Książę z Maisons-Laffitte, redaktor, twórca „Kultury”, polityk, wydawca, który wymykał się jednoznacznym ocenom. Jerzy Giedroyc sam o sobie mawiał, że ma umiejętność otaczania się ludźmi inteligentniejszymi od niego i lubi być szarą eminencją. Senat postanowił, że Giedroyc będzie jednym z patronów 2026 r.

    „Giedroyc nie jest człowiekiem łatwym. Doznałem tego, nieraz w sposób dotkliwy, na własnej skórze w latach, kiedy byłem dyrektorem Rozgłośni Polskiej RWE. Ale ludzie łatwi nie przechodzą do historii. Gdyby nie było tego niełatwego człowieka emigracja zamieniłaby się w zastałą sadzawkę bez dopływu świeżych prądów i bez żadnego ruchu. Giedroyc szuka i wywołuje kontrowersje, które zdobywają »Kulturze« zarówno czytelników, jak i wrogów. Z upodobaniem gorszy ludzi, wsadza kij w mrowisko, atakuje i dokonuje zamachów na autorytety( …). Metodą szoków od czterdziestu lat utrzymuje pismo w centrum uwagi” – napisał Jan Nowak-Jeziorański („O »Kulturze«. Wspomnienia i opinie”, 1987 r.).

    Giedroyc wie, co jest ważne i o czym należy pisać

    Zofia Hertz, współtwórczyni Instytutu Literackiego i najbliższa współpracownica Jerzego Giedroycia, mówiła w 1994 r., że Giedroyc „przede wszystkim ma »nosa«, czuje, co jest ważne i o czym należy pisać”. „Umiał zawsze przyciągać prawdziwe talenty, a jeśli chodzi o linię pisma, nie kierował się nigdy prywatnymi sympatiami. Jeżeli ktoś napisał dobry, uczciwy artykuł, drukował go nie interesując się, w jakich układach towarzyskich znajdował się autor. Ale nie znosił i nie znosi braku lojalności, nieuczciwości. Nie bał się nigdy ryzyka ani wrogów. »Kultura« to oczywiście pismo Jerzego. Żadnego zespołu redakcyjnego nigdy nie było” – podkreśliła w rozmowie z Izabellą Chruślińską Hertz.

    Kisielewski o Giedroyciu

    „Znam ponad 50 lat, u niego zacząłem pisać w »Buncie Młodych«, potem w »Polityce«. U niego wydałem szereg książek. Książę podobno. Urodzony chyba w Moskwie, a gimnazjum kończył w Mińsku. Ciągle tylko myśli o Wschodzie, o wolnej Ukrainie, o rozbiciu Rosji i to są jego idee. Wspaniały człowiek, szalonej pracowitości, który właściwie wolałby być politykiem niż redaktorem i dyrektorem wydawnictwa, ale mu się to nie złożyło. Ja całe życie z nim się właściwie kłócę, ale mu wszystko zawdzięczam” – napisał Stefan Kisielewski w swoim „Abecadle” w 1990 r.

    „Jest urodzony w 1906 – w tej chwili ile ma lat? Dużo. No, ale pracuje ciągle jak koń. Powiedział, że po jego śmierci »Kultura« już nie powinna wychodzić, a książki to inna sprawa” – dodał. „»Kultura« bez niego nie mogłaby wychodzić, bo on tam wynalazł jakichś starych Litwinów, Ukraińców, którzy pisują. Tego nikt z młodych nie będzie kontynuował. Nie potrafią” – podsumował Kisiel.

    Dzieje rodziny Jerzego Giedroycia

    Giedroyciowie byli starym litewskim rodem, niektóre gałęzie rodziny używały tytułu książęcego. Choć w historii zajmowali rozmaite urzędy ziemskie, byli dworzanami, generałami, biskupami, wojewodami, nie zdobyli jednak latyfundiów i nie zajęli na trwałe miejsca wśród rodzin magnackich. „Dzieje rodziny Jerzego Giedroycia w XX w. mogą ilustrować przemianę ubożejącego ziemiaństwa w inteligencję, zamieniającego tytuły własności folwarków na dyplomy uniwersyteckie – czytamy w książce „Giedroyc i »Kultura«” Andrzeja Stanisława Kowalczyka (1999 r.).

