Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
KARWINA / Nie na otwartej przestrzeni w parku Boženy Němcovej jak dotychczas, a w ogrodzie Domu PZKO W Karwinie-Frysztacie odbyła się piętnasta edycja festiwalu Dolański Gróm. Nowa odsłona wydarzenia została przygotowana po raz pierwszy przez karwiński Klub Młodych i trzeba przyznać, że mimo bardziej kameralnej atmosfery zakończyła się sukcesem. Bilety wyprzedały się na pniu, a publiczność bawili zarówno młodzi zaolziańscy artyści, jak i zespoły Knedlove i Perfect z Łukaszem Drapałą.
„Nie wykluczamy, że Dolański Gróm wróci do parku Němcovej”
Jak mówi w rozmowie ze „Zwrotem” Agata Żywczok, główna organizatorka tegorocznego Dolańskiego Grómu, przeniesienie imprezy na mniejszy teren nie wynika z mniejszego zainteresowania publiczności.
– Organizując festiwal po raz pierwszy, nie chcieliśmy zwyczajnie ryzykować z dużym terenem. To większe wyzwanie pod względem sponsoringowym, z pisaniem wniosków i tak dalej. Dlatego przenieśliśmy imprezę do Domu PZKO – to dla nas łatwiejsze. Nie wykluczamy jednak, że Dolański Gróm wróci do parku Boženy Němcovej w kolejnych edycjach – podkreśla.
Idea imprezy jest jednak wciąż taka sama – promować polską muzykę na Zaolziu i w Republice Czeskiej. – Dlatego też zaprosiliśmy Perfect, który wciąż jest dużą polską marką, a Łukasz Drapała świetnie się wkomponował w ten zespół. Knedlove z kolei grali na festynie muzycznym, który organizowaliśmy dwa lata temu, i bardzo nam się wtedy spodobali – wyjaśnia Żywczok.
Zaśpiewała zaolziańska młodzież
Zanim na scenę wkroczyły zespoły Knedlove i Perfect & Łukasz Drapała, przed publicznością wystąpili młodzi zaolziańscy wokaliści – Michał Smugała i Linda Piechaczek, którzy zaśpiewali znane polskie i nie tylko piosenki.
Smugała i Piechaczek zagrali także z innymi młodymi artystami z regionu – gitarzystą Tomkiem Bezecnym, basistą Szymonem Rudzińskim i perkusistą Filipem Durspivą – na zakończenie Grómu, akustycznie aranżując znane przeboje.
Połączyła ich najpierw miłość do siebie, potem – do muzyki
Przestrzeń pod festiwalową sceną jednak dużo liczniej zapełniła się podczas koncertów dwóch głównych zaproszonych zespołów. Jako pierwsza zaprezentowała się krakowska grupa Knedlove, założona przez Kacpra Chmurę i Elizę Sicińską – prywatnie parę zakochanych, których połączyła najpierw miłość do siebie nawzajem, a potem do muzyki. Wydali do tej pory dwa albumy, a w Karwinie można było usłyszeć także utwory z nadchodzącego, trzeciego wydawnictwa.
Knedlove gra muzykę opartą na soulu, bluesie, folku, a także rocku. Na żywo występuje w kwartecie – skład uzupełniają bardzo utalentowani muzycy, basista i kontrabasista Miłosz Skwirut oraz perkusista Bartek Kołodziejski. Obaj mieli na scenie „swoje pięć minut”. Najpierw w utworze „Pod powiekami” solówką na kontrabasie zachwycił Skwirut, a po utworze indywidualny popis na bębnach dał Kołodziejski.
Niespodzianka entuzjastycznie przywitana
Przed wejściem na scenę Perfectu, przed mocno ściśniętą już pod sceną publicznością zaprezentował się jeszcze… miejscowy Chór Męski „Hejnał-Echo” Karwina-Frysztat. Tego nie było w orygninalnym programie, ale krótki występ bardzo przypadł do gustu zgromadzonym, a także dał sporo radości występującym.
Legenda polskiej sceny z nowym wokalistą
Gwiazdą 15. edycji Dolańskiego Grómu była jednak grupa Perfect, która w 2025 roku wznowiła po pięciu latach działalność koncertową. Grzegorza Markowskiego, który zakończył muzyczną karierę w 2020 roku, zastąpił – za pełną aprobatą charyzmatycznego poprzedniego lidera – Łukasz Drapała. To polski wokalista rockowy, znany z między innymi zespołu Chemia, supportującego między innymi takie gwiazdy jak Guns N’Roses, Red Hot Chilii Peppers, Deep Purple czy Metallikę. W 2022 roku zajął drugie miejsce w finale programu Voice of Poland, a w 2025 dołączył właśnie do Perfectu.
Grupa, której korzenie sięgają początków lat 80. ubiegłego wieku, w Karwinie zagrała zarówno swoje największe przeboje, takie jak „Lokomotywa z ogłoszenia”, „Raz po raz”, „Kołysanka dla nieznajomej”, „Idź precz” czy „Autobiografię”. Śmiało można napisać, że karwińska publiczność wręcz szalała pod sceną, wielokrotnie wyręczając z obowiązków wokalistę formacji. Co więcej, poza klasykami grupa zagrała również swoje nowe utwory – „Parodię Końca Świata” i „Liczbę Pi”, które również bardzo przypadły do gustu zgromadzonym fanom.
Poniżej zamieszczamy naszą obszerną fotorelację z Dolańskiego Grómu:


















































Komentarze



