CIESZYN / W Książnicy Cieszyńskiej odbyło się spotkanie poświęcone oddziałowi „Strzały” Armii Krajowej i wydarzeniom związanym z akcją w Żywocicach. Swoimi wspomnieniami podzieliła się Aurelia Szkutowa z domu Duława, w której rodzinnym domu w Trzycieżu w czasie II wojny światowej ukrywali się partyzanci Armii Krajowej z oddziału „Strzały”. O wojennej przeszłości swojego ojca, Augustyna Krótkiego, mówił także Stanisław Krótki. Udostępniamy nagranie spotkania. Spotkanie poprowadziła Otylia Toboła.

    Zanim głos oddano świadkom historii, Otylia Toboła wprowadziła słuchaczy w wojenny kontekst wydarzeń na Zaolziu. Zaznaczyła, że terror wobec polskiej ludności nie był skutkiem działań ruchu oporu, lecz rozpoczął się już w pierwszych dniach okupacji. – Czasami pojawia się taka teza, że gdyby nie było ruchu oporu, to nie byłoby ofiar. Trzeba powiedzieć, że to jest po prostu nieprawda, ponieważ ofiar, które nie były ofiarami odwetu, było o wiele więcej – mówiła.

    Nagranie całego spotkania:

    W domu Duławów ukrywali się partyzanci

    Aurelia Szkutowa opowiedziała o swoich przeżyciach z dzieciństwa, gdy w jej domu rodzinnym w Trzycieżu funkcjonowała jedna z konspiracyjnych kwater oddziału. – Chciałam powiedzieć to, co zapamiętałam, co widziałam i co słyszałam. Wracaliśmy ze szkoły z moim bratem Ernestem, a kiedy przyszliśmy do domu, siedział tam obcy mężczyzna. Mama powiedziała, że to jest wujek. A to był pan Alojzy Krótki, brat Augustyna. „Ale nie śmiesz nikomu o tym powiedzieć”. Ja to tak przejęłam. Był to wujek. To była tajemnica, przede wszystkim przed dziećmi. Bali się, że my to wypowiemy, że to się rozniesie, że wygadamy — Aurelia Szkutowa wspominała pierwsze swe spotkanie z partyzantami w jej rodzinnym domu.

    Pod koniec spotkania wróciła do losów osób dotkniętych wojną: samych partyzantów, ich rodzin oraz tych, którzy za pomoc zapłacili aresztowaniem i pobytem w obozach. — Ja bym życzyła wszystkim, aby nikt nie musiał przeżywać wojny — zakończyła swą opowieść Aurelia Szkutowa.

    Ojciec milczał o wojennej przeszłości

    Stanisław Krótki natomiast mówił o swym ojcu, Augustynie Krótkim z Karwiny. Stanisław Krótki urodził się już po wojnie. Przyznał, że ojciec o wojennych wydarzeniach mówił bardzo niewiele. — Jeżeli chodzi o wspomnienia o moim ojcu, to mam zawsze mieszane uczucia, dlatego że ojciec był pod tym względem bardzo skryty i nie opowiadał o swojej działalności partyzanckiej ani w okresie naszego dzieciństwa, ani później. Cokolwiek się w tym zakresie dowiadywałem, to tylko podczas spotkań rodzinnych, kiedy ojciec spotykał się ze swoim bratem albo z rodziną ze strony Szebestów. Jego siostra była żoną Szebesty, który również zginął w czasie wojny. Prawdopodobnie wspomnienia ojca i następstwa związane z jego działalnością partyzancką głęboko w nim tkwiły — mówił.

    — Pani Otylia dotarła do wielu informacji, których dowiedziałem się o moim ojcu czy o naszej rodzinie de facto z książki pani Otylii Lutyńskie tango. I za to serdecznie dziękuję. Mam nadzieję, że pani będzie kontynuować tę ścieżkę — dodał na zakończenie.

    (indi)

      Komentarze





      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego