Sylwia Grudzień
E-mail: sylwia@zwrot.cz
Wczoraj w Amfiteatrze im. Stanisława Hadyny w Wiśle rozpoczął się 62. Tydzień Kultury Beskidzkiej – doroczne święto folkloru i tradycji góralskiej. Inaugurację wydarzenia uświetniło wspólne odśpiewanie hymnu górali beskidzkich „Szumi, jawor szumi”.
Ta głęboko zakorzeniona w sercach mieszkańców Beskidów pieśń ma zaskakująco współczesne pochodzenie – melodię skomponował pochodzący z Nawsia na Zaolziu Adam Niedoba, a słowa napisał jego syn, Andrzej. Postaci te, podobnie jak brat Adama – Władysław Niedoba, Jura spod Grónia (reżyser, scenarzysta, aktor teatralny i działacz społeczny) – w znacznym stopniu przyczyniły się do ukształtowania ducha Tygodnia Kultury Beskidzkiej. Ich twórczość i zaangażowanie na trwałe wpisały się w historię tego wyjątkowego wydarzenia.
„Szumi, jawor szumi” to pieśń, którą zna niemal każdy zespół folklorystyczny działający w Beskidzie Śląskim, Żywieckim czy w rejonie Babiej Góry. Choć brzmi, jakby była przekazywana z pokolenia na pokolenie od niepamiętnych czasów, powstała zaledwie pod koniec lat 60. XX wieku. Być może dlatego, że jej autorzy byli głęboko zakorzenieni w góralskiej kulturze – Adam jako syn nawiejskiego gazdy, wychowany w skromnej drzewiónce, a Andrzej jako wrażliwy kontynuator tradycji – pieśń ta potrafi poruszyć serca zarówno górali, jak i słuchaczy na estradach Tygodnia Kultury Beskidzkiej.
„Jest syn, jesteśmy zdrowi, Jadźka”
Adam Niedoba urodził się 10 lipca 1906 roku w Nawsiu jako syn Pawła Niedoby i Ewy z domu Sikora. Po ukończeniu szkoły ludowej w rodzinnej wsi kontynuował naukę w szkole wydziałowej w Cieszynie, a następnie w polskim seminarium nauczycielskim w Bobrku, które ukończył w 1927 roku. Pierwszą pracę podjął jako nauczyciel w Skrzyszowie koło Wodzisławia, gdzie – zgodnie ze swoimi zainteresowaniami – prowadził chór młodzieżowy oraz organizował amatorskie przedstawienia teatralne.
30 sierpnia 1939 roku został zmobilizowany do Wojska Polskiego i jako dowódca plutonu wziął udział w kampanii wrześniowej. Ciężko ranny w pierwszych dniach wojny, po leczeniu w szpitalu w Krakowie wrócił do rodzinnego Nawsia. W grudniu tego samego roku ożenił się z Jadwigą Studzińską – również nauczycielką, wychowaną w korpusie sierot lwowskich. Jej rodzice oraz brat, student Politechniki Lwowskiej, zginęli w 1920 roku podczas obrony Lwowa.
Adam i Jadwiga poznali się przypadkiem w Skrzyszowie, dokąd Jadwiga przyjechała w odwiedziny do swojej koleżanki. Pobrali się na początku wojny – w grudniu 1939 roku. Wkrótce jednak ich wspólne życie brutalnie przerwała wojna: w kwietniu 1940 roku Adam został aresztowany przez gestapo i osadzony w więzieniu w Cieszynie, a następnie, w zbiorowym transporcie, przewieziono go do obozu koncentracyjnego KL Dachau, skąd później trafił do KL Mauthausen-Gusen.
– Ja się urodziłem 30 października (przyp. red. – 1940 roku). Do obozu koncentracyjnego można było przesłać wiadomość tylko w dwóch wypadkach: gdy ktoś umarł lub gdy ktoś się urodził, a limit wynosił pięć słów. Ten telegram pamiętam do dziś: Jest syn, jesteśmy zdrowi, Jadźka. Ojciec po wielu latach powiedział mi, że gdyby nie ten telegram, to by nie wytrzymał – mówił Andrzej Niedoba w 2017 roku podczas spotkania w bibliotece w Mostach koło Jabłonkowa.
Adam Niedoba został zwolniony z obozu prawdopodobnie dzięki interwencji dawnego kolegi z młodości, który w czasie wojny pełnił funkcję zastępcy szefa Gestapo w Skrzyszowie. Jadwiga znała jego tożsamość, lecz dopiero wtedy odkryła wstrząsającą prawdę, że piastuje tak wysokie stanowisko w aparacie nazistowskiego terroru. Mimo to zdecydowała się osobiście udać do niego i prosić o pomoc w uwolnieniu męża. Dzięki jej interwencji Adam został wypuszczony z obozu 20 stycznia 1941 roku. Wrócił pociągiem do rodzinnego Nawsia, lecz w obawie przed kolejnym aresztowaniem ukrył się w Generalnej Guberni, gdzie pozostawał aż do końca wojny.
