KARWINA / Byli wśród nich górnicy, kowal, właściciel drogerii czy gospody. Większość była przed czterdziestką lub pięćdziesiątką. Połączyła ich brutalna śmierć zadana przez niemieckiego okupanta. W piątek (18 września), w 87. rocznicę tych tragicznych zdarzeń, upamiętniono 12 zamordowanych Polaków w lesie za kopalnią Barbara w Karwinie.

    Pamięć o zamordowanych wciąż żywa

    Uroczystość zorganizowana została przez Miasto Karwina, Stowarzyszenie Olza Pro oraz Stowarzyszenie Pożytku Publicznego Coexistentia. Odbyła się przy pomniku poświęconym poległym, który znajduje się w lesie za dawną kopalnią Barbara w Karwinie.

    Prowadzącym był Stanisław Gawlik. W trakcie uroczystości zaprezentowały się połączone chóry Miejscowych Kół PZKO w Suchej Górnej i Stonawie.

    Słowem Bożym podzielił się pastor Janusz Kożusznik ze Śląskiego Kościoła Ewangelickiego w Suchej. Okolicznościowe wiersze odczytały uczennice Polskiego Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego w Czeskim Cieszynie.

    Na wydarzeniu obecny był wiceprezydent Karwiny Andrzej Bizoń i prezes Zarządu Głównego PZKO Helena Legowicz.

    „Pokój i bezpieczeństwo nie są dane raz na zawsze”

    W trakcie uroczystości okolicznościowe przemówienie wygłosił Andrzej Bizoń. – Przychodzimy tutaj, by pamiętać o ludziach, którzy mieli swoje rodziny, domy, pracę, marzenia. Stali się jednak ofiarami wojny, okupacji i nienawiści – podkreślał wiceprezydent Karwiny.

    – Dziś, gdy w Europie ponownie słyszymy o wojnie, gdy za wschodnią granicą giną ludzie, szczególnie mocno rozumiemy, że pokój i bezpieczeństwo nie są dane raz na zawsze. Dlatego tę pamięć musimy przekazywać młodemu pokoleniu. Jeśli chcemy, by potrafili budować pokój, to muszą wiedzieć, czym była wojna. Jeśli mają szanować wolność, powinni wiedzieć, jak wiele kosztowała. Zapalając znicz i składając kwiaty, oddajemy hołd pomordowanym, ale też zobowiązujemy się wobec przyszłych pokoleń, by ich imiona nie zostały zapomniane – dodawał Bizoń.

    Oddali życie za Ojczyznę

    Był 18 września 1939 roku, gdy do lasu znajdującego się za kopalnią Barbara w Karwinie hitlerowcy wyprowadzili dwunastu Polaków. Sześciu z nich mieszkało w Suchej Średniej, po dwóch w Stonawie i Orłowej, po jednym w Suchej Dolnej i Łąkach. Gdy przyszli na miejsce, czekały na nich wykopane już groby. Z karabinów SS-manów padły śmiertelne strzały.

    Ofiarami tej zbrodni byli:

    • Eduard Feber – 36-latek z Suchej Dolnej, górnik;
    • Józef Feber – 49-latek ze Stonawy, właściciel gospody;
    • Henryk Jasiok – 38-latek z Suchej Średniej, górnik;
    • Jan Kohutek – 36-latek z Suchej Średniej, górnik, członek ruchu oporu;
    • Alojzy Kokotek – 48-latek z Łąk, mistrz kowalski;
    • Franciszek Konesz – 48-latek z Suchej Średniej, górnik;
    • Jan Kraina – 64-latek z Suchej Średniej, górnik;
    • Jan Mrajca – 36-latek ze Stonawy, górnik;
    • Jan Nowak – 59-latek z Orłowej, członek ruchu oporu;
    • Jan Twardzik – 31-latek z Suchej Średniej, właściciel drogerii;
    • Józef Wacławik – 44-latek z Suchej Średniej, górnik;
    • Franciszek Żułowski – 40-latek z Suchej Średniej, górnik.

    Wyrok śmierci został wydany pod zarzutem udziału w Powstaniach Śląskich; Niemcy uzasadniali go odkryciem spisu prenumeratorów powstańczej gazety. Mord był jednak utajniony. Ci, którzy grzebali ofiary, nie mogli o tym mówić pod groźbą śmierci.

    Prawda wyszła na światło dzienne dopiero w sierpniu 1945 roku. Miejsce kaźni wskazał Adolf Baron z Suchej Średniej – jeden z tych, którzy kopali groby.

    ZWROT Ustaw "Zwrot" jako swoje źródło wiadomości
    DODAJ W GOOGLE

      Komentarze





      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Zadanie współfinansowane ze środków Kancelarii Senatu.