indi
E-mail: indi@zwrot.cz
CZESKI CIESZYN / Tradycyjnie, w przedświątecznej atmosferze, spotkali się działacze Sekcji Ludoznawczej PZKO. Wilijówkę zorganizowali w środę 17 grudnia w jednym z czeskocieszyńskich lokali.
Oprócz towarzyskiego spotkania w miłej atmosferze jak na ludoznawców przystało, nie obyło się bez rozmów na tematy około etnograficzne. Uczestnicy spotkania dyskutowali między innymi nad tym, jak współcześnie elementy tradycyjnego roku obrzędowego wykorzystywane są w przestrzeni publicznej, często w zupełnym oderwaniu od jego pierwotnego kontekstu.
Dywagowali, czy na przykład kolędowanie w adwencie, co w tradycyjnej kulturze byłoby nie do pomyślenia, jest dziś jedynie marketingowym wykorzystaniem elementów tradycji, czy może jednak jakąś formą jej zachowania.
Etnograficzna dyskusja o nowych zjawiskach
Wojciech Grajewski przytoczył niedawną rozmowę, jaką jego żona odbyła z Parkiem Etnograficznym w Chorzowie. Wyraziła w niej rozczarowanie faktem, że instytucja powołana do ochrony i kultywowania tradycji dopuszcza się chaosu w ich prezentowaniu, organizując wydarzenia ukazujące elementy dawnego roku obrzędowego w oderwaniu od jego naturalnego rytmu, a więc w momentach nieadekwatnych do pierwotnego kalendarza obrzędowego.
Etnograf Grzegorz Studnicki, związany z Uniwersytetem Śląskim i Muzeum Śląska Cieszyńskiego, od dawna bada nowe, współczesne tradycje. Skupia się na zmieniających się formach przeżywania świąt, rytuałów i tożsamości w dzisiejszym świecie, łącząc perspektywę historyczną z obserwacją współczesnych zjawisk kulturowych.
Rok obrzędowy się zmienia
— Czy nam się to podoba, czy nie, współczesny rok obrzędowy zaczyna żyć swoim własnym życiem. Dostosowuje się na przykład do wymogów, które się pojawiają, takich jak organizacja roku szkolnego czy wymogi komercyjne. To generuje nowe zjawiska. Pojawiają się na przykład koncerty kolędowe w szkołach, które odbywają się wcześniej, w okresie adwentowym – zauważył.
Pojawiają się także nowe zachowania, takie jak uroczyste zapalanie choinki w miejscach publicznych, na rynkach. Pojawiają się jarmarki w przestrzeni miejskiej. Jest więc dużo nowych zjawisk, które z jednej strony nawiązują do tego, co tradycyjne, ale jednak funkcjonują w innym kontekście i nabierają nowego znaczenia.
Halloween na naszym terenie
Podobnie jest z Halloween, które od kilkunastu dekad funkcjonuje i generuje nowe formy: przystrojone restauracje, puby, w których ludzie się bawią i przebierają. – To także warto badać. Tak samo jak wielkie imprezy organizowane na koniec wakacji w miastach, szczególnie tutaj na pograniczu, wzdłuż południowej granicy, takie jak pożegnania lata, które najczęściej odbywają się w ostatni sierpniowy weekend, ze sztucznymi ogniami. Takie wydarzenia można spotkać w różnych częściach pogranicza polsko-czeskiego, od nas aż praktycznie po Niemcy – dodał etnograf.
Halloween bywa bardzo krytykowane jako małpowanie nie naszych tradycji. – Nie wiem, czy warto wrzucać to wszystko do jednego worka. Tych procesów jednak nic nie zatrzyma. Tak jak w nową obrzędowość wpisał się już 14 lutego, czyli Walentynki. Są to współczesne naleciałości kultury masowej, które znajdują odzwierciedlenie w funkcjonowaniu społeczności regionu – wyjaśnia Studnicki i dodaje, że często chce się nad tym pochylić i zbadać, dlaczego tak się dzieje, po co i jaką to pełni funkcję.
– Tak jak w przypadku Mikołajów, które dawniej były grupą kolędniczą chodzącą w adwencie, a coraz częściej przyjmują charakter bardziej ludyczny niż magiczno-religijny. Zmienia się ich skład, pojawiają się w nich dziewczęta, podczas gdy dawniej była to raczej sfera męska, chłopięca. Te zmiany zachodzą — dodaje etnograf.
Wymieniano się także informacjami takimi jak m.in. fakt, że w Górkach Wielkich powstała w dawnym dworze Kossaków nowa instytucja kultury.



