Sylwia Grudzień
E-mail: sylwia@zwrot.cz
CIESZYN / Już 31 maja 2026 roku Cieszyn pokaże, że judo na Śląsku Cieszyńskim ma się znakomicie. W Hali Widowiskowo-Sportowej im. Cieszyńskich Olimpijczyków odbędzie się Olza Judo Cup II — reaktywowany po latach międzynarodowy turniej dzieci i młodzieży z udziałem klubów z Polski, Czech i Słowacji. Na matach nie zabraknie także zawodników z Ukrainy, którzy wystąpią w barwach polskich klubów.
W zawodach rywalizować będą zawodnicy w pięciu kategoriach wiekowych: U9, U11, U13, U15 i U17. Organizatorzy spodziewają się nawet 500 uczestników. Kibice mogą liczyć nie tylko na wysoki poziom sportowy, ale także na ogromne emocje i wyjątkową atmosferę judo. Wejścia na zawody jest darmowe.
O kulisach turnieju i samej dyscyplinie rozmawiamy z Arkadiuszem Lipą, trenerem Klubu Sportowego Judo Cieszyn.
Olza Judo Cup II to wydarzenie międzynarodowe, do którego wracacie po kilku latach. Ilu zawodników się spodziewacie i z jakich krajów?
Pierwsze zawody odbyły się w 2019 roku. Z różnych powodów nie byliśmy w stanie zorganizować kolejnej edycji, ale w końcu się udało. W zawodach wystartują dzieci i młodzież od najmłodszych kategorii aż po starszych zawodników do lat 17. Na ten moment mamy około 260 zgłoszeń z 19 klubów z Polski i Czech, ale liczymy, że będzie ich więcej. Spodziewamy się nawet około 500 zawodników, bo część klubów pewnie zgłosi się w ostatniej chwili. Czekamy też na deklaracje ze Słowacji. Z czeskich klubów mamy Hawierzów, Ostrawę, Karwinę. Pod barwami polskich klubów wystąpią także zawodnicy z Ukrainy i Czech, bo na przykład w naszym klubie mamy także czeskich zawodników, którzy przeszli do nas z Czeskiego Cieszyna.
Czy tacy zawodnicy mają opory przed startowaniem pod polską flagą?
Raczej nie. Zdarzają się jednostkowe przypadki — głównie wśród Ukraińców — że ktoś wolałby reprezentować swój kraj. Jednak na zawodach tego szczebla reprezentuje się klub, nie państwo. Dla większości zawodników to nie ma żadnego znaczenia. Nasi judocy chcą przede wszystkim reprezentować swój klub — to jest dla nich najważniejsze. Mamy tu silną społeczność. Trenowanie judo to nie tylko miesięczna opłata i zajęcia pozalekcyjne, to wspólnota, w której każde dziecko i każdy młody człowiek znajduje swoje miejsce.
Kto może wziąć udział w zawodach?
Wyłącznie kluby zrzeszone w Polskim Związku Judo. Mamy sygnały od zawodników trenujących inne sporty walki, że chcieliby wziąć udział, ale nasze zawody są tylko dla judoków. Nie chcemy brać odpowiedzialności za osoby niezwiązane z klubami judo. Mamy też sędziów ze śląskiego oddziału Związku — na wysokim poziomie — którzy biorą pełną odpowiedzialność za zawodników na macie.
Z tego co wiem, wasze relacje z klubami z Czech są bliskie?
Tak, ciągle się spotykamy na treningach, jeździmy tam na zawody. Nasza lokalizacja jest taka, że z Cieszyna łatwiej dotrzeć do Ostrawy czy Żyliny niż do Bytomia. Korzystamy więc z tego sąsiedztwa. Z kolei dla wielu klubów z Czech i Słowacji Cieszyn to naturalny kierunek. Poza tym część zawodników po prostu szuka dobrych miejsc do startu, a taki turniej daje dzieciom realną możliwość rywalizacji.
Osobiście też wolę atmosferę w czeskich klubach, bo stawia się tam przede wszystkich na współpracę, a nie na rywalizację.
Czy turniej ma szansę stać się wydarzeniem cyklicznym?
Taki jest nasz cel. Chcielibyśmy, żeby Olza Judo Cup odbywał się raz w roku i na stałe wpisał się w sportowy kalendarz Cieszyna.
