Halina Szczotka
E-mail: halina.szczotka@zwrot.cz
STONAWA / W sali Domu PZKO muzyka, śpiew i taniec, a w ogrodzie placki, kołacze i pokaz tradycyjnego wyrobu sera. W sobotę 3 października byliśmy w Stonawie na drugiej edycji Spotkania z Folklorem. Organizatorzy postawili na prostą i dobrze działającą formułę: kolejne występy na scenie przeplatały się z przerwami, podczas których goście wychodzili do ogrodu, by spróbować regionalnych potraw, porozmawiać i przyjrzeć się tradycyjnemu wyrobowi sera.
Więcej folkloru z różnych stron
Spotkanie z Folklorem powstało jako nowa propozycja MK PZKO Stonawa, które przez wiele lat angażowało się w organizację miejscowych dożynek. O pomyśle na wydarzenie rozmawialiśmy na miejscu z prezesem Koła Wojciechem Feberem.
– Pomysł był taki: po prostu posuńmy to na inny termin i bardziej skoncentrujmy się na pokazaniu folkloru, tradycji. I nie tylko naszych, ale również np. z Moraw, z Polski, Słowacji. Może w przyszłym roku będzie folklor niemiecki. Po prostu bardziej koncentracja na folklorze aniżeli na zabawie, tak jak bywało przy dożynkach – mówił Wojciech Feber.
Tegoroczny program dobrze pokazywał tę ideę. Na scenie Domu PZKO zaprezentowali się Mali Błędowianie, następnie publiczność obejrzała występ zespołu folklorystycznego Lučina z Brna, w którego programie znalazł się również tradycyjny verbuňk. Wystąpiła także kapela Iršava. Wieczorem część koncertową i taneczną przygotował zespół Smolaři.
Między jednym występem a drugim – do ogrodu
Spotkanie nie ograniczało się jednak do tego, co działo się na scenie. Wystarczyło podczas przerwy wyjść z sali do ogrodu za Domem PZKO, gdzie przygotowano kolejną część programu.
Swoje stoisko miały tam panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Kończyc Wielkich. Serwowały placki ziemniaczane i kołacze, po które chętnie sięgali uczestnicy wydarzenia.
Współpraca z gospodyniami z Polski nie wynikała z rozbudowanego projektu czy wieloletniej umowy. Jak wyjaśniał nam Feber, chodziło także o pokazanie, że podobne tradycje żyją po obu stronach granicy.
– Może nie wszyscy wiemy, że w Polsce właśnie są Koła Gospodyń Wiejskich, które są odpowiednikiem naszego Klubu Kobiet. Chcieliśmy, żeby ludzie widzieli, że nie tylko u nas jest taka tradycja, ale również po drugiej stronie granicy – mówił prezes MK PZKO Stonawa.
Kiedy zapytaliśmy, w jaki sposób nawiązano tę współpracę, odpowiedź była znacznie prostsza niż można by przypuszczać.
– Po sąsiedzku – podsumował Feber.
Ser robiony na oczach gości
Kilka kroków dalej można było zatrzymać się przy pokazie wyrobu sera. Pan Michałek przygotowywał go na miejscu i jednocześnie opowiadał zainteresowanym o tradycjach pasterskich.
Właśnie tam zaglądali uczestnicy podczas przerw między kolejnymi występami. Dzięki temu przerwa w programie nie oznaczała po prostu czekania na następny zespół – można było wyjść do ogrodu, coś zjeść, porozmawiać i przyjrzeć się tradycyjnym sposobom przygotowywania sera.
Całe wydarzenie miało dzięki temu swobodny, sąsiedzki charakter. W jednym miejscu można było zobaczyć folklor prezentowany na scenie, a za chwilę spotkać się z tradycją w znacznie bardziej praktycznej formie.
Przygotowania zaczynają się dużo wcześniej
Za lekką atmosferą wydarzenia stoi jednak sporo organizacyjnej pracy. Sprowadzenie kilku zespołów i ułożenie programu nie jest przedsięwzięciem przygotowywanym w kilka tygodni.
Wojciech Feber przypomniał, że zespół Lučina miał pojawić się w Stonawie już podczas pierwszej edycji Spotkania z Folklorem, jednak wtedy do przyjazdu ostatecznie nie doszło z powodu choroby.
Organizatorzy mają nadzieję, że Spotkanie z Folklorem będzie kontynuowane także w następnych latach. Po tegorocznej edycji widać, że wydarzenie znalazło własną formułę: nie jest kolejnym festynem ani próbą odtworzenia dożynek. To przede wszystkim spotkanie z folklorem w dosłownym znaczeniu tego słowa – ze sceny można było wyjść prosto do ludzi, którzy tradycję pokazują, przygotowują i opowiadają o niej z bliska.


































