Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
Podczas mistrzostw Europy w skialpinizmie w Azerbejdżanie Franciszek Jopek sięgnął po złoty medal w sprincie w kategorii U18. Młody zawodnik, wychowanek klubu SKI Mosty, w świetnym stylu pokonał rywali na wymagającej trasie. O emocjach po zwycięstwie, najtrudniejszych momentach rywalizacji i planach na najbliższe tygodnie opowiada w rozmowie ze „Zwrotem”.
Zostałeś mistrzem Europy. Dotarło już do ciebie, co się wydarzyło?
Jeszcze do mnie to nie dotarło. Wciąż nie do końca sobie to uświadamiam, ale to naprawdę niesamowite uczucie.
Jak wyglądał zwycięski sprint z twojej perspektywy?
Trasa była bardzo długa i stroma. Najtrudniejsze były właśnie te najbardziej strome odcinki, gdzie trzeba było mocno pracować i utrzymać tempo.
Sprint w skialpinizmie to bardzo dynamiczna konkurencja. Na czym zawodnik musi się najbardziej skupić?
Przede wszystkim na utrzymaniu dynamiki i koncentracji przez cały bieg. Bardzo ważne jest też poprawne wykonanie wszystkich zmian sprzętu.
W którym momencie poczułeś, że możesz powalczyć o zwycięstwo?
Na odcinku pokonywanym w butach, kiedy byłem na prowadzeniu i miałem już sporą przewagę nad rywalami.
Czy doświadczenie z narciarstwa alpejskiego pomogło ci w tym starcie?
Na pewno tak. Zjazd był bardzo techniczny, więc mogłem wykorzystać doświadczenie zdobyte wcześniej w narciarstwie alpejskim.
Jak wyglądały twoje przygotowania do sezonu i mistrzostw Europy?
To przede wszystkim codzienne treningi — nawet wtedy, kiedy nie bardzo miałem na nie ochotę.
Kto zaraził cię skialpinizmem?
Mój kolega Josef Nakládal. On i jego rodzina bardzo mi pomogli i nadal mnie wspierają. Oczywiście bardzo dużo zawdzięczam też moim rodzicom.
Jak udaje ci się pogodzić szkołę z treningami, wyjazdami i zgrupowaniami?
Dobrze radzę sobie ze szkołą. Zawsze staram się nadrobić wszystko po powrocie z zawodów czy zgrupowania.
Kiedy zdecydowałeś, że kończysz z narciarstwem alpejskim i skupisz się na skialpinizmie?
W zeszłym sezonie podjąłem decyzję, że nie będę już startował w narciarstwie alpejskim i w pełni skupię się na skialpinizmie.
Jak wygląda twój trening? Co musi się w nim znaleźć?
Trening jest dość różnorodny. Od wiosny do jesieni jeżdżę na rowerze i biegam – nawet zimą. Kiedy pojawi się śnieg, trenuję już głównie na skialpach. Najczęściej są to treningi interwałowe albo dłuższe wytrzymałościowe.
Kto jest twoim trenerem i jaką rolę odgrywa w twoich sukcesach?
Moim trenerem jest Robert Knebl, który prowadzi mnie w treningach i bardzo mi pomaga w rozwoju sportowym.
A jak uczciłeś zdobycie złotego medalu?
Na razie w żaden szczególny sposób, bo na tych mistrzostwach czekają mnie jeszcze dwie konkurencje. Skupiam się teraz przede wszystkim na kolejnych startach.
Jakie są twoje najbliższe sportowe plany?
Pod koniec marca czekają mnie mistrzostwa świata. Moim celem będzie awans do finału sprintu.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych udanych startów.



