indi
E-mail: indi@zwrot.cz
WISŁA / To była jedyna w swoim rodzaju okazja, by zwiedzić bardzo nietypową galerię – czyli część zbiornika wodnego znajdującą się ponad dwadzieścia metrów pod dnem. Taką możliwość mieli uczestnicy Wiślańskiej Nocy Muzeów, dla których udostępniona została infrastruktura zbiornika wodnego w Wiśle Czarnem.
Galeria otwarta po raz trzeci w ciągu 60 lat
– Będziemy mieli nad głowami słup wody wysoki na mniej więcej 20 metrów. Korytarz, w którym się znajdujemy, nazywa się galerią lub sztolnią – ze względu na podobieństwo do obiektów górniczych – wyjaśniała Linda Hofman, rzeczniczka prasowa Wód Polskich w Gliwicach. To insytutcja, która odpowiedzialna jest za infrastrukturę zbiornika w Wiśle Czarnem.
Owa galeria została udostępniona zwiedzającym zaledwie po raz trzeci w ciągu ostatnich 60 lat. Zwiedzającym towarzyszyli pracownicy Wód Polskich, którzy oprowadzali po obiekcie i opowiadali o jego funkcjonowaniu. Można było zobaczyć między innymi aparaturę kontrolno-pomiarową i system rurociągów.
Kanał przelewowy, który zapobiega katastrofie
Zwiedzający mogli zobaczyć także tory wykorzystywane do transportu materiałów potrzebnych do konserwacji i drobnych remontów. Pokazywano również infrastrukturę doprowadzającą wodę pitną, z której korzystają mieszkańcy Wisły, Ustronia, Skoczowa i innych okolicznych gmin. Wiślański zbiornik jest bowiem jedynym takim w regionie.
W trakcie zwiedzania można się było także dowiedzieć o kanale przelewowym, niezwykle ważnym elemencie obiektu. Jak wyjaśniała Linda Hofman, służy on do przepuszczania nadmiaru wód opadowych, w razie bardzo dużych opadów. Dzięki temu można zapobiec przelaniu się wody przez koronę zapory.
– Ten element znajduje się tu od momentu powstania zbiornika, czyli od lat 60. ubiegłego wieku. Używany był tylko raz w historii zbiornika, w trakcie powodzi w 2010 roku – mówiła Hofman.
Woda stale monitorowana
Podczas oprowadzania Hofman opowiadała również o urządzeniach, które monitorują filtrację wody przez zaporę.
– Dzięki tak zwanym piezometrom pracownicy mogą sprawdzać, czy przez zaporę nie przesącza się zbyt dużo wody. Niewielkie przesączanie jest normalne i występuje na przykład po deszczu. Ważne jest jednak, by stale kontrolować, czy mieści się ono w bezpiecznych granicach – wyjaśniała.
Gdyby pan Kurek zakręcił kurek
Kierownikiem całego obiektu w Wiśle jest Paweł Kurek.
– To właśnie ten człowiek ma w swoich rękach jeden bardzo ważny kurek, którym gdyby chciał, mógłby zakręcić bieg rzeki Wisły. Oczywiście nie może tego zrobić, bo każdy taki obiekt hydrotechniczny funkcjonuje w oparciu o instrukcje gospodarowania wodą – mówiła rzeczniczka Wód Polskich. Żartobliwie wspominała też, że choć nazwisko kierownika idealnie pasuje do pełnionej przez niego funkcji, to nie miało oczywiście znaczenia przy rekrutacji na to stanowisko.
Bez kąpieli, ale ze ścieżką
W czasie zwiedzania Hofman wyjaśniała także, że zbiornik pełni funkcję rezerwy wody na wypadek niedoborów, rezerwy powodziowej oraz zasobu wody pitnej. Dlatego nie można w nim uprawiać rekreacji. Zapowiedziała natomiast, że w przyszłym roku w ramach prac modernizacyjnych planowane jest poprowadzenie wokół zbiornika ścieżki technologicznej. Zostanie ona udostępniona rowerzystom i spacerowiczom.
Rzeczniczka mówiła też o zarybieniu zbiornika. – Nie jest on specjalnie zarybiany, ale owszem – pływają tu między innymi pstrągi, karasie i inne ryyby słodkowodne. Mamy tu też rezerwat pstrąga potokowego. Oznacza on, że panują tu bardzo dobre warunki do rozrodu i życia tego gatunku, który nie może być odławiany – mówiła.























