Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
Pavlovi Talankinowi, zdobywcy Oscara za film „Pan nikt kontra Putin”, ochrona na lotnisku zabroniła spakować statuetkę do bagażu podręcznego. – Mówili, że może być użyta jako broń. I w sumie mieli rację – przecież ten Oscar jest wielką bronią przeciwko Putinowi – opowiadał laureat najważniejszej nagrody filmowej na spotkaniu… w Cieszynie. To pierwszy raz w historii Kina na Granicy, gdy słynny złoty posążek zobaczyć można było nad Olzą.
Kręta droga z Hollywood do Cieszyna
Cieszyński przegląd filmowy znany jest z tego, że nie tylko pokazuje interesujące kino, ale też pozwala spotkać się z jego twórcami. W Cieszynie i Czeskim Cieszynie co roku można było zobaczyć twarze znane z wielkiego ekranu; aktorów, aktorki czy reżyserów polskich, czeskich i słowackich. Nigdy jednak nad Olzą nie pojawił się laureat tegorocznego Oscara. I to ze statuetką.
Spotkanie z Pavlem Talankinem miało się jednak odbyć 1 maja, po projekcji jego filmu w czeskocieszyńskiej hali sportowej. Nie doszło jednak do skutku. Do dość zawiedzionej tym faktem widowni zwracał się Martin Novosad, czeski dyrektor programowy przeglądu. Przekonywał, że laureat Oscara przyjdzie na festiwal i spotka się z publicznością dwa dni później, ostatniego dnia Kina na Granicy.
Gdy w niedzielę zapytaliśmy jednego z organizatorów o skalę trudności całego przedsięwzięcia, zareagował głębokim westchnieniem. Dało się też wyczuć mocne poczucie ulgi, że ostatecznie wszystko się udało. Rąbka tajemnicy o komplikacjach, jakie pojawiły się w Los Angeles po otrzymaniu nagrody, uchylił… sam Pavel Talankin. Historia opisana na wstępie tego tekstu miała bowiem dalszą część – walizka z Oscarem bowiem zaginęła na lotnisku. Na szczęście Amerykańska Akademia Filmowa wręczyła Rosjaninowi drugi egzemplarz nagrody i mógł się nim pochwalić w Cieszynie.
Spotkanie inne niż wszystkie
Pierwsza informacja o przyjeździe Talankina na Kino na Granicy pojawiła się już w połowie marca, niedługo po oscarowej gali. Projekcja filmu „Pan nikt kontra Putin” była jednym z najważniejszych wydarzeń przeglądu. Gdy 14 kwietnia ruszał system rezerwacji miejsc na poszczególne seanse, wystarczyło kilka chwil, by zniknęły wszystkie dostępne wejściówki na pokaz produkcji.
Wiadomość o przełożeniu terminu spotkania z twórcą nie była szeroko dystrybuowana. Nasuwała się wręcz myśl, że „kto ma o nim wiedzieć, ten wie”; niewielki lokal przy ul. Głębokiej w Cieszynie (w którym mieściła się dawniej Księgarnia Piastowska) mógłby zwyczajnie być za mały, gdyby wydarzenie było mocniej promowane.
Miejsc siedzących i tak jednak zabrakło. W trakcie spotkania można było odnieść wrażenie, że gość jest kimś więcej niż świetnym filmowcem, potrafiącym po mistrzowsku opowiedzieć historię. Talankin – nauczyciel z małej szkoły w Karabaszu w obwodzie czelabińskim – sprawiał wrażenie przede wszystkim bardzo odważnego człowieka, który kocha swój kraj, ale nienawidzi reżimu w nim panującego. Wyglądał na patriotę, który dla dobra swojej Ojczyzny sprzeciwia się jej terrorystycznym działaniom wymierzonym w inne narody.
Zakazany film
Nagrodzona produkcja pokazuje, w jak diametralny sposób zmienia się życie placówki po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Nauczyciele otrzymują nawet nie tyle scenariusze lekcji, co gotowe teksty, które muszą odczytać z kartki na zajęciach. 10-latkowie ćwiczą musztrę na korytarzu, a z czasem nauczaniem zajmują się Wagnerowcy. Pokazują jak strzela się z kałasznikowa i mówią o tym, jak rozpoznać minę przeciwpiechotną. Wszystkie te wydarzenia rejestruje Pavel Talankin – skromny nauczyciel, który zajmował się koordynowaniem różnych wydarzeń szkolnych i obsługą mediów społecznościowych. Miał zresztą prawny obowiązek filmowania oraz przesyłania nagrań do rosyjskiego ministerstwa.
Oglądając film początkowo można się zastanawiać: może tak odważnych ludzi, chcących walczyć z reżimem Putina, jest w Rosji więcej? Może Europa powinna takich buntowników przyjmować, by mogli pokazać zbrodniczą politykę Kremla? Niestety im dłużej ogląda się obraz, tym bardziej widać postępujący sukces propagandy.
– To trochę tak jak z myciem zębów u dzieci. Najpierw dziecko się będzie buntować; mówić, że nie, nie umyje ich rano przed wyjściem z domu, bo nie. Potem będzie się obrażać, że musi. Na końcu po prostu zrozumie, że nie ma wyjścia z domu bez ich umycia. To ten sam mechanizm. Rosjanie nie uwolnili się jeszcze z sowieckiej dyktatury, a wpadli pod nową, putinowską – mówił Talankin.
W filmie pada też zdanie o tym, że Rosja nie może się podzielić w obliczu wojny, a Rosjanie muszą żyć razem. Jak ujawnił Talankin, „Pan Nikt kontra Putin” jest jednym z trzech w historii kraju filmów, których dystrybucja została zakazana na terenie całego kraju. Tymczasem jego dzieło do Karabaszu jakoś dotarło.
– Film pokazywany był na Festiwalu Sundance w USA. Można go było zobaczyć zarówno offline, jak i online; ktoś z Karabaszu przez VPN go pobrał na dysk i poniósł się po całym mieście. Pisały do mnie dzieci ze szkoły; najpierw pytały, dlaczego widziała go już dyrekcja, a one nie. Potem pisały, dlaczego widzieli go strażacy czy policjanci, a one dalej nie. A na koniec pisały, że to piękny film – opowiadał Talankin.
Produkcja ostatecznie podzieliła społeczność. – Z tego co wiem, to jedna połowa Karabaszu mnie teraz kocha, a druga nienawidzi – opowiadał twórca.
Broń i ochrona przed Putinem
Spotkanie z Talankinem początkowo odbywało się w trzech językach – polskim, czeskim i rosyjskim, którym posługiwał się artysta. W trakcie jednak pojawił się czwarty – ukraiński. Laureat Oscara nie unikał odpowiedzi na trudne pytania, także te dotyczące aneksji Krymu przez Rosję z 2014 roku. – Wtedy nie obserwowaliśmy żadnej większej akcji propagandowej; nie zmieniły się ani mapy w szkołach, nie pojawiły się żadne treści. Sytuacja dopiero zmieniła się w 2022 roku. Wtedy za każdą mapę, na której Krym nie był rosyjski, można było dostać karę. Pojawiły się nowe treści w podręcznikach, nowe przepisy – opowiadał.
Mieliśmy okazję również zapytać Rosjanina o jego matkę – na filmie pokazane jest ich pożegnanie, w którym de facto nie może zdradzić, że wyjeżdża na zawsze. Zapytaliśmy, czy jego mama wie, że otrzymał Oscara. – Sama nauczyła się korzystać z VPN-u i teraz mogłaby nawet młodszym pokazywać, jak to robić. Mamy kontakt, śledzi moje profile. Gdy dostałem Oscara, następnego dnia przyszła do pracy i powiedziała koleżankom – dzisiaj pijemy herbatę! Jest jakieś święto? – pytały jej. „Tak, jest święto – mój Pasha dostał Oscara!” – mówił z uśmiechem.
Talankin był dopytywany, czy zwyczajnie czuje się bezpiecznie w Republice Czeskiej (gdzie otrzymał azyl polityczny) i czy bohaterom jego filmu – w tym także mamie – nic nie grozi ze strony Kremla. – Ten złoty koleżka daje wystarczającą ochronę. Przecież gdyby cokolwiek się stało mi i moim bliskim, to świat by się o tym dowiedział. To jest ta moja broń przeciw Putinowi – odpowiadał.
Oscarowe zamknięcie Kina na Granicy
Po trwającym ponad godzinę spotkaniu, Talankin przyszedł jeszcze na uroczyste zamknięcie 28. edycji przeglądu Kino na Granicy. Publiczność zgromadzona w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie witała go owacją.
Warto dodać, że już dzisiaj (5 maja) o 21:30 na ČT2 odbędzie się telewizyjna premiera filmu „Pan Nikt kontra Putin”:
















