Z poczty redakcyjnej
E-mail: info@zwrot.cz
Od czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z Unii Europejskiej, minęły trzy miesiące. Jakie są osobiste doświadczenia związane z Brexitem pracujących w wielkiej Brytanii Polaków, ale też osób innej narodowości? Oto kilka opinii na ten temat.
Wielokulturowość ma wpływ na jakość życia
– Ja osobiście jeszcze nie odczułam niczego negatywnego, nie spotkały mnie żadne przykrości czy napastowanie, jak to czasem miało miejsce w różnych częściach Anglii. Przeciwnie, otrzymałam wiele zapewnień o sympatii nie tylko dla mnie, ale i dla innych Polaków, którzy tu mieszkają, pracują i dobrze wtopili się w społeczeństwo. Usłyszałam też wyrazy wdzięczności dla Polaków, którzy w czasie II wojny światowej sporo zrobili dla Anglii – mówi Ewa (43 lata), która mieszka w Anglii od dziewięciu lat. Pracuje w kawiarni w mieście położonym niedaleko Londynu.
– Uważam – kontynuuje – że jeśli ktoś tu mieszka, pracuje i generalnie nie stwarza żadnych problemów, mam na myśli kradzieże, życie na koszt państwa, rozboje itp., nie ma się czego obawiać. Najszybciej prawdopodobnie dotknie mnie wzrost cen, jeśli chodzi o wakacje, Hiszpania będzie już niestety droższa, co spowodowane jest zamieszaniem związanym z wyjściem z UE.
– Moim zdaniem w sumie dobrze jest, iż tak się stało, multikulturowość w Anglii jest ogromna, co ma bardzo duży wpływ na jakość życia tutaj. Wyjście z Unii jednak nie rozwiąże głównego problemu, czyli emigracji, bo to nie my, ludzie z Europy, stanowimy największy problem. Są nim terroryści, tego ludzie najbardziej chyba się teraz boją i naturalne jest, że chcą chronić swój kraj i rodziny – podsumowuje.
– Było dla mnie dużym zaskoczeniem wyjście brytyjskiego społeczeństwa z Unii – mówi Piotr (33 lata), właściciel firmy ogrodniczej w środkowej Anglii. W Wielkiej Brytanii jest od dziesięciu lat, pracuje tylko z Brytyjczykami.
– Zaraz po referendum można było odczuć, że większość Polonii była zszokowana wynikiem. Pogróżki, krytyczne uwagi zdarzały się w wielu miejscach. Było to bardzo przykre. Ale też wielu Brytyjczyków było zaskoczonych takim zachowaniem części społeczeństwa. W geście solidarności wiele osób wręczało kwiaty, kartki, odbyła się zbiórka pieniężna na odbudowę spalonej szopki ogrodowej.
Cały artykuł można przeczytać we wrześniowym numerze „Zwrot”.
„Zwrot” można kupić w sekretariacie redakcji (ul. Strzelnicza 28, Cz. Cieszyn).
Jest dostępny także w Księgarni i Klubie Polskiej Książki (ul. Czapka 7, Cz. Cieszyn), w Trzyńcu (kiosk przy dworcu autobusowym obok apteki DR. MAX), w Bystrzycy (kiosk obok Tesco), w Gródku (sklep gospodarstwa domowego), w Jabłonkowie (kiosk na rynku).
„Zwrot” można kupić także w Karwinie w kiosku „Chris” (ul. Wyzwolenia, Karwina 6) oraz w kiosku obok parku (ul. Pocztowa 11, Karwina 1), a także w Jabłonkowie w kiosku przy ratuszu (Dukielska 135).
Elektroniczną wersję „Zwrotu” w promocyjnej cenie 20 koron można znaleźć tutaj.
Tagi: Brexit, Brytania, Polacy w Wielkiej Brytanii
Komentarze