    Jerzy Giedroyc urodził się 27 lipca 1906 r. w Mińsku Litewskim jako pierwszy z trzech synów Ignacego i Franciszki ze Starzyckich Giedroyciów.

    „Gdybym miał zwięźle scharakteryzować klimat domu moich rodziców, jako jego cechę szczególnie uderzającą wymieniłbym przede wszystkim wielką tolerancję. W domu było dużo książek – dwie wielkie szafy – głównie polskich, ale również francuskich i rosyjskich. Bardzo wcześnie zacząłem czytać, co przyszło mi bez trudu, tak że nawet nie pamiętam, kiedy i w jakich okolicznościach do tego doszło, a że jako dziecko byłem często chory, dużo leżałem w łóżku w pokoju bibliotecznym. Zbiór książek moich rodziców był zapewne przypadkowy, bardzo kresowy. Ale obok encyklopedii i wydawnictw patriotycznych – różnych druczków, takich jak np. »Jeszcze Polska nie zginęła« z zabawnymi rysunkami – była tam również literatura nowoczesna i sporo książek historycznych, które wywarły na mnie wielki wpływ” – wspominał Giedroyc w „Autobiografii na cztery ręce”.

    Lata gimnazjalne

    Lata gimnazjalne Jerzego przypadły na wojnę światową i rewolucję, Mińsk znalazł się w strefie przyfrontowej. Edukację Giedroyc rozpoczął w Moskwie w 1917 r., gdzie został wysłany przez rodziców, aby był jak najdalej od linii zbliżającego się frontu rosyjsko-niemieckiego I wojny światowej. „Zrządzenie losu pozwoliło uczniowi moskiewskiego gimnazjum oglądać na własne oczy zrewolucjonizowaną Rosję. Zachował w pamięci obrazy chaosu i entuzjazmu. Był więc Giedroyc przy narodzinach systemu, z którym miał stoczyć swą największą walkę” – napisał Kowalczyk w książce „Giedroyc i »Kultura«”.

    Teresie Torańskiej opowiadał po latach dramatyczną przygodę: „W Petersburgu, czyli Leningradzie, szedłem do swoich krewnych, którzy wyjechali zresztą na Kaukaz. (…) Pamiętam jak dzisiaj: była jakaś strzelanina, już nie pamiętam, na jakim placu, i upadłem za jakąś latarnią na coś, co okazało się trupem, niesłychanie krwawiącym — to było dla mnie duże przeżycie”.

    „Wszystko to było atrakcyjne dla dziecka, broń na ulicach — ja kolekcjonowałem sobie jakieś bagnety — narkotyzowałem się prochem. Bardzo lubiłem rozkręcać gilzy od karabinów i wąchałem proch, bo on miał zapach karmelków, które bardzo wtedy lubiłem, a których nie było” — opowiadał z kolei Mirosławowi A. Supruniukowi (1993 r.) „Mogłem prawie godzinami siedzieć nad tym prochem i go wąchać” – podkreślił.

    Fascynacja Piłsudskim

    Z Piotrogrodu wrócił do Mińska, gdzie po raz pierwszy usłyszał o Józefie Piłsudskim. Tak rozpoczęła się jego wielka fascynacja postacią Marszałka. W 1919 r. Giedroyciowie opuścili Mińsk i osiedli w Warszawie. Warszawa w roku 1919 zrobiła na Giedroyciu wrażenie „miasta nudnego i biednego”. Jesienią rozpoczął naukę w gimnazjum Towarzystwa Szkoły Maurycego Hrabiego Zamoyskiego przy Smolnej 30. „Giedroyc uczył się w gimnazjum imienia Jana Zamoyskiego. Wspominając te lata, podkreśla, że wśród synów z zamożnych rodzin mieszczańskich czuł się obco. Nie tylko dlatego, że w porównaniu z nimi był skromnie sytuowany, lecz przede wszystkim z powodu różnic politycznych. Jego koledzy byli w większości zwolennikami Narodowej Demokracji, on był piłsudczykiem” – czytamy w „Giedroyc i »Kultura«”.