Dlaczego to wydarzenie jest ważne dla samego klubu?
Bo pokazuje, że judo w Cieszynie żyje. To klub z tradycją – jednym z najstarszych w mieście. Chcemy o tej historii przypominać i ją pielęgnować.
Historia klubu rzeczywiście jest imponująca.
Tak. Warto o niej mówić, bo przez lata przez cieszyński klub przewinęło się wielu bardzo dobrych zawodników. Judo trenowali u nas późniejsi olimpijczycy, a także sportowcy, którzy potem odnieśli sukcesy w innych dyscyplinach. To pokazuje, jak wszechstronną bazą rozwoju jest judo.
Dlaczego pana zdaniem judo jest tak wartościową dyscypliną dla dzieci i młodzieży?
Bo nie chodzi tylko o wyniki. W judo kształtujemy jednocześnie ducha i ciało. Uczymy pewności siebie, pokonywania własnych barier i radzenia sobie ze stresem – a to zostaje nie tylko na macie, ale i w życiu codziennym.
Judo jest jedną z najlepszych dyscyplin ogólnorozwojowych, choć mało kto o tym wie – u nas wciąż króluje piłka nożna. My jednak staramy się z każdego zawodnika wydobyć to, co w nim najlepsze, tak żeby umiał sobie poradzić nie tylko w sporcie. Wchodząc na matę, musisz nabrać pewności siebie i przełamać własne lęki – i to właśnie procentuje potem w codziennym życiu.
U nas na zajęciach nigdy nie skupiamy się od razu na walce. Priorytetem jest wszechstronny rozwój ruchowy — ćwiczenia, które zostają na zawsze. To jak jazda na rowerze: możesz nie jeździć dwadzieścia lat, ale jak tylko wsiądziesz, ciało sobie przypomni. Przewroty, ćwiczenia akrobatyczne, elementy gimnastyczne — to wszystko zostaje zakodowane gdzieś głęboko.
Rodzice czasem pytają: czy judo to nie jest jednak niebezpieczny sport dla dziecka?
Wręcz przeciwnie. Bardzo ważne są też upadki — nie tylko rzuty, ale właśnie technika bezpiecznego upadania. To umiejętność przydatna nie tylko na macie. Jeśli ktoś potknie się na ulicy, to zamiast wyciągać rękę i ryzykować złamanie, instynktownie ułoży ciało tak, żeby zminimalizować uraz. To mogłoby brzmieć jak drobiazg, ale naprawdę robi różnicę.
Czyli judo ma też wymiar wychowawczy?
Ogromny. Dziecko, które staje na macie, uczy się odpowiedzialności, szacunku i dyscypliny. To sport, który rozwija wszechstronnie. Nieprzypadkowo we Francji judo jest bardzo mocno obecne w szkołach i traktowane jako ważny element wychowania młodzieży. Podobnie jest w Japonii — ojczyźnie tej dyscypliny.
Wiele osób patrzy na sporty walki przez pryzmat agresji. Judo jest inne?
Zdecydowanie. Judo nie polega na agresji, tylko na kontroli, technice i szacunku do rywala. Nie chodzi o to, żeby komuś zrobić krzywdę, ale żeby go pokonać zgodnie z zasadami. I właśnie w tym jest piękno tej dyscypliny. O tym mógłbym opowiadać godzinami.
Co powiedziałby pan osobom, które wahają się, czy przyjść na turniej?
Żeby przyszły i zobaczyły to na własne oczy. Na takich zawodach widać emocje dzieci, ich zaangażowanie, ciężką pracę i ogromną radość ze startu. To nie jest tylko rywalizacja o medale — to piękna lekcja sportu i kształtowania charakteru.
Dlaczego warto kibicować właśnie młodym zawodnikom?
Bo oni naprawdę wkładają w to mnóstwo pracy. Trenują godzinami, miesiącami, często od najmłodszych lat. Sam start na macie to dla nich wielkie przeżycie. Kibicowanie im to docenienie całego tego wysiłku. To będzie dzień pełen emocji, sportu i dobrego judo — warto przyjść i poczuć tę atmosferę.
Na zdjęciu Arkadiusz Lipa (z lewej) po treningu z zawodnikami KS Cieszyn.



