Już ponad sześć miesięcy trwają obchody Roku Wisławy Szymborskiej a dziś, w dniu urodzin noblistki, zapowiedziano w Krakowie, mieście, z którym była związana właściwie przez całe swoje życie, wiele interesujących wydarzeń. Jednym z nich jest uroczyste otwarcie parku im. Wisławy Szymborskiej przy ulicy Karmelickiej. Lokalizacja parku nie jest przypadkowa – w sąsiedztwie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej oraz niedaleko Domu Literatów przy ul. Krupniczej 22, w którym poetka mieszkała w latach 1948–1963.

    Moda na pomniki przechodzi znaczącą ewolucję. Nie wyobrażam sobie popiersia ani tym bardziej pomnika Wisławy Szymborskiej; wiadomo, że po Noblu była przeciwna nawet nadawaniu jej imienia ulicom, bo uważała, że nie należy stawiać człowiekowi pomników za życia. Ale park to coś innego, wiele osób i instytucji dołożyło starań, żeby kilkaset metrów od Rynku Głównego w Krakowie powstał nowy miejski teren zielony, a imię patronki gwarantuje, że będzie to miejsce niezwykłe.

    *

    Dzisiaj często zamiast pomników dedykuje się sławnym ludziom ławeczki pamięci i w przypadku Wisławy Szymborskiej nie trzeba czekać na otwarcie parku, w którym znajdzie się wiele miejsc służących do relaksacji. Kiedy w październiku 2013 roku Kraków zyskał tytuł Miasta Literatury UNESCO, narodził się projekt Kodów Miasta, w ramach którego przestrzeń miejska miała być ozdabiana ławeczkami pisarzy i poetów związanych z tym miastem. W 2014 roku na krakowskich Plantach pojawiły się pierwsze ławki, na których zamontowano tabliczki z nazwiskami m.in. noblistów, Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej. Po zeskanowaniu kodów QR można było się przenieść na stronę internetową, przeczytać informacje na ich temat, a także posłuchać fragmentów archiwalnych nagrań z ich udziałem.

    Wiemy jednak, że istnieje jeszcze jedna ławeczka, na której siedzi kot, pilnujący rękopisu wiersza, a jego autorka stoi obok w płaszczu i kapeluszu. Uroczystość odsłonięcia odbyła się przed dziesięciu laty, już po śmierci Wisławy Szymborskiej (zmarła 1 lutego 2012), na kórnickim Prowencie, obok domu, w którym przyszła na świat 2 lipca 1923 roku.

    Wtedy właśnie, w przededniu 90. rocznicy urodzin noblistki, Michał Rusinek, jej wieloletni sekretarz, zdradził, że Szymborska nigdy nie myślała o swojej ławeczce, „ale chciała, żeby powstał taki pomnik Kornela Filipowicza, żeby można się było dosiąść”.

    Fot. Renata Putzlacher

    W pewnym sensie jest to również pomnik jej długoletniego partnera życiowego, bo na ławeczce leży rękopis jednego z najbardziej znanych wierszy Szymborskiej. Tytuł tego wiersza można znaleźć na kartce, którą poetka ukryła za plecami: „Kot w pustym mieszkaniu”. Wiersz powstał po śmierci Kornela Filipowicza w 1990 roku i wiemy, że jego bohaterem, a właściwie bohaterką jest Mizia, ulubiona kotka zmarłego.

    Fot. Renata Putzlacher

    W tym zacisznym miejscu nad Jeziorem Kórnickim wszystko może się zdarzyć. Kiedy poszłam na spacer promenadą imienia Wisławy Szymborskiej, przy której znajduje się jej pomnik-ławeczka, nagle nad jeziorem pojawił się kot, towarzyszył mi przez jakiś czas, a potem zniknął w zaroślach. „Cokolwiek pomyślelibyśmy o tym świecie – jest on zadziwiający”. Zapamiętałam to zdanie z wykładu noblowskiego poetki, wygłoszonego w 1996 roku.

    *

    Urodziłam się na Ziemi Wielkopolskiej, co oczywiście nie jest żadną moją zasługą – ale tutaj pracował mój ojciec i jeszcze do niedawna żyli ludzie, którzy go pamiętali. Na tej ziemi odnajduję za każdym razem swoje pierwsze ujrzane w życiu krajobrazy. Tutaj było (i jeszcze jest, choć mniejsze) moje pierwsze jezioro, pierwszy las, pierwsza łąka i chmury.

    Tymi słowami Wisława Szymborska oddała hołd swoim rodzinnym stronom w maju 1995 roku, gdy nadano jej tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W rok później odebrała w Sztokholmie z rąk króla Szwecji literacką Nagrodę Nobla i reporterzy z całego świata starali się dociec, gdzie przyszła na świat polska laureatka. W notkach biograficznych pojawiały się bowiem sprzeczne informacje dotyczące miejsca jej urodzenia: Bnin, Kórnik, a nawet Prowent. No cóż, nazwa Prowent brzmi światowo, podczas gdy Kórnik niezbyt nobliwie (wcześniej pisano Kurnik). Okazało się jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana – Prowent to zespół zabudowań folwarcznych między Bninem i Kórnikiem należących kiedyś do zamku w Kórniku. Ojciec poetki, Wincenty Szymborski, był w 1923 roku zarządcą kórnickich dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego. Bnin później stał się częścią miasta Kórnik, ale rodzina Wisławy Szymborskiej wyjechała stąd wcześniej, gdy przyszła poetka miała 2 lata.

    Fot. Renata Putzlacher

    *

    Choć rodzinny Kórnik chciał uhonorować noblistkę, żadna instytucja ani ulica nie zyskały jej imienia. Wisława Szymborska symbolicznie więc wróciła do Kórnika dopiero w 2013 roku, a w setną rocznicę jej urodzin również w Krakowie zostanie otwarty Park Wisławy Szymborskiej. Michał Rusinek, prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej, tak przedstawił ten piękny projekt, cytując wiersze zmarłej w tym mieście poetki:

    Cieszę się, że nasze miasto nie wzniosło pomnika Wisławy Szymborskiej, ale że jej „pomnik” zasiało i posadziło. Upamiętniło ją w takiej formie, która – jestem przekonany – jej by najbardziej odpowiadała. W parku można przeżyć radość czytania, a może i pisania. Leżeć na trawie i podziwiać paradujące nad nami chmury. Rozmawiać z kamieniem lub wsłuchiwać się w milczenie roślin. Zakochać się od pierwszego wejrzenia, miłością najlepiej szczęśliwą. Przyglądać się cudom pierwszym lepszym. Rozważać możliwości. Zdumiewać się. Na wszelki wypadek powątpiewać, czy to, co ważne, ważniejsze jest od nieważnego. W niedzielę – dziękować swojemu sercu, że nie marudzi. Czytać listy umarłych. Dzielić się wrażeniami z teatru. Obmyślać świat – wydanie drugie. I pamiętać, że nic dwa razy się nie zdarza. I nie zdarzy.

    Rzeczywiście, park jest wspaniały, w upalne lipcowe dni szukali tam cienia krakowianie wszystkich generacji. Wsłuchiwałam się w ich rozmowy: „Pani wie, co tu było wcześniej?” – „Parking. Obrzydliwy.” – „Mamusiu, ten kot się uśmiecha?” – „Tak. To kot pani Szymborskiej.” Poetka pewnie też uśmiechała się w zaświatach, bo wprawdzie nie miała kota, ale na pewno była autorką kolażu, który widnieje na olbrzymim muralu, który można oglądać, siedząc na jednej z ławeczek albo na zielonej trawce. Wiele osób pozowało pod nim do zdjęć. Cały ogród jest wypełniony cytatami z wierszy poetki, zaprasza do gier i zabaw słownych, zachęca do czytania. 

    Piękne rzeczy dzieją się w Krakowie. Wierzę w to, że noblistce bardzo by ten pomysł, nie tyle obchodzenia stulecia jej urodzin, co uhonorowania jej w taki niezwykły, a jednocześnie naturalny sposób, bardzo przypadł do gustu. Kiedy słońce zaczęło powoli chować się za drzewami, znalazłam wśród kwiatów i krzewów tabliczkę z fragmentem wiersza „Urodziny”, który idealnie pasuje do tego, co tu wcześniej napisałam:

    Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?

    Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?

    Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:

    co dalsze, przeoczę, a resztę pomylę.       
    ______________________

    Źródła:

    https://culture.pl/pl/artykul/laweczka-szymborskiej-w-korniku

    https://kornik.travel/pl/obiekty/zwiedzanie/miejsce-narodzin-wislawy-szymborskiej

    https://www.krakow.pl/aktualnosci/272953,26,komunikat,otwarcie_parku_wislawy_szymborskiej.html

    Od stycznia br. artykuły brneńskiej polonistki Renaty Putzlacher Buchtowej, poświęcone polskiej noblistce, publikujemy w miesięczniku „Zwrot”.

    Tagi:

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      REKLAMA Walizki
      REKLAMA
      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego.