wiąże się więc także z ogromną presją i wyzwaniem.

    Z ciekawostek, dodam jeszcze, że mistrz tworzył swój obraz kilka miesięcy, ja musiałem się uwinąć w kilkanaście dni, malując na ścianie o powierzchni 140 metrów kwadratowych. Od strony technicznej siłą rzeczy musiałem więc poczynić pewne „skróty”.

    Dodałem też coś od siebie, bo nie byłbym sobą. Myślę, że to widać, ale finalnie mural przywołuje na myśl oryginał. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że wielcy malarze, tworząc takie monumentalne działa jak np. wspomniane: „Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem”, pracują miesiącami, a nawet latami. Malują skrupulatnie, później robią przerwę, łapią tak zwany dystans i ponownie wracają do malowania, widzą wtedy więcej, nanoszą poprawki, dopracowują detale.

    Specyfika pracy nad zleconymi muralami jest inna, nie ma tego komfortu czasu. Nie tworzy się w zaciszu pracowni, ale najczęściej w zgiełku miasta, do stworzenia muralu wypożycza się ogrom sprzętu, np. rusztowania albo podnośnik koszowy. Jest więc presja czasu i trzeba się z oczywistych względów uwijać z pracą. Malowanie murali to w końcu sztuka realizowana na zewnątrz, zależna przede wszystkim od warunków pogodowych. Przy malowaniu muralu w Czeskim Cieszynie tempo dyktowało nadejście zimy. Udało się co do dnia i godziny, z czego się bardzo cieszę.

    (indi)

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      REKLAMA Walizki
      REKLAMA
      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023-2024.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego.