Izabela Babczynská
E-mail: iza@zwrot.cz
CZESKI CIESZYN / W środę, 12 sierpnia, potomkowie Adama i Anny Cienciałów spotkali się w Czeskim Cieszynie, by wspólnie przypomnieć dzieje swojej rodziny związanej od pokoleń z Mistrzowicami. Rodzinne losy rozgałęziały się przez lata, a potomkowie przodków z Mistrzowic rozsiali się nie tylko po Zaolziu, ale także w różnych częściach świata.
– My tutaj najstarsi to jesteśmy dziewiątą generacją, o ile dobrze policzyłam. Można więc powiedzieć, że te tutejsze korzenie mamy bardzo głębokie – mówi Ewa Sikora, inicjatorka spotkania.
Jak wspomina Ewa Sikora, pomysł na pierwsze spotkanie rodzinne pojawił się w 2000 roku.
– Moja mamusia Paulina Cymorek z domu Cienciała i jej kuzyn Zbigniew Adam Cienciała zdecydowali, że byłoby dobrze zorganizować rodzinne spotkanie, żeby się poznać albo po długim czasie spotkać. Wówczas spotkanie miało bardzo szeroki charakter – zaproszeni byli potomkowie Pawła Cienciały i Anny Pelar z Mistrzowic. Zebrało się wtedy prawie 90 osób, nie tylko z Zaolzia, z Czech, z Polski, z Anglii, ale przyjechali nawet krewni z Australii – tłumaczy.
Pierwsze spotkanie obejmowało więc szerszą gałąź rodziny – Adam Cienciała, którego potomkowie spotkali się w tym roku, był jednym z synów Pawła Cienciały i Anny Pelar
Odkrywanie rodzinnych dziejów
Spotkanie rozpoczęło się od wspólnego odwiedzenia grobów przodków, którzy spoczywają na cmentarzu w Mistrzowicach. Następnie odwiedzono dom Cienciałów, w którym niektórzy z obecnych mieli okazję spędzać wakacyjny czas.
Następnie grupa wyruszyła do restauracji na Brandysie, gdzie spotkali się już wszyscy uczestnicy spotkania. Na miejscu przygotowano różnego rodzaju materiały, takie jak fotografie i drzewa genealogiczne, które pomogły uczestnikom zorientować się, jakie więzi i pokrewieństwo łączą poszczególne osoby. Wielu z nich bowiem wcześniej nawet się nie znało.

Ciekawe historie
Podczas spotkania mieliśmy również okazję porozmawiać z Richardem , prawnukiem Adama Cienciały z Mistrzowic. Opowiedział on historię swojego ojca, Tadeusza Adama Cienciały, który urodził się w Dolnych Błędowicach, na Zaolziu. Gdy miał zaledwie kilka miesięcy, jego rodzina, zmuszona wojenną rzeczywistością, uciekła do Cieszyna, gdzie dorastał.
– Była to osoba, która miała bardzo wiele różnych zainteresowań, ale był bardzo oddany rodzinie i bardzo oddany, kochał te tereny – wspominał Richard. Jako młody człowiek często odwiedzał okoliczne miejscowości, między innymi Żuków, Milików, Gnojnik czy rodzinne Mistrzowice. Los sprawił jednak, że po 1945 roku zamieszkał w Wielkiej Brytanii, gdzie pozostał aż do śmierci. Jego prochy spoczęły na cmentarzu ewangelickim w Cieszynie.
Z Wehrmachtu do polskiego wojska
Życie ojca Richarda zostało mocno naznaczone przez wojnę. Jako młody mężczyzna został wcielony do Wehrmachtu. – Miało się wybór, ale właściwie się nie miało wyboru – zaznaczył Richard. Służył jako kierowca na różnych frontach, został ranny, a następnie w Grecji zdezerterował. Przez partyzantów trafił do polskiego korpusu przy armii brytyjskiej, a później przez Egipt dotarł do Wielkiej Brytanii.
Jak podkreślił Richard, jego ojciec przez cały ten trudny czas szczególnie lgnął do ludzi pochodzących z rodzinnych stron. Więź z rodziną i silne poczucie obowiązku pomagały mu przetrwać kolejne trudne chwile. Musiał podejmować decyzje, których ciężar trudno nam dziś sobie wyobrazić.
Polski był pierwszym językiem dzieci
Swoim doświadczeniem podzieliła się również kolejna prawnuczka Adama Cienciały, Alexandra Aspinwall, która od wielu lat mieszka za granicą. Choć jej dzieci dorastały w Anglii, ich pierwszym językiem był polski. – Nie jest to kłopotliwe, ale trzeba być stanowczym i zdecydować, że to jest to, tak to będzie – podkreśliła Alexandra Aspinwall. Ważną rolę w pielęgnowaniu języka odegrały również częste wizyty w Polsce, kontakt z kuzynami i babcią oraz wspólne czytanie polskich książek.
Z czasem rodzina zamieszkała w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a dzieci rozjechały się po świecie. Jedno z nich mieszka w Nowej Zelandii, inne w San Francisco, a córka studiuje w Stanach Zjednoczonych. Mimo życia z dala od Polski udało się zachować ważną część rodzinnej tożsamości. Dzieci nadal dobrze mówią i rozumieją po polsku, a między sobą wciąż porozumiewają się w ojczystym języku.
W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele różnych pokoleń – od małych dzieci, przez osoby dorosłe, aż po seniorów. Łącznie w wydarzeniu wzięło udział ponad 50 osób, co pokazuje, jak szeroko rozgałęziona jest rodzina Cienciałów oraz że jej członkom wciąż udaje się pielęgnować rodzinne więzi i pamięć o wspólnych korzeniach.


