    Zawsze miał kłopoty z przedmiotami ścisłymi. Groziła mu poprawka z matematyki i zoologii, ale „uratowali” go bolszewicy. Z końcem lipca prosowiecki Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski usadowił się w Białymstoku a Armia Czerwona Tuchaczewskiego ruszyła na Warszawę. 14-letni Giedroyc wraz z kolegami z ósmej klasy gimnazjum Zamoyskiego stawili się w punkcie werbunkowym. Został telegrafistą w dowództwie okręgu generalnego na Placu Bankowym. „Odbierałem rozmaite szyfry, telefony etc. — opisywał w »Autobiografii…« — Był to epizod pasjonujący”. Kiedy we wrześniu dla Giedroyca skończyła się wojna, a zaczął rok szkolny, egzaminy poprawkowe okazały się tylko formalnością. Nie tylko dlatego, że — jak sam wspominał — „wrócił jako bohater”, ale ogólna atmosfera wykluczała, by z powodu nieznajomości funkcji geometrycznych uczniowi w mundurze czynili przykrości — również umundurowani — nauczyciele.

    Studia na Uniwersytecie Warszawskim

    W 1924 r. absolwent stołecznego Liceum im. Zamoyskiego, podjął na Uniwersytecie Warszawskim studia prawnicze i od razu wstąpił do korporacji studenckiej „Patria”, której założycielem był Janusz Rabski, pełniący już wówczas funkcje prezesa Młodzieży Wszechpolskiej. „Patria” była korporacją grupującą studentów o poglądach narodowych, krytycznie odnoszących się do działalności Piłsudskiego. Zamach majowy, 12 maja 1926 r., wspominał jako dramatyczny konflikt: „Byłem wprawdzie piłsudczykiem, ale zarazem miałem bardzo mocne poczucie legalizmu. Pierwszego dnia wydarzeń wraz z kilkoma kolegami poszedłem do Belwederu. Wchodziło się tam jak do młyna. Dano mi jakiś karabin i kazano stać na warcie od strony Łazienek. A Stanisław Grabski (minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego) chodził od jednego z nas do drugiego i powtarzał: »Przecież to jest bez sensu, my nie możemy się tu utrzymać«. Zrobił na mnie takie wrażenie, że nazajutrz wróciłem do domu. Wyleczyło mnie to zupełnie z parlamentaryzmu, pogłębiło nastawienie propiłsudczykowskie i przekonanie o konieczności rządów autorytarnych” („Autobiografia na cztery ręce”).

    Tymczasem „Patria” stopniowo radykalizowała się i to w zupełnie przeciwnym niż Giedroyc kierunku, wydając w końcu swoim członkom zakaz przynależenia do jakichkolwiek organizacji prosanacyjnych. Giedroyc, który od 1928 r. należał do organizacji Myśl Mocarstwowa, został z „Patrii” wydalony. Myśl Mocarstwowa zrzeszała młodych konserwatystów i popierała sanację. Członkowie tego ugrupowania dążyli do przekształcenia Polski w europejskie mocarstwo, a w programie było odrzucenie „zgniłego parlamentaryzmu”, wprowadzenie silnej, autorytarnej władzy wykonawczej, zabieganie o kolonie zamorskie dla Polski, a także „rozprucie Związku Sowieckiego wzdłuż szwów narodowościowych” i skupienie narodów słowiańskich wokół Polski. Giedroyc działał w ruchu konserwatywnym i przez wielu był uważany za jego nadzieję.

    „Giedroyc na ostatnim roku prawa zaczął uczęszczać na seminarium profesora Korduby o historii Ukrainy, gdzie był jedynym Polakiem. Zawdzięcza tym studiom nie tylko wiedzę o dziejach i kulturze Ukrainy, będącą solidną podstawą jego ukrainofilizmu, lecz również liczne znajomości wśród późniejszych działaczy ukraińskich” – zwrócił uwagę Kowalczyk.

