W listopadowym „Zwrocie” szeroko opisywaliśmy trwającą budowę tradycyjnej kolyby na Girowej. Za inicjatywą, która ma przypominać o pasterskim dziedzictwie szczytu i okolic, stoi grupa beskidzkich pasjonatów na czele z Janem Michalikiem – młodym zaolziańskim działaczem regionalnym. Szałasowi, który ma służyć przemierzającym górskie szlaki, brakuje przede wszystkim dachu. A na to z kolei potrzeba pieniędzy.

    Potrzebny przede wszystkim dach

    Kolyba już stoi, jest zbudowana z między innymi drewna ze stuletniej chałupy w Bukowcu, która była przeznaczona do rozbiórki. Grupa pasjonatów pod koniec 2024 roku porozumiała się z gminą i własnymi rękami zabezpieczyła drewno, a następnie przeniosła je na Girową i postawiła szałas pasterski. Ma on przypominać tradycje rozwijające się tam przez stulecia aż do lat 60. XX wieku, kiedy nadeszły czasy kolektywizacji.

    Budowla ma nawet deliny, czyli podłogi ze 150-letniej jodły. Ofiarował je całkowicie bezpłatnie Władysław Zogata – mistrz ciesielski, który zaangażowany jest w projekt. Jak pisaliśmy w listopadowym „Zwrocie”, pan Zogata pamięta schyłek tradycji pasterskich na Girowej. – W 1960 roku pasło się tu 125 owiec i 201 krów. Było tu 50 hektarów pastwisk – wspominał.

    Do ukończenia budowli potrzebny jest gontowy dach z ręcznie łupanego modrzewia. To jednak kosztuje – konkretnie 91 tysięcy koron. To najpoważniejszy wydatek, na który zakładana jest specjalna zbiórka.

    Łącznie potrzeba blisko 160 tysięcy koron

    Zbiórka opiewa na kwotę 159 tysięcy koron i jest dostępna na portalu donio.cz. – My nie jesteśmy pracownikami skansenu, nie mamy żadnej działalności, firmy, organizacji. Jesteśmy po prostu grupą pasjonatów, nieformalną, dlatego też nie możemy sami wnioskować o fundusze zewnętrzne. Pod swoje skrzydło wzięło nas Miejscowe Koło PZKO w Piosku – to podmiot, który może zbierać pieniądze. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni – tłumaczy „Zwrotowi” Jan Michalik.

    Wpłacono już ponad 20 tysięcy koron. Pieniądze mają zostać przeznaczone na:

    • Gontowy dach – 91 tys. koron
    • Wyposażenie wnętrz – 20 tys. koron
    • Tablicę pamiątkową o historii szałasu na Girowej – 13 tys. koron
    • Uroczyste otwarcie dla darczyńców i publiczności, z kapelami, poczęstunkiem itd. – 35 tys. koron

    – Potrzebujemy minimum 100 tysięcy koron. To kwota niezbędna, by ukończyć budowę. Jeśli zbierze się więcej – wtedy będzie uroczyste otwarcie. Bardzo prosimy o każdą, nawet drobną wpłatę – zaznacza Michalik.

    Grupa aktywnie działa nie tylko przy samych pracach budowlanych, wkładając w projekt własną pracę i fundusze, ale też poszukuje partnerów. – Niedawno dostaliśmy zaliczkę od jednego ze sponsorów na strzechę – ona kosztuje 180 tysięcy koron. Dlatego też potrzebujemy nie tyle, a 91 tysięcy – wyjaśnia Michalik.

    Przywrócić pamięć o pasterstwie

    Kolyba ma służyć wszystkim turystom przemierzającym beskidzkie szlaki. – Tradycje pasterskie to takie zapomniane dziedzictwo naszego regionu. Wszyscy, którzy mają 70 i więcej lat pamiętają te czasy i wspominają je z nostalgią. Dlatego budując kolybę chcemy przywrócić pamięć o pasterzach i ich szałasach – kwituje Michalik.

      Komentarze





      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Zadanie współfinansowane ze środków Kancelarii Senatu.