Czasy powojenne w Wiśle
W 1945 roku Adam Niedoba powrócił na Śląsk Cieszyński, a następnie osiadł w Wiśle, gdzie rozpoczął organizować szkołę podstawową w Głębcach oraz podobną placówkę na osiedlu Mały Stożek – wówczas najwyżej położoną szkołę w polskich Beskidach. W szkole w Głębcach, którą później kierował, dbał o wychowanie fizyczne młodzieży oraz o jej wszechstronny rozwój kulturalny. Zorganizował amatorski zespół teatralny, a w 1950 roku założył zespół regionalny „Wisła”, którym kierował przez kolejne 20 lat. Opracowywał programy, pisał teksty, komponował muzykę i układał choreografię. Tworzył widowiska artystyczne, takie jak „Fojtów Michoł”, „Złamana granica”, „Raubczyk” czy „Razem, zespołem, gromadą”. To właśnie dla zespołu „Wisła” skomponował pieśń „Szumi jawor, szumi”, do której słowa napisał jego syn Andrzej.
Kontynuowanie dziedzictwa poprzez słowo pisane, teatr i dziennikarstwo
Andrzej Niedoba kontynuował beskidzkie dziedzictwo w inny sposób – poprzez słowo pisane, teatr i dziennikarstwo. Przez całe życie związany ze Śląskiem Cieszyńskim, ukończył polską szkołę podstawową w Jabłonkowie, liceum w Wiśle (1957), a następnie polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (1963). Po studiach pracował jako dziennikarz i spiker Telewizji Katowice oraz jako publicysta i reporter, współpracując z aż jedenastoma redakcjami śląskimi i zaolziańskimi, w tym miesięcznikiem „Zwrot”.
Andrzej Niedoba był również autorem licznych dramatów i reportaży. Debiutował w 1978 roku sztuką „Skoczek”, wystawioną w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Jego utwór „Kim pani jest?” został pokazany w Teatrze Telewizji. Na szczególną uwagę zasługuje dramat „Rajska jabłonka”, napisany gwarą i nagrodzony I miejscem w konkursie miesięcznika „Dialog” w 1985 roku. Ze względu na poruszaną tematykę nie mógł jednak trafić na scenę w czasach PRL-u. Prapremiera odbyła się dopiero w 2016 roku, z okazji jubileuszu 65-lecia Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie.
Adam Niedoba zmarł w 1972 roku i został pochowany na cmentarzu ewangelickim „Na Groniczku” w Wiśle. Andrzej zmarł w 2020 roku po krótkiej i ciężkiej chorobie, spoczął na tym samym cmentarzu.
„Szumi jawor, szumi…” Któż nie zna tej piosenki? Tak w 2016 roku na jubileuszu Sceny Polskiej śpiewał ją autor słów Andrzej Niedoba:
Pieśń, która jednoczy
Dziś „Szumi, jawor, szumi” to coś znacznie więcej niż regionalna pieśń – stała się wyznacznikiem tożsamości górali beskidzkich, a szczególnie Polaków z Zaolzia, dla których jest symbolem trwania przy kulturze, języku i wspólnym dziedzictwie. W latach 90. hymn ten przyjęli członkowie Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Sportowego „Beskid Śląski”. Swoje spotkania rozpoczynają od odśpiewania pieśni także członkowie Koła Miłośników Gwary Cieszyńskiej w Cieszynie. To dowodzi, jak głęboko pieśń zakorzeniła się w życiu kulturalnym Polaków po obu stronach Olzy.
Pieśń jest wyrazem jedności – muzycznej, kulturowej i emocjonalnej – której nie zdołały zatrzeć ani historia, ani polityczne podziały. Wyjątkowa jest także historia jej powstania, owoc współpracy ojca i syna, Adama i Andrzeja Niedobów. Być może właśnie dlatego pieśń tak mocno porusza serca – bo mówi o tym, co najważniejsze: kim jesteśmy, skąd pochodzimy i co nas łączy.
SZUMI JAWOR, SZUMI
Muzyka: Adam Niedoba, tekst: Andrzej Niedoba
Szumi jawor, szumi i szumi osika,
Nigdy nie zaginie góralsko muzyka,
Góralsko muzyka i góralskie grani,
Nigdy nie zaginie w Beskidach śpiewani.
Jak zaszumią smreki na wysokiej skale,
To zaraz tańcują beskidzcy górale,
Jak zaszumią jedle na wysokiej hali,
To jakby śpiywani beskidzkich górali.
Mało nam, mało nam do szczęścia potrzeba,
Byle była praca i kawałek chleba,
Byle nasze góry i nasze doliny,
Pełne były śpiewu i szwarnej dziewczyny.



