Czesława Rudnik
E-mail: redakcja@zwrot.cz
Sowieckie (a następnie rosyjskie) urzędy zaczęły udostępniać, chociaż niezbyt chętnie, dokumenty archiwalne o zbrodni. Okazało się, że zbrodnie popełnione w Katyniu były częścią szerszego zamysłu likwidacji polskich jeńców i że dokonali ich funkcjonariusze sowieckiej NKWD na rozkaz biura politycznego komitetu centralnego sowieckiej partii komunistycznej WKP(b).
Protokół z jego posiedzenia z 5 marca 1940 roku z podpisem Stalina i innych członków biura politycznego zlecał NKWD „rozpatrzenie w trybie nadzwyczajnym” spraw 14 700 osób zatrzymywanych w obozach dla jeńców wojennych i dalszych 11 000 osób więzionych w zachodnich regionach Ukrainy i Białorusi, „przy użyciu najwyższej kary – rozstrzelania”.
Obrady miały przebiegać bez wzywania owych „zażartych wrogów władzy sowieckiej”, którzy nie mieli się nawet dowiedzieć o wniesionych oskarżeniach. W kwietniu i maju 1940 roku zwieziono ich do najbliższych zarządów obwodowych NKWD, strzałem w potylicę zamordowano i zakopano do grobów masowych, najczęściej na gruntach ośrodków rekreacyjnych NKWD.
Za najbardziej wiarygodną informację o ogólnej liczbie ofiar uważa się obecnie notatkę szefa KGB Aleksandra Szelepina z 3 marca 1959 roku, sporządzoną do sprawozdania dla ówczesnego szefa sowieckiego państwa Chruszczowa. Mowa w niej o zastrzeleniu 21 857 osób „z byłej burżuazyjnej Polski”, przy czym 14 552 rozstrzelanych stanowili jeńcy trzech największych obozów.
Mniej więcej 4421 polskich oficerów z obozu w Kozielsku rozstrzelano w Smoleńsku i w lesie koło Katynia, gdzie zostali wrzuceni do grobów masowych. Około 3820 oficerów z obozu w Starobielsku na Ukrainie rozstrzelano w Charkowie i zakopano na przedmieściu „Piatichatki”.
Co najmniej 6311 polskich policjantów, funkcjonariuszy straży granicznej, finansowej i celnej, wywiadowczych i innych służb państwowych, więzionych w obozie w Ostaszkowie na jeziorze Seliger w górnym biegu Wołgi, rozstrzelano w Twerze, ówczesnym Kalininie, i zakopano koło miejscowości Miednoje, dokąd podczas wojny Niemcy w ogóle nie doszli, tak więc ta zbrodnia z całą pewnością nie mogła im zostać przypisana.
Według sprawozdania Szelepina następnych 7305 więźniów rozstrzelano w więzieniach zachodniej Ukrainy i Białorusi. Odnaleziony już został rejestr 3435 polskich obywateli rozstrzelanych na Ukrainie, trwają poszukiwania ich grobów koło miejscowości Bykownia koło Kijowa, koło Władzimira na Wołyniu czy koło miasta Cherson w pobliżu Krymu.
Należy przypuszczać, że pozostałych 3870 osób rozstrzelanych zostało na Białorusi, zapewne w Mińsku czy w Głębokim w obwodzie witebskim. Jeśli chodzi o los owych prawie 4 tysięcy osób, brakujących do ogólnej liczby wymienionej w „wyroku” biura politycznego, przypuszczają historycy możliwość deportacji polskich więźniów do gułagu koło Władywostoku, dokąd wiosną 1940 roku miało zmierzać chyba 7 transportów, każdy z około tysiącem osób, lub szukają ich grobów w związku z następnymi deportacjami, np. w Tomsku czy w Tawdzie na Uralu.
(Zbrodnia katyńska nie zniknie z pamięci. „Zwrot” 2005 nr 4)
Tagi: notatkę szefa KGB Aleksandra Szelepina, protokół z 5 marca 1940 roku z podpisem Stalina, Wydziobane, zbrodnie popełnione w Katyniu



