Izabela Adámek
E-mail: iza@zwrot.cz
Carmen od urodzenia mieszka w Rumunii. Jej rodzina ma polskie korzenie i jest dumna ze swojego polskiego pochodzenia, dlatego dla Carmen naturalne jest kontynuowanie polskiej kultury i tradycji oraz angażowanie się w miejscowe organizacje polonijne i życie Polonii. W rozmowie dzieli się refleksjami na temat funkcjonowania Polonii w Rumunii, jej wyzwań, sukcesów oraz tego, czym może inspirować inne społeczności polonijne na świecie.
Jesteś Polką mieszkającą w Rumunii, jak to się stało, że mieszkasz w tym kraju?
Urodziłam się tutaj, bo nasi prapradziadkowie przybyli tu ponad 200 lat temu, więc to już ósme pokolenie. Właściwie, to nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej – tu się urodziłam i tu zostałam, będąc częścią tej rodziny.
Więc można powiedzieć, że historia Polaków w Rumunii jest dość długa?
Tak, Polacy przybyli do dzisiejszej Rumunii już w XVIII-XIX wieku. Pierwsze grupy sprowadzone zostały do miejscowości Kaczyka przez władze austriackie. Polacy zajmowali się pracą w kopalni soli, głównie z Wieliczki i Bochni. Później przybywały kolejne grupy, osiedlając się w pobliżu, tworząc góralskie osady. Istnieją takie wioski, w których do dziś mieszka głównie polska społeczność, jak na przykład Plesza, Pojana Mikuli czy Nowy Sołoniec, skąd ja pochodzę.
Ile Polaków mieszka w Rumunii?
Jest nas kilka tysięcy, według spisów to około 2 500, ale z naszej wiedzy wynika, że ta liczba jest nieco wyższa. Nie wszyscy bowiem deklarują się jako Polacy, kiedy odbywają się spisy.
Mimo że nie jest was tak dużo, to chyba istnieją organizacje, które łączą Polaków w Rumunii. Czy mogłabyś powiedzieć coś na ten temat?
Tak, Polonia w Rumunii jest bardzo świadoma swojej tożsamości i jedności. Wszyscy jesteśmy skupieni wokół Związku Polaków w Rumunii – jest to jedyna organizacja w kraju, która zrzesza Polaków. Jej siedziba znajduje się na Bukowinie, w Suczawie. Związek powstał w 1990 roku w Bukareszcie, ale rok później przeniesiono go na północ, na Bukowinę, gdzie mieszkało więcej Polaków. W 2025 roku mija 35 lat od jego założenia. Dzięki tej organizacji mamy możliwość kultywować nasze tradycje, obyczaje, pielęgnować język polski oraz naszą wiarę katolicką.
Mogłabyś przytoczyć przykłady imprez organizowanych przez tę organizację?
Związek Polaków w Rumunii organizuje różnorodne wydarzenia, które mają na celu głównie podtrzymywanie polskości. Przykładem są imprezy propagujące polską kulturę, historię, język, imprezy dla dzieci, jak warsztaty, festiwale, kolonie, półkolonie, konkursy, takie jak olimpiada języka polskiego, w której uczestniczą uczniowie, które później mają szansę wziąć udział w olimpiadzie międzynarodowej w Polsce. Organizujemy również konkursy recytatorskie, podczas których dzieci uczą się polskich wierszy i prezentują je przed jury, otrzymując potem nagrody.
Organizujecie również wydarzenia związane z polskimi świętami narodowymi?
Mamy także wydarzenia związane z polskimi świętami narodowymi, jak np. obchody Narodowego Święta Niepodległości czy Święta Konstytucji 3 maja. Co roku organizujemy również Dni Polskie i Dożynki, które są największymi wydarzeniami w naszej społeczności. W ramach Dni Polskich odbywa się między innymi sympozjum, na które przyjeżdżają do nas naukowcy z Polski i Rumunii, którzy prezentują swoje książki i badania. Cała impreza kończy się Dożynkami, które zazwyczaj odbywają się w Nowym Sołońcu. To wyjątkowa okazja, by poznać rumuńską Polonię – wszyscy prezentują swoje plony, wyroby, wypieki i potrawy.
Czyli Polonia w Rumunii jest aktywna albo trzeba ją motywować do działalności?
Polonia w Rumunii jest bardzo aktywna. Od dzieci po seniorów, wszyscy angażują się w różne inicjatywy. Mamy na przykład zespoły ludowe – wcześniej mieliśmy dwa, a teraz mamy cztery, ponieważ w zeszłym roku powstały dwa nowe. Dzieci w tych zespołach angażują się od piątego roku życia i wszyscy chętnie przychodzą – chcą tańczyć, śpiewać. U nas to po prostu naturalne, mówić po polsku, chodzić do kościoła, uczestniczyć w takich wydarzeniach. Wyrośliśmy w duchu polskości, więc tak właśnie żyjemy.
Więc kwestia aktywności młodzieży w Rumunii nie jest problemem?
Nie mamy takiego problemu. Młodzież w Rumunii jest bardzo aktywna. W kraju organizuje się różne wydarzenia i warsztaty, które dają im możliwość rozwoju. Młodzi ludzie chętnie biorą udział w takich inicjatywach, sprawia to, że młodzież pozostaje zaangażowana, czerpiąc z tego satysfakcję i korzyści. Jednakże, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają za granicę, na przykład na studia, to często trudno im utrzymać tę samą aktywność i zaangażowanie, a kontakt z rodzimymi inicjatywami się zmienia. Mimo to, na razie w Rumunii młodzież wciąż jest bardzo aktywna.
Co według ciebie jest kluczem do aktywności Polonii w Rumunii i co mogłoby być inspiracją dla innych krajów, które borykają się z podobnymi wyzwaniami?
W Rumunii mamy świetne wsparcie ze strony państwa, co jest bardzo ważnym elementem, który ułatwia naszą aktywność. Mamy również swojego reprezentanta w parlamencie, prezesa Związku Polaków w Rumunii, posła Gerwazego Longhera. To pozwala na pozyskiwanie funduszy i organizowanie różnorodnych wydarzeń. To wsparcie daje nam możliwość angażowania się w życie społeczne i kulturalne, a także umożliwia młodym ludziom poświęcanie swojego czasu na różne inicjatywy, takie jak wolontariat, np. przy organizacji dożynek. Ważne jest, że młodsze pokolenie wynagrodzone jest za swoją aktywność, co sprawia, że chętniej angażują się w te działania.
Czyli w Polonii w Rumunii istnieje wynagrodzenie finansowe dla osób angażujących się?
Nie zawsze jest to wynagrodzenie finansowe, ale osoby zaangażowane mają różne okazje, które mogą traktować jako nagrodę. Na przykład mają możliwość wyjazdów czy spotkań. W każdej miejscowości na Bukowinie, gdzie mieszka Polonia, znajdują się Domy Polskie, a niektóre z nich są naprawdę nowoczesne. Dzięki tym miejscom osoby z Polonii mogą się spotykać, organizować wydarzenia, śpiewać, tańczyć czy po prostu porozmawiać. Domy Polskie pełnią funkcję symboli i miejsc spotkań. Dla młodszych ludzi to wyjątkowe przestrzenie, w których mogą kultywować polską tradycję, spotkać się z rówieśnikami i po prostu spędzać czas.
Polska społeczność w Rumunii raczej dobrze sobie radzi, ale czy spotyka też jakieś problemy lub wyzwania?
Problemy na pewno są. Największe z nich jest to, że wiele osób wyjeżdża za granicę. To chyba największa trudność, bo gdy rodziny wyjeżdżają, zabierają ze sobą dzieci, które później już nie mówią po polsku. Są takie rodziny, które mimo wyjazdu pielęgnują polskość – na przykład mój wujek, który mieszka w Niemczech, ma dzieci, które rozmawiają po polsku. Jednak są też rodziny, których dzieci uczęszczają do szkół za granicą, i wtedy niestety często zapominają język polski, zaczynają mówić w innym języku lub w ogóle przestają mówić w jakimkolwiek z tych języków, nawet po rumuńsku.
A jeśli chodzi o relacje polsko-rumuńskie, jak Rumuni postrzegają Polaków oraz inne mniejszości narodowe?
W Rumunii żyje wiele mniejszości narodowych (jest ich łącznie dwadzieścia uznanych oficjalnie) w tym na przykład Ukraińcy, Niemcy i Polacy, u nas na Bukowinie. Jest to bardzo pozytywne, ponieważ wszyscy nawzajem się wspierają. W naszym województwie Suczawa, władze lokalne organizują festiwale, na których prezentowane są tradycje różnych mniejszości narodowych. Są to na przykład festiwale folklorystyczne, na które zapraszają się nawzajem. Mniejszości narodowe, w tym Polacy, żyją z Rumunami w zgodzie i wzajemnym szacunku. Wszyscy starają się szanować siebie nawzajem.
Jakie znaczenie ma dla ciebie utrzymywanie polskich tradycji i kultury?
Dla mnie utrzymywanie polskich tradycji ma ogromne znaczenie, zwłaszcza że wychowałam się w rumuńsko-polskim środowisku. Te tradycje przetrwały dzięki naszym rodzicom i dziadkom, którzy przekazali nam te wartości. Choć w czasie komunizmu zabraniano mówić po polsku czy chodzić do kościoła, to jednak Polacy w Rumunii nie zapomnieli o swojej kulturze. Dalsze rozmawianie po polsku, podtrzymywanie tradycji – to przetrwało z pokolenia na pokolenie. Czujemy, że skoro poprzednie pokolenia walczyły o to, by zachować naszą tożsamość, to teraz jest naszym obowiązkiem, by kontynuować tę tradycję. I właśnie tak myśli młode pokolenie Polonii w Rumunii.
Jesteś też mamą, czy rozmawiasz ze swoim dzieckiem po polsku?
Tak, mam dziecko, które ma teraz 5 miesięcy, więc na razie jeszcze nie rozmawia, ale na pewno będziemy kontynuować przekazywanie języka polskiego i polskich tradycji. W domu z mężem rozmawiamy po polsku, a dziadkowie i babcie również komunikują się z dzieckiem po polsku, więc jestem pewna, że będzie znało ten język.
Jak taka sytuacja wygląda w rodzinach, gdzie jeden z małżonków jest Rumunem?
Bardzo ciekawe jest to, że w naszej polskiej społeczności, gdy ktoś bierze za męża lub żonę Rumuna/Rumunkę, to ta osoba często uczy się języka polskiego. Mamy wiele takich rodzin, gdzie na przykład żona jest Rumunką, a mąż Polakiem, i ona po kilku latach życia razem już mówi po polsku. Ich dzieci uczą się polskiego, rozmawiają w tym języku, więc tradycja i język są przekazywane dalej. To pokazuje, że nie zapominamy o naszej kulturze i utrzymujemy ją bardzo mocno.
Czy znajomość języka polskiego w Rumunii może być plusem?
Tak, znajomość języka polskiego jest dużym plusem w Rumunii. W ostatnich latach wiele firm otworzyło się na rynek rumuński i poszukuje pracowników, którzy potrafią mówić po polsku. Właśnie dlatego nasza młodzież znajduje zatrudnienie w dużych korporacjach, ponieważ język polski daje im przewagę na rynku pracy. W wielu przypadkach osoby znające polski otrzymują wyższe wynagrodzenie niż osoby, które mówią tylko po rumuńsku. Język polski naprawdę ma duże znaczenie i jest ceniony na rynku pracy w Rumunii.
Co przekazałabyś Polakom mieszkającym poza granicami kraju?
Przede wszystkim chciałabym im powiedzieć, że my, mieszkający w Rumunii, żyjemy codziennością, która nie jest związana z polityką czy bieżącymi sprawami w Polsce. Dla nas najważniejsze są nasze korzenie, religia, tradycje, które przekazali nam nasi przodkowie. To, co jest dla nas istotne, to zachowanie polskości w sercu, szacunek do naszej kultury i tradycji. Staramy się żyć zgodnie z wartościami, które dla nas mają wielką wagę. Dlatego nie powinniśmy angażować się w bieżące sprawy polityczne w Polsce, które mogą nas podzielić. Ważne, by w sercu nosić dumę z bycia Polakiem i pielęgnować ten duch polskości, niezależnie od tego, gdzie się żyje.