Halina Szczotka
E-mail: halina.szczotka@zwrot.cz
Jak chłopak z Cieszyna trafia na Uniwersytet Yale, a później zostaje solistą Staatsoper Stuttgart? Gościem najnowszego odcinka podcastu Zwrotowisko jest baryton Paweł Konik. Rozmawiamy o jego drodze zawodowej, specyfice pracy śpiewaka operowego oraz koncercie, z którym 6 września powróci do rodzinnego miasta.
„Czy już mogę śpiewać?”
Muzyka towarzyszyła Pawłowi Konikowi niemal od początku życia. Jak opowiada, według relacji rodziców już jako trzyletnie dziecko budził się o piątej rano i pytał, czy może zacząć śpiewać. Jeden z jego pierwszych publicznych występów odbył się podczas parafialnego spotkania mikołajkowego w Jaworzu.
Pierwsze lata życia spędził w Wiśle, gdzie uczęszczał do filii cieszyńskiej szkoły muzycznej. Uczył się gry na fortepianie, ale jego ulubionym przedmiotem od początku był chór. Po przeprowadzce do Cieszyna śpiewał między innymi w chórze Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa Ewangelickiego, chórze dziecięcym Hosanna, chórze kościelnym oraz Cieszyńskim Chórze Kameralnym.
– Moje popołudnia były wypełnione próbami chórowymi – wspomina.
Początkowo nie planował jednak kariery solisty. Chciał śpiewać w zawodowym chórze.
– Taki był mój pomysł na życie. Jak widać, się nie udał – żartuje.
Nie dostał się za pierwszym razem
Droga na Akademię Muzyczną im. Karola Szymanowskiego w Katowicach nie była prosta. Paweł Konik nie dostał się na uczelnię przy pierwszym podejściu. Jak wspomina, o osiem miejsc ubiegało się około 160–180 kandydatów.
Rozpoczął więc studia z turystyki na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, a równocześnie brał prywatne lekcje śpiewu i uczestniczył w próbach chóru Akademii Muzycznej. Ostatecznie dostał się na wymarzone studia.
Jeszcze na piątym roku rozpoczął współpracę z Operą Bałtycką w Gdańsku. Wystąpił w spektaklu „Gracze” Dymitra Szostakowicza i Krzysztofa Meyera w reżyserii Andrzeja Chyry, pod kierownictwem muzycznym Michała Klauzy. Było to jego pierwsze spotkanie z solową rolą w teatrze operowym.
Zaproszenie do Yale
Po dwóch latach pracy zawodowej Paweł Konik dołączył do Akademii Operowej przy Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie. Nadal czuł, że potrzebuje pedagogicznej kontroli i spojrzenia z zewnątrz.
Przełomem okazał się kurs mistrzowski prowadzony przez Doris Yarick-Cross i Richarda Crossa, związanych z programem operowym Yale University. Po tygodniu pracy Doris Yarick-Cross zapytała młodego śpiewaka, czy chciałby kontynuować u nich studia.
Pierwsze pytanie dotyczyło kosztów. Czesne w Yale University School of Music było finansowane przez prywatnych sponsorów, ale pozostawały jeszcze wydatki związane z mieszkaniem, utrzymaniem i podróżami.
– Wysłałem chyba ponad 500 maili z zapytaniem o możliwość otrzymania stypendium – opowiada Paweł Konik.
Pieniądze na pierwszy rok pobytu znaleźli jego amerykańscy pedagodzy. Na kolejny rok otrzymał stypendium Fundacji Zygmunta Zaleskiego.
Z Nowego Jorku do Stuttgartu
Pod koniec studiów w Yale Paweł Konik uczestniczył w zbiorczym przesłuchaniu dla kilkunastu teatrów operowych. W Nowym Jorku spotkał przedstawiciela teatru ze Stuttgartu. To przesłuchanie otworzyło mu drogę do stałej pracy i dalszego rozwoju artystycznego.
– Trzeba było pojechać z Polski do Nowego Jorku, żeby właśnie tam zaśpiewać przesłuchanie, które dało mi stałą pracę – zauważa.
Od sezonu 2018/2019 Paweł Konik jest solistą Staatsoper Stuttgart. Szczególnie bliski jest mu repertuar niemieckiego romantyzmu, w tym dzieła Richarda Wagnera i Richarda Straussa.
Stały angaż pozwala mu stopniowo podejmować role odpowiadające rozwojowi głosu. Jak wyjaśnia w rozmowie, zakwalifikowanie śpiewaka jako basa, barytona czy bas-barytona nie zawsze jest możliwe na początku edukacji. Głos zmienia się wraz z wiekiem, techniką, doświadczeniem i wykonywanym repertuarem.
Pięć godzin muzyki z pamięci
Praca śpiewaka operowego nie kończy się wraz z ukończeniem studiów. Konieczne jest nieustanne dbanie o głos, kondycję fizyczną, pamięć i znajomość języków.
– Musimy opanować pamięciowo opery, które trwają trzy, cztery, czasem pięć godzin. Nie wystarczy znać tylko swojej partii. Trzeba znać całe dzieło – podkreśla artysta.
Paweł Konik najrzadziej śpiewa po polsku. Choć bardzo lubi język polski, jego liczne zbitki spółgłoskowe stanowią dla śpiewaka wyzwanie. W rozmowie wyjaśnia również, dlaczego angielski nie jest tak łatwy do śpiewania, jak mogłoby się wydawać, oraz jakie trudności sprawiają wykonawcom język niemiecki i czeski.
Liszt – gwiazda swoich czasów
Ostatnia część rozmowy prowadzi z powrotem do Cieszyna. W 1846 roku do miasta i jego okolic przybył Ferenc Liszt. Wizyta odbyła się na zaproszenie Komory Cieszyńskiej. W 2026 roku przypada 180. rocznica tego wydarzenia.
– Muzyka, którą dzisiaj nazywamy klasyczną czy poważną, była wtedy muzyką popularną – zauważa Paweł Konik.
Popularność Liszta porównuje do pozycji współczesnych gwiazd popu, takich jak Madonna czy Beyoncé. Na jego występy czekała cała Europa, a mieszkańcy miast składali się, aby zaprosić artystę na koncert.
Rocznica pobytu kompozytora w Cieszynie stała się impulsem do przygotowania recitalu na głos i organy. W programie znalazły się przede wszystkim dzieła sakralne Ferenca Liszta, ale także kompozycje Josefa Gabriela Rheinbergera i Hugo Wolfa.
Muzyka ma prowadzić słuchaczy – jak mówi Paweł Konik – „z ciemności w kierunku światłości”.
Koncert w Kościele Jezusowym
Recital odbędzie się 6 września 2026 roku o godz. 18.00 w Kościele Jezusowym w Cieszynie. Do świątyni będzie można wejść od godz. 17.15.
Wystąpią:
Paweł Konik – baryton
Maciej Zakrzewski – organy
Mateusz Ciupka – zapowiedź koncertu
Bilety są dostępne w salonach Empik oraz przez internet: https://bilety.pawelkonik.com.
W pełnej rozmowie Paweł Konik opowiada także o pracy wolnego strzelca, operowych przesłuchaniach, dojrzewaniu głosu, śpiewaniu w różnych językach oraz o tym, jak obecność publiczności zmienia akustykę kościoła.