    Chętnie bywał także w środowisku emigrantów rosyjskich mieszkających wówczas w Warszawie. „Spotykał się z Dymitrem Fiłosofowem – eseistą, krytykiem, redaktorem pism rosyjskich – u którego po raz pierwszy spotkał Józefa Czapskiego. Giedroyc znał język i literaturę rosyjską, interesował się Wschodem Europy, dobrze się czuł wśród Rosjan. Lubił bale emigracji rosyjskiej. Na jednym z nich poznał Tatianę Szwecow, z którą ożenił się w roku 1931. Małżeństwo przetrwało tylko kilka lat” – czytamy w książce „Giedroyc i »Kultura«”.

    Sam zainteresowany tak relacjonował ten związek: „Oboje byliśmy bardzo młodzi i zupełnie niedoświadczeni, a w dodatku ja byłem stale pochłonięty pracą, tak że już przed wojną było w toku postępowanie rozwodowe, zresztą przy zachowaniu dobrych stosunków”.

    Od 1931 r. Giedroyc redagował pismo „Dzień Akademicki”, dodatek do ukazującego się w stolicy konserwatywnego „Dnia Polskiego”. „Dzień Akademicki” został wkrótce przemianowany na „Bunt Młodych”, a pismo z dwukolumnowego dodatku stało się samodzielnym dwutygodnikiem stopniowo sterując w stronę poparcia dla sanacji, choć broniąc wartości konserwatywnych. Stałym obiektem ataków „Buntu…” były „Wiadomości Literackie” które publicysta Adolf Bocheński określał jako organ „agitacji żydowskiej i liberalnej”. Giedroyc w tym okresie popierał utworzenie obozu w Berezie Kartuskiej i wytoczone przywódcom opozycji procesy brzeskie.

    Po wybuchu II wojny światowej przedostał się do Rumunii, był kierownikiem wydziału polskiego przy poselstwie chilijskim w Bukareszcie. W marcu 1941 r. zgłosił się do służby wojskowej i wyjechał do Palestyny, walczył w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Karpackich, uczestniczył w kampanii libijskiej i walkach w Tobruku.

    Pierwszy numer „Kultury”

    W marcu 1946 r. wraz z Józefem Czapskim, Gustawem Herlingiem-Grudzińskim oraz Zofią i Zygmuntem Hertzami założył w Rzymie Instytut Literacki. W lipcu 1947 r. opublikowali pierwszy numer „Kultury”, wówczas kwartalnika. W październiku tego samego roku Instytut Literacki przeniósł swoją siedzibę pod Paryż, do Maisons-Laffitte. W okresie PRL ośrodek pełnił funkcję nieoficjalnej ambasady niepodległej Polski. Z „Kulturą” współpracowali wybitni polscy publicyści i pisarze emigracyjni, m.in. Józef Czapski, Jerzy Stempowski, Konstanty Jeleński, Juliusz Mieroszewski, Czesław Miłosz, Witold Gombrowicz, Gustaw Herling-Grudziński.

    „Szereg czytelników prosi nas o podanie składu osobowego Kultury. Do Zespołu należą: Redaktor Jerzy Giedroyc; Redaktor Giedroyc Jerzy; Jerzy Giedroyc; Redaktor; Giedroyc; Jerzy oraz inni członkowie Zespołu Kultury” – brzmiało wyjaśnienie w jednym z numerów pisma z 1955 r. Zdanie to idealnie jednak oddaje ducha zjawiska, jakim była „Kultura”.

    Giedroyc już w 1949 r. wysunął koncepcję ułożenia sobie przez Polskę dobrych stosunków z bezpośrednimi sąsiadami na Wschodzie, bez roszczeń terytorialnych i bez prób – w razie zmiany sytuacji – dogadania się z Kremlem ponad głowami Litwinów, Ukraińców i Białorusinów.

    „Program ULB”

    „Środowisko »Kultury« słusznie kojarzone jest z »programem ULB« (Ukraina, Litwa, Białoruś) zdefiniowanym przez Juliusza Mieroszewskiego. Polegał on na uznaniu podmiotowości, a w przyszłości i suwerenności tych trzech państw, spadkobierców I Rzeczypospolitej, z jednoczesnym budowaniem na tej płaszczyźnie »szczególnych więzów« łączących Warszawę, Wilno, Mińsk i Kijów. Nieraz mówimy o Giedroyciu jako o spadkobiercy idei prometejskiej, czyli tej bardzo zgrabnej, ale i nieco dywersyjnej koncepcji politycznej kręgu Piłsudskiego, w myśl której wspieranie aktywności narodów zniewolonych przez Moskwę mogłoby doprowadzić do osłabienia, a ostatecznie dezintegracji Związku Sowieckiego” – powiedział PAP w 2024 r. historyk i publicysta Wojciech Stanisławski.

    „Tyle że w przypadku Giedroycia jego życzliwość dla wszelkich ruchów, które miały na celu utrzymanie bądź rozszerzanie autonomii zniewolonych narodów, niekoniecznie prowadziła do jego antyrosyjskości. Jerzy Giedroyc był wychowany w kulturze rosyjskiej i był w niej głęboko zakorzeniony, szczególnie w kulturze tzw. srebrnego wieku, a więc schyłku imperium rosyjskiego. Zaryzykowałbym więc tezę, że o ile politycznie bliska mu była idea odrodzenia narodowego Białorusi czy Ukrainy, o tyle na poziomie emocjonalnym bliższa była mu kultura rosyjska: ją znał lepiej, język rosyjski znał doskonale” – przypomniał. „I na tym tle Giedroyc próbował znaleźć wspólny język z Rosjanami. Oczywiście z tymi, którzy gotowi byli rozmawiać z Polską i innymi spadkobiercami tradycji I Rzeczypospolitej takimi jak Ukraina” – dodał Stanisławski.

    „Książę niezłomny” zasłynął także z dystansu, jaki wytwarzał między sobą a otoczeniem; nawet z bliskimi sobie ludźmi na „ty” przechodził po latach znajomości. Na framudze drzwi jego gabinetu w Maisons-Laffitte wisiała płytka, którą włoski rzemieślnik wykonał na zamówienie redaktora, a przywiózł Gustaw Herling-Grudziński. Napis głosił: „Cave hominem”, czyli „Strzeż się ludzi”. Przez te drzwi przeszła jednak cała armia ludzi.

    Polska niepodległa niosła rozczarowania

    Po 1989 r. Polska niepodległa niosła mu rozczarowania. Do kraju nie przyjechał. „Nie uległ również euforii obrad okrągłego stołu i wyborów 1989 r. Uważał, że opozycja nie przygotowała się do przejęcia władzy, nie wyszkoliła ludzi ani nie opracowała programów działania. Kierując się krótkowzroczną taktyką, zaniechano tych prac, choć nie brakowało na nie pieniędzy. Redaktor zarzucał rządowi premiera Mazowieckiego, że od początku utracił kontakt ze społeczeństwem i nie potrafił mu wytłumaczyć sensu reform i wyrzeczeń” – ocenił Kowalczyk w książce „Giedroyc i »Kultura«”.

    Magdalena Grochowska w książce „Jerzy Giedroyc. Do Polski ze snu” (2009 r.) napisała, że „w linii »Kultury«, w korespondencji, w wywiadach, w całym swym długim życiu Giedroyc będzie wielokrotnie i z mocą podkreślał, że dla Polski – równie groźna jak sowietyzm – jest mentalność endecka”. „W jednej z nieustannych kłótni, jakie wiódł z nim Stefan Kisielewski, Giedroyc stwierdził, że do Polski – nawet wolnej – nigdy nie wróci, bo jeśli będzie wolna, to będzie endecka” – czytamy.

    Zmarł na zawał serca w nocy z 14 na 15 września 2000 r. Miał 94 lata. Został pochowany na cmentarzu w Le Mesnil-le-Roi. Zgodnie z jego wolą „Kultura” przestała się ukazywać.

    „To, co najbardziej w nim uderzało, to odwaga w przeciwstawianiu się obiegowym opiniom i polskim stereotypom” – powiedział po śmierci Giedroycia filozof Leszek Kołakowski.

    Senat postanowił, że rok 2026 będzie Rokiem Jerzego Giedroycia. (PAP)

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      [embedyt]https://www.youtube.com/embed?listType=playlist&list=UU4ZpGtOu3BljB-JQzl5W_IQ&layout=gallery[/embedyt]
      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego