2 maja to Święto Polonii i Polaków za granicą. Teraz określenie „Polacy za granicą” nabiera w wypadku Zaolzia na znaczeniu. Dlatego zapytaliśmy w ankiecie:

    „Za czym pani, pan najbardziej tęskni, kiedy zamknięto granice?”

    Izabela Wałaska – organizatorka talk show Zaolzie Potrafi:

    Chociaż od lat mieszkam w Pradze, i granica z Polską stosunkowo daleko, to i tak jej zamknięcie spowodowało w moim życiu zmiany, albowiem 90 procent moich klientów, których uczę czeskiego, to Polacy mieszkający obecnie w Pradze. W czasie pandemii koronawirusa jednak sporo z nich wyjechało do Polski, żeby być z najbliższymi. Ze względu na obecną sytuację wielu z nich wrócić nie może, a dla niektórych powrót, to komplikacja. A więc teraz brakuje mi najbardziej ludzi, bezpośredniego kontaktu z nimi. Chociaż z większością z nich mogę prowadzić lekcje za pośrednictwem mediów społecznościowych, to już jednak nie to samo. Skype czy FB nigdy nie będzie w stanie zapewnić takiej bliskości i więzi z ludźmi, jaka powstaje i umacnia się tylko w trakcie spotkań twarzą w twarz.

    Albert Černý – wokalista Lake Malawi:

    Najbardziej tęsknię za podróżowaniem… Mam kolegów, producentów i ludzi z wydawnictwa w Warszawie i Katowicach, z którymi niestety nie mogę się spotykać, nagrywać piosenki i pracować tak, jak było zaplanowane. Dzwonimy do siebie przynajmniej przez Skype… Mam nadzieje, że granice do Polski, Słowacji, Niemiec i Austrii zostaną otwarte jak najszybciej…

    Helena Legowicz – prezes ZG PZKO:

    Jestem „uziemiona” po prawej stronie Olzy, brakuje mi więc codziennego kontaktu z moją Ojczyzną – Zaolziem. Mimo, że od 35 lat mieszkam w Cieszynie, całe moje życie zawodowe a przede wszystkim społeczne związane jest z Zaolziem. Cieszyn to rodzina i kilkoro przyjaciół, a lewy brzeg Olzy to imprezy, spotkania, biblioteka w Karwinie i w Czeskim Cieszynie, Scena Polska Teatru Cieszyńskiego, przyjaciele z klasy gimnazjalnej, Stowarzyszenie Przyjaciół Polskiej Książki  a w ostatnich dwu latach wizyty w Miejscowych Kołach PZKO całego regionu. No i oczywiście brak mi kufla dobrego piwa z pianką.

    Zenon Wirth – właściciel polskiej księgarni w Czeskim Cieszynie:

    Tęsknię do normalności. Do powrotu możliwości pracowania bez granicy z jakąkolwiek kontrolą. Przezywałem to przez 30 lat i wystarczy na cala resztę życia.

    Andrzej Bizoń – wiceprezydent Karwiny:

    Za kontaktami osobistymi z przyjaciółmi, kolegami, partnerami z branży, za swobodnym poruszaniem się – pieszo czy na rowerze po okolicy, za uczestniczeniem w akcjach kulturalnych i sportowych.

    Renata Putzlacher - fot. Wieslaw PrzeczekRenata Putzlacher – poetka, tłumaczka

    Cieszyłam się na kwiecień-plecień, przeplatany polsko-czeskimi spotkaniami w Brnie (gościem tradycyjnych Dni Kultury Polskiej miał być Jacek Cygan, którego wiersze tłumaczyłyśmy z córką na język czeski) i Trzyńcu (festiwal ČteFesT, gdzie jednym z tematów była recepcja twórczości Olgi Tokarczuk w RC). Imprezą, za którą tęsknię najbardziej, jest jednak Polsko-Czeska Wiosna Literatury, na którą zaproszono mnie po raz trzeci do Warszawy. Tym razem miałam prowadzić rozmowę z Moniką Sznajderman, polską pisarką i redaktor naczelną Wydawnictwa Czarne. Motto festiwalu brzmiało: „Polacy i Czesi – (nie) nasz koniec świata?” i mam wrażenie, że zamknięcie granicy z Polską jest nie tylko dla uczestników polsko-czeskich spotkań końcem naszego swojskiego świata bez granic, do którego już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Słowo „koniec” brzmi może zbyt pesymistycznie, wiemy przecież, że granice będą otwarte, ale jednak epidemia koronawirusa wniosła w naszą konsumpcyjną rzeczywistość nowy element niepewności. 

    Najdobitniej odczuwamy to w Cieszynie, w którym można było oddychać pełną piersią, gdy miał dwa „płuca” – część historyczną i dawne przedmieście. Jego symbolem był kiedyś tramwaj, który musiał zniknąć z miasta, gdy przed stu laty granica podzieliła je na dwie części, polską i czeską. „Doczekać roku dwudziestego – roku szlabanów, /stracić głowę i nie rozumieć już niczego”, pisałam przed laty w moim wierszu „Divertimento cieszyńskie”. Cóż, historia się powtarza i mój nowy wiersz „Gra-nic-a” ma też niezbyt optymistyczne zakończenie: „Granica to taka gra / niby nic / a / znaczy wiele”. Zazwyczaj doceniamy, gdy tracimy… Mam nadzieję, że gdy wrócimy do normalności – a chodzi nie tylko o „wirusa-celebrytę”, o którym mówią teraz wszyscy – będzie nam się lepiej oddychało.

    Do tej refleksji dołączam stuletnią pocztówkę z naszych rodzinnych zbiorów – kupiliśmy ją z mężem w 1997 roku w Brnie, dokąd przenieśliśmy się wówczas na dłuższy czas. Ktoś wysłał ją pod koniec 1920 roku z „nowego miasta” Czeski Cieszyn do Brna, zaznaczył na niej granicę obu państw i napisał na odwrocie: „Kontrole na moście i w tramwaju”. Tramwaj zniknął z krajobrazu obu Cieszynów parę miesięcy później właśnie z tego powodu. Co zniknie w tym roku? Co po nas zostanie? Przydałaby się jakaś aktualna pocztówka, swoiste memento, może pojawi się w kolejnym wydaniu „Tramwaju Cieszyńskiego” (RP) albo „Zwrotu” (RC)? Bo czy nasze aktualne „selfie” znad Olzy, która znów jest rzeką graniczną, publikowane w mediach społecznościowych, przetrwają 100 lat? 

    Karol Cieślar – architekt:

    Za wolnością! By władze w Pradze czy Warszawie pod płaszczykiem epidemii znowu po 100 latach nie dzieliły naszej Małej  Ojczyzny, naszego Śląska  Cieszyńskiego! Na razie to egoizmy narodowe niszczą naszą gospodarkę, kulturę, dzielą nasze rodziny, przyjaźnie i z trudem budowaną przez ostatnich 30 lat tożsamość regionu.

    Władysław Michał Żagan – historyk, pracownik Zamku Cieszyn, pasjonat promujący historię Śląska Cieszyńskiego jako regionu ponad obecnymi granicami

    Za rodziną, znajomymi, przyjaciółmi, normalnym życiem po obu brzegach Olzy. Ja pracuję zdalnie, u mnie na szczęście się tak da. Ale to, co rozgrywa się u innych, nawet znajomych, to prawdziwe dramaty.

    Janka Gryc – archeolog pracująca w Archeoparku w Kocobędzu, dotychczas na weekendy jeździła do męża do Krakowa:

    Za własnym mężem … a poza tym za botwinką, bo właśnie się zaczyna, za Wisłą pod Wawelem i za panią na Starym Kleparzu, która zawsze mówi do mnie „kochaniutka” … tego to raczej w Czechach nie znajdziesz.

    Maria Sztwiertnia – prezes MK PZKO Lutynia Dolna:

    Brakuje mi spotkań z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Chociaż mam z nimi częsty kontakt telefoniczny, internetowy, to jednak nic nie zastąpi rozmowy twarzą w twarz.
    W związku z pandemią koronawirusa musieliśmy (Miejscowe Koło PZKO w Lutyni Dolnej – przyp. red.) zrezygnować z planowanego na 24 maja Koncertu Papieskiego w naszym kościele parafialnym. Udział w nim potwierdziły zaprzyjaźnione zespoły śpiewacze nasze i z polskich gmin Gorzyce i Łaziska. Koncert Papieski miał być wyrazem czci, szacunku, wdzięczności i duchowego złączenia się ze św. Janem Pawłem II z okazji 100-lecia jego urodzin. Spotkania śpiewaków nie będzie, chóry nie śpiewają.

    Aleksandra Opioł – działaczka MK PZKO Stonawa:

    Za lekcjami włoskiego w Cieszynie.

    Beata Grzebień – wiceprezes MK PZKO Bogumin-Skrzeczoń:

    Dla mnie Polska jest zawsze ojczyzną, wspomnieniem dzieciństwa i młodości, a obecnie to ogromna tęsknota za najbliższymi, za rodziną i znajomymi. Do tej pory przynajmniej raz w tygodniu odwiedzałam mamę, dom rodzinny, a teraz tylko rozmowy telefoniczne pozostały, smutne. 

    Tadeusz Toman – przewodniczący Klubu Propozycji MK PZKO Piotrowice koło Karwiny, prezes Stowarzyszenia Elektrotechników Polskich w RC:

    Oczywiście najbardziej tęsknię na otwarciem granic na dotychczasowych zasadach uchwalonych w Schengen, za możliwością przechadzki do Cieszyna, Zebrzydowic, Godowa, …zakupu gazety, książki, odwiedzenia Książnicy Cieszyńskiej…

    Czesław Kraina – pasjonat regionu promujący jego historię

    Przede wszystkim za kulturą, za spotkaniami ze znajomymi, za pizzą, piwem, restauracjami, spacerami czy wycieczkami rowerowymi. Nie mogę fotografować np. budynku dawnej drukarni obok Ciebie, a robią tam przeróbkę dość gruntowną. Brakuje mi takich wieczornych półtora godzinnych wycieczek rowerowych do III jazu. Generalnie relaksu, który mi się kojarzy z Przedolziem, bo Zaolzie to tylko praca i stres, a Przedolzie to frajda, wolność itp. I brakuje mi kiszonych ogórków, których w Czechach nie kupię.

    Otmar Kantor – muzyk kapeli Bukóń, rzeźbiarz:

    Za góralskim duchem, ukrytym w Trójwsi i całym łuku karpackim. Za spotkaniami gajdoszy i redykami.

    Kuba Moliński:

    Za Wolnością w samym tego słowa znaczeniu, Córką, klimatem Cieszyna. I za znajomymi.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      REKLAMA Walizki
      REKLAMA
      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023-2024.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego.