Beata Tyrna
E-mail: indi@zwrot.cz
KARPĘTNA / Uroczystość z okazji 100-lecia urodzin profesora Stanisława Hadyny zorganizowali w sobotę, 14 września działacze MK PZKO Karpętna.
Obchody setnej rocznicy urodzin tego znamienitego muzykologa i kompozytora, założyciela i wieloletniego kierownika artystycznego Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk rozpoczęły się pod domem, w którym 100 lat temu przyszedł na świat. Złożono kwiaty pod zamontowaną na budynku tablicą upamiętniającą profesora, a dzieci z chóru Crescendo z PSP im. Hadyny w Bystrzycy pod batutą Danuty Cymerys odśpiewały „Ojcowski dom” i kilka innych pieśni.
Obecny na uroczystości wiceprezydent Trzyńca Radim Kozlovský wyraził radość, że pamięć o wybitnym rodaku jest w Karpętnej kultywowana, a szczególnie cieszy go obecność tylu młodych ludzi. – Bo musimy myśleć i pamiętać o swoich rodakach, którzy coś osiągnęli i dali nam korzenie, z których wyrastamy – mówił.
Wagę pielęgnowania własnych korzeni podkreślał też w swoim przemówieniu prof. Daniel Kadłubiec. – Będziemy tak długo silni, jak długo będziemy mieć korzenie – podsumował opowiadaną przez siebie grecką przypowieść o Anteuszu, którego pokonano dopiero, gdy oderwano go od ziemi.
Kadłubiec opowiedział także historię rodziny Hadyny. I podkreślił, że pomysł, by śląskie pieśniczki kazać zaśpiewać stuosobowemu chórowi, zrodził się w głowie małego Hadyny właśnie tu, na podwórzu tego domu. Domu, którego obecna właścicielka Jarmila Součková bardzo przychylnie patrzy na kultywowanie pamięci o mieszkającym tu wybitnym człowieku, za co miejscowi działacze są jej bardzo wdzięczni.
Wdzięczność za zaproszenie do rodzinnego domu profesora Hadyny wyraził także przedstawiciel ZPiT Śląsk Michał Mazur.
– To, co profesor wyniósł tutaj z tych wzgórz karpęckich, rozchodzi się w tej chwili po całym świecie – stwierdził, wspominając o zbliżających się koncertach zespołu w Chinach czy Stanach Zjednoczonych.
Po uroczystościach pod rodzinnym domem profesora Hadyny wszyscy przenieśli się do karpęckiego parku na festynową zabawę na ludową nutę. Zagrała kapela Bezmiana, która już wcześniej uczestniczyła w uroczystościach pod domem Hadyny, a po nich, przy dźwiękach ludowej muzyki, poprowadziła korowód uczestników imprezy do parku.
Wystąpił też zespół Bystrzyca. – Szczególne podziękowania należą się siódmoklasistom z Bystrzycy, którzy dziś wieczorem wyjeżdżają na zieloną szkołę nad morze, a jednak wystąpili tutaj teraz – mówiła prezes MK PZKO Karpętna Anna Zmełty.
Oprócz duchowej uczty folklorystycznej organizatorzy zadbali także, by nikt nie wyszedł z karpęckiego parku głodny. A i ci, którzy chcieli odegrać mini scenkę do śpiewanej powszechnie w regionie piosenki „na Karpentnyj zdechnył kuń”, też mieli taką możliwość. Różnorakie trunki bowiem oferowano w dwóch bufetach.
Ponadto dzieci ochoczo korzystały z placu zabaw czy przejażdżek konnych. A na koniec wszystkie generacje z radością pląsały przy serwowanej przez DJ-a polskiej muzyce.
Wstęp na festyn był wolny. Ci, którzy zdecydowali się wesprzeć finansowo karpęckie Koło PZKO, wrzucając coś do ustawionej przy wejściu skarbonki, w podzięce otrzymywali filcowy kwiatek z naszytą nań ceramiczną nutką. Bo przecież muzyka była motywem przewodnim całej imprezy.
(indi)
Tagi: MK PZKO Karpętna, Stanisław Hasdyna, ZPiT Śląsk
Komentarze