WĘDRYNIA / Przy wędryńskiej Czytelni w czwartek 30 kwietnia stanął tradycyjny moj. Tegoroczne drzewko, mierzące około 18 metrów, pochodziło z Praszywej. Wybór miejsca nie był przypadkowy – z tego charakterystycznego wzniesienia dobrze widać Czytelnię.
Przygotowania do wydarzenia rozpoczęły się już kilka dni wcześniej. We wtorek wędryńscy Gimnaści wraz z grupą ochotników – w sumie około 15 osób – zajęli się ścięciem drzewka i jego przygotowaniem. To oni byli głównymi budowniczymi tegorocznego moja.
Choć dziś wydarzenie przyciąga wielu mieszkańców, jego początki były skromne.
– Na początku zebrała się garstka ludzi, postawili moja i tyle. Parę lat później podczas obrad zarządu zdecydowaliśmy, że moglibyśmy zrobić z tego tradycyjną imprezę koła. Spróbowaliśmy ją rozpropagować i efekt jest taki, że ludzie przychodzą – powiedział Bogusław Raszka, prezes MK PZKO w Wędryni.
Podczas imprezy nie zabrakło również poczęstunku. Miejscowe koło PZKO przygotowało stoisko, w którym można było kupić m.in. gałuszki z bryndzą, gofry oraz tradycyjne placki podawane ze szpyrkami lub śmietaną.
O dobrą atmosferę zadbała muzyka. Przez cały wieczór uczestnikom przygrywała Kapela Bezmiana